Wrocław: Były pracownik Centrum Powiadamiania Ratunkowego przez 4 lata miał dostęp do systemu. Kontrola NIK wykazała nieprawidłowości

Centrum Powiadamiania Ratunkowego we Wrocławiu zostało poddane kontroli. Delegatura NIK ze stolicy Dolnego Śląska oceniła, że w zakresie numeru alarmowego 112 CPR był zorganizowany prawidłowo i rzetelnie. Doszło jednak do dwóch nieprawidłowości - jedna z nich była związana z opracowaniem części dokumentów. O drugiej czytamy w raporcie: "Stwierdzone nieprawidłowości dotyczyły: (1) przypadku niezablokowania dostępu do systemów informatycznych dla pracownika CPR, który zakończył pracę w CPR".
"NIK wