J. Magiera: Dzisiaj mam więcej rzeczy gdzieś. Mówię to, co chcę i działam tak, jak chcę

Dariusz Wieczorkowski, GN | Utworzono: 2023-11-29 09:50 | Zmodyfikowano: 2023-11-29 09:51

Gościem Rozmowy Dnia Radia Wrocław był trener piłkarskiego Śląska Wrocław Jacek Magiera.

Co dziś czuje trener Jacek Magiera, jak spogląda na tabelę ekstraklasy?

Co czuję? Satysfakcję. Czuję radość. Natomiast wiadomo, że jesteśmy dopiero na takim etapie sezonu, gdzie trzeba być z tego zadowolonym, bo praca wykonana jest bardzo dobrze. Dobrze się ze sobą czujemy. Drużyna się dobrze czuję na boisku. Jest chemia między zawodnikami, między zawodnikami a sztabem. Natomiast jasno sobie trzeba powiedzieć, że tabela rozgrywek najważniejsza będzie w maju. Także do maja jeszcze daleka droga. Natomiast no my chcemy kontynuować tę serię, którą rozpoczęliśmy. Dalej chcemy być drużyną, która ma swoją tożsamość. Dalej chcemy wygrywać, bo to jest najważniejsze. Wygrywanie jest oznaką czegoś dobrego na koniec sezonu, dlatego chcemy to kontynuować.

Wierzył pan, że przed meczem z Legią ten wynik po 90 minutach będzie na korzyść Śląska i będzie to tak wyraźna dominacja?

Nie. Chcieliśmy wygrać. Pracowaliśmy cały czas na to, aby zdobyć 3 punkty. Natomiast rzeczywiście rozmiary zwycięstwa przeszły najśmielsze oczekiwania czy wyobrażenia. Nie spodziewałem się, tym bardziej jeszcze rozmawiałem z zawodnikami w szatni po pierwszej połowie, gdzie ten mecz był zamknięty, gdzie było mało sytuacji, gdzie wiedzieliśmy, że wyprowadzenie kontry może spowodować to, że strzelimy gola. Natomiast nie sądziłem, że chyba w 6 czy 7 minut strzelimy 3 gole Legii Warszawa, która została całkowicie rozbita w drugiej części meczu. Natomiast świetne doświadczenie. Świetne w ogóle fluidy były na tym spotkaniu. To jeszcze, co się działo wokół tego meczu, 40 tysięcy ludzi, fantastyczna oprawa, świetny doping, nakręcani byliśmy cały czas przez kibiców. W końcu kibice mogli poczuć się dumni ze swojego zespołu. Poczuli się też dumni tym, że stworzyli tak piękną oprawę, która w momencie, kiedy została podnoszona przez kibiców, została doceniona przez piłkarzy, bo te 3 gole spowodowały to, że ten obraz był jeszcze bardziej przyjemny. Natomiast to już jest historia. To już jest coś, co często powtarzam zawodnikom.

Ale uśmiecha się pan.

Uśmiecham się, bo to na pewno przejdzie do wspomnień, do historii. Natomiast to już spadło. To jest to, co było. Na to już nie mamy wpływu. Wpływ mamy na to w jakiś sposób dziś będziemy pracować. W ogóle przyjęliśmy taką zasadę, że cieszymy się momentami, cieszymy się każdym kolejnym treningiem, każdym kolejnym meczem. Liczy się to, co tu i teraz. Nie patrzymy, co będzie w ostatniej kolejce rundy, czy też sezonu. Patrzymy na to, co możemy zrobić dziś, aby się jak najlepiej przygotować do następnego meczu, który już w niedzielę.

Zastanawiałem się zawsze, co się dzieje w szatni, gdy mecz nie do końca, szczególnie po pierwszej połowie, się układa na przykład po pana myśli, po myśli zawodników. Czy oni wtedy są wkurzeni i dosłownie ta szatnia fruwa, czy po prostu sobie spokojnie rozmawiacie, czy jest jeszcze jakiś inny klucz dotarcia do tego, żeby ci zawodnicy później na drugą połowę zupełnie odmienieni?

Nie ma jednego klucza. Różnie. Czasami jest głośno, czasami jest uspokojenie jeszcze.

Opowiada pan żarty?

Tego może nie. Natomiast dużo mówimy o fundamentach, o energii, o pasji, o odpowiedzialności, o determinacji, o dyscyplinie. Albo inaczej, ja bardziej wolę słowo samodyscyplinie, bo to jest najistotniejsze. Natomiast też jest dużo merytoryki. No mamy sztab ludzi, który jest odpowiedzialny w czasie meczu za to, aby przygotować jak najwięcej trafnych informacji dla zawodników. Natomiast też nie chcemy przesadzić. Tych informacji, które przekazujemy zawodnikom w szatni, to są maksymalnie trzy, czyli jedna w ataku, dwie w obronie. Dodatkowo mobilizacja, uspokojenie, być może podejście też indywidualnie do zawodników. Każda przerwa w szatni jest inna, niż by się wydawało, że wszystkie są takie same. Czasami korzystamy z multisprzętu, czyli pokazujemy sytuacje na wideo, co się wydarzyło, bo mamy obraz z pierwszej połowy. Czasami tego nie robimy, czasami tylko i wyłącznie informujemy zawodników o naszych spostrzeżeniach. Czasami oddajemy też zawodnikom inicjatywy, aby sami gdzieś ze sobą porozmawiali. Zawsze jest tak, że pierwsze 4-5 minut w szatni to jest czas dla nich. My się zamykamy w naszym pomieszczeniu, gdzie analizujemy na chłodno to, co się dzieje w pierwszej połowie. Potem wchodzimy na 5 minut do zawodników i drużyna ma być gotowa na drugą część meczu.

Ja tak pana czytam i myślę, że wielu kibiców i nie tylko ludzi ze świata sportu powie to samo, że jest pan z człowiekiem bardzo spokojnym, wyważonym. Zdarza się panu tupnąć nogą? Miał pan już takie sytuacje?

Było mnóstwo takich sytuacji. Nie chcę w to wchodzić i i opowiadać, jak to wygląda, bo naprawdę nie interesuje mnie to, co ludzie sobie temat tego, co widzą, jaką opinię wyrabiają. Dla mnie liczy się to jaki mamy kontakt z drużyną, jak oni to odbierają. Czasami jest spokojnie, czasami jest ostro. Czasami jak trzeba tupnąć nogą, to się tupnie. Jak czasami jak trzeba rzucić butelką, to się rzuci butelką. Natomiast wszystko w zdrowych, normalnych zasadach. Zawodnicy wiedzą czego od nich oczekujemy, czego chcemy, aby realizowali. Możliwości mamy takie, jakie mamy. Wiemy, że mamy zespół dobry, mamy zespół ambitny, mamy zespół głodny. Na tym chcemy budować narrację do tego, co dalej mamy osiągnąć.

No to jaki plan na mecz z Rakowem Częstochowa, który już w niedzielę?

Dopiero się zaczynamy brać za tego przeciwnika. Wczoraj wróciliśmy o trzeciej w nocy z Radomia. Teraz te pierwsze 2 dni najczęściej są takie, aby leczyć rany, aby leczyć mikrourazy, aby doprowadzić zawodników do pełni sprawności. Wiemy, że ten moment 48-72 godzin po meczu jest najważniejszy dla wrócenia zawodników do pełnej, optymalnej dyspozycji. Także dzisiaj bardzo duża rola ich, jeżeli chodzi o regenerację, o sen, o odpoczynek, o dobre jedzenie, dobre nawodnienie. Co zrobią ze swoim wolnym czasem to jest klucz. Do tego fizjoterapeuci. Natomiast jutro spotykamy się i będą 2 dni kluczowe w przygotowaniach do Rakowa. Celem na mecz z Rakowem jest zwycięstwo, bo chcemy kontynuować tę serię, co powiedziałem. Jest to bardzo ważne w naszym przekonaniu. Jesteśmy w dobrym momencie. Chcemy wygrać jak najwięcej meczów do końca tego roku, a dalej zobaczymy, co będzie. Jedyną rzeczą, którą chcemy robić, to wygrywać. Gdzie nas to zaprowadzi? To już zobaczymy.

Myślę, że do mistrzostwa Polski. To każdy kibice Śląska wypowie nawet w środku nocy. Jak ta kadra wygląda? Czy macie problemy z tym, żeby skompletować optymalną jedenastkę? Czy na razie trzymacie się dzielnie?

Nie wiadomo, co z Patrickiem Olsenem, który musiał opuścić boisko ze względu na uraz. Przy jednym uderzeniu lewą nogą poczuł naciągnięcie mięśnia. Natomiast dzisiaj nie mamy informacji, jak długo potrwa jego absencja, czy też wyjdzie na trening jutro. Dzisiaj mam mieć badania takie specjalistyczne. Także po tych badaniach będziemy wiedzieć, czy to jest uraz poważny, czy też nie. Nie ma dodatkowych, większych urazów, które zostałyby gdzieś tam zrobione w ostatnim meczu z Radomiakiem. Także z tego powodu się cieszymy. Wiadomo dzisiaj za oknem, co jest: śnieg, lód, boiska są coraz bardziej zmarznięte. Dlatego też robimy wszystko, aby te boiska, na których trenujemy, były optymalnie gotowe do treningu. Tak też mamy na Oporowskiej. Natomiast aura. To, co jest najważniejsze wewnątrz nas, postawa, energia, o której tu często powtarzam w szatni, czyli te fundamenty, pasja, dodatkowe rzeczy, które mają być. Mamy to kontynuować, bo jesteśmy naprawdę w dobrym momencie i trzeba to wykorzystać. Sport to momenty. Każdy moment taki, jak dziś, trzeba doceniać, trzeba się z tego cieszyć, ale jak się da, to trzeba ciągnąć ile możliwe.

Gdy pan się zajmował Śląskiem Wrocław, trenował Śląsk za pierwszym razem, to był inny moment?

Zupełnie inny zespół, zupełnie inna drużyna, zupełnie inne relacje między mną a piłkarzami. To też zbudowaliśmy. Myślę, że dzisiaj ta drużyna jest głodna zwycięstw. Ta drużyna jest głodna sukcesu.

Tamta nie była?

Tamta drużyna była zupełnie inna. Dzisiaj patrząc na tę, którą mamy, to jest średnia wieku 23-24 lat. Tamta była powyżej 30. roku życia, czyli zawodników mieliśmy bardzo dużo już wygranych. Takich, którzy przez wiele lat grali na poziomie ekstraklasy, dlatego potrzeba tam też było modyfikacji tego zespołu. Natomiast nie chcę wracać do tego, co było. Liczy się to, co tu i teraz. To, co powiedziałem, koncentrować się chce na tych zawodnikach, których dzisiaj mam. Natomiast kluczem na pewno do tego, aby trafić do tych piłkarzy, jest indywidualne podejście. Nie wrzucamy wszystkich do jednego worka, nie wymagamy od wszystkich tego samego, bo każdy jest na innym etapie i rozwoju emocjonalnego, i też sportowego. Wielu potrzebuje jeszcze czasu na to, aby wejść na na wyższy poziom. Pomóc mają im w tym liderzy tego zespołu, którzy spełniają te wymagania, które przed nimi stawiamy. Także to jest dobre. Jest to jest to połączenie doświadczenia, ale z młodością taką, która chce ze sobą przebywać.

Co będzie z Erikiem Expósito za kilka miesięcy?

Nie wiem. Oby był królem strzelców. Oby jak najwięcej goli strzelił dla Śląska Wrocław. Na pewno nie sprzedamy Erika zimą. Jest to przesądzone, bo na ten temat wiele razy rozmawialiśmy w kuluarach i nie ma takiej zgody, ani nie ma takiej potrzeby. Chcemy, aby Erik wypełnił kontrakt w Śląsku Wrocław. Natomiast, co się wydarzy po sezonie? Trudno powiedzieć. Są dwie możliwości. Albo podpisze z nami nowy kontrakt, albo odejdzie na zasadzie wolnego transferu do innego miejsca. Natomiast o tym dzisiaj nie myślimy. Myślimy o tym, aby Erika dzisiaj wykorzystać maksymalnie do tego, aby na koniec swojego kontraktu w Śląsku Wrocław osiągnął z tym klubem sukces. A jakie będą kolejne kroki? To już zostawiam negocjacje dyrektorowi sportowemu David Baldzie i menedżerom Erika. Zobaczymy. Jak się koncentruję dziś na tym, co możemy zrobić dla zespołu w szatni.

Ale zakładam, że na pewno o wzmocnieniach pan siłą rzeczy myśli. Być może właśnie o alternatywie albo chociażby właśnie wzmocnieniu ataku już na kolejne miesiące, a może nawet lata. Śląsk będzie wzmocniony za kilka miesięcy? To okienko wykorzystacie jakoś efektywnie?

Pracujemy nad tym. Wiadomo, że okienko zimowe różni się dużo od okienka letniego, z racji, że wszyscy piłkarze praktycznie dzisiaj mają podpisane kontrakty do końca czerwca, bo takie są wymogi. Te transfery zimowe na pewno są trudniejsze do realizacji. Natomiast pracujemy z Davidem nad tym, aby wzmocnić jeszcze ten zespół, aby dodać świeżej krwi. Natomiast nie chcemy też przesadzić, bo wiemy, że czasami dokładanie kolejnych zawodników niekoniecznie może dobrze wpłynąć na to, co się dzieje w zespole. Nie myślę o tym. Będziemy o tym rozmawiać po ostatnim meczu tego roku. Rozmawiamy sobie tak, rzucając jakieś delikatne hasła. Natomiast konkretne rozmowy przyjdą w tym okresie przedświątecznym, czy też międzyświątecznym, a nowym rokiem. Na pewno zawodnicy będą mieli do 9 stycznia czas dla siebie, dla rodzin, dla głów, aby odpocząć, aby nabrać sił. Będą trenować indywidualnie, u siebie w domach i 9 stycznia spotkamy się we Wrocławiu na pierwszym treningu i potem już będziemy się szykować do rundy wiosennej. Ale o rundzie wiosennej będziemy rozmawiać później, bo dzisiaj jeszcze mamy 3 mecze w tym roku do rozegrania i do zdobycia jak największej liczby punktów.

Warto było, panie trenerze, zwalniać Jacka Magierę?

Nie wiem. To już nie pytanie do mnie. Nie zastanawiam się nad tym, bo nie jesteśmy w stanie dzisiaj powiedzieć, co by się wydarzyło, gdyby Jacek Magiera pracował w Śląsku Wrocław dwa lata z rzędu i cały czas mógł z tym zespołem pracować. Nie patrzę na to w ten sposób. Jestem zadowolony z tego, co dziś. Z tego, co zrobiliśmy, co chcemy zrobić. Tak do tego podchodzę. No to, co się wydarzyło w marcu 2021 roku, już spadło, co wielokrotnie powtarzam i na to wpływu nie mamy. Być może ta decyzja spowodowała to, że też inaczej patrzę na wiele spraw. Dzisiaj mam więcej rzeczy gdzieś. Nie zastanawiam się, nie analizuję, tylko podejmuję decyzję i mówię to, co chcę i działam tak, jak chcę, nie patrząc na jakiekolwiek konsekwencje, czy to komukolwiek się podoba, czy też nie.

Ja pytam o to, bo pana przypadek jest ciekawy z wielu powodów, dlatego że wrócił pan do Śląska w relatywnie krótkim czasie, w bardzo trudnym momencie, żeby utrzymać Śląsk, no i w tej chwili Śląsk jest w bardzo krótkim też czasie liderem tabeli. I tak się zastanawiam, czy jak drużyna złapie dołek, to będzie miał tym razem pan czas na to, żeby przepracować ten moment? Bardzo często jest tak w polskiej piłce, że ci trenerzy wtedy już raczej tego czasu nie mają i najzwyczajniej w świecie są wymieniani. Czy pan w ogóle tego nie analizuje? Podchodzi po prostu zadaniowo.

Nie analizuję, bo nie mam na to wpływu. Nie mam wpływu na decyzję na to, kto ma takie prawo. Zawsze decyzja niesie za sobą konsekwencje i trzeba wziąć odpowiedzialność. Ja ja wiem, że często ludzie zarządzający podejmują decyzje pod wpływem emocji, pod wpływem doradców, którzy są. Różnica między mną na przykład, a doradcą, jest taka, że ja biorę za to odpowiedzialność, a doradca może powiedzieć: "a nie mówiłem". Także to się różni.

Kto będzie mistrzem Polski?

Ta drużyna, która zdobędzie najwięcej punktów do maja.

Posłuchaj całej rozmowy:

Reklama

Komentarze (8)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Wawrzyniec Prus2023-11-30 05:49:46 z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Doradca to ten Fly 4 free
~Bob2023-11-30 08:37:28 z adresu IP: (81.219.xxx.xxx)
Ha ha były "dyrektor turysta"
~wrocławianin2023-11-29 11:54:41 z adresu IP: (37.8.xxx.xxx)
J. Magiera: Dzisiaj mam więcej rzeczy gdzieś. Mówię to, co chcę i działam tak, jak chcę. Ma gdzieś $utryka. Kiedyś $utryk swoimi wybujałymi oczekiwaniami paraliżował poczynania zarządu piłkarskiego Śląska Wrocław. Nie pomagał kropłówką, a wręcz przeszkadzał. Dobre dla Śląska było to, że $utryk skupił się na politykierstwie i dał Śląskowi święty spokój. Magiera dwa lata temu starał się spełnić oczekiwania $utryka z mizernym skutkiem. Teraz Magiera mówi to, co chce i działa tak, jak chce. Zniknęła presja na wynik taka jaka była dwa lata temu. Dopóki $utryk nie będzie zza ratuszowego biurka zajmował się tym co robi piłkarski Śląsk Wrocław i Magiera będzie miał wolną rękę to będzie dobrze. Jak się zacznie wtrącać to wszystko spaprze. Synergia piłkarskiego Śląska Wrocław to coś co trzeba chronić i zachować.
~dudasz2023-11-29 20:34:31 z adresu IP: (188.147.xxx.xxx)
Witamy panią poseł. NIGDY nie zostanie pani prezydentem naszego miasta, może sobie pani hejtować do woli :))
~wrocławianin2023-11-29 12:41:25 z adresu IP: (37.8.xxx.xxx)
Magiera umie pracować z młodzieżą bo był selekcjonerem młodzieżowej reprezentacji Polski U20, potem prowadził U19. Oby nie przeszkadzał mu $utryk. Powodzenia Jacku!
~Pytanie do urzędników2023-11-29 11:35:50 z adresu IP: (93.105.xxx.xxx)
Przelewy do WKS-u już poszły?
~wrocławianin2023-11-29 12:09:19 z adresu IP: (37.8.xxx.xxx)
Dodawanie komentarzy zostało wyłaczone
~wrocławianin2023-11-29 12:01:52 z adresu IP: (37.8.xxx.xxx)
Zapewne poszły. Ale teraz są uzasadnione. Zespół jest młody bo Magiera pozbył się piłkarskich superemerytów. I dzięki temu są wyniki.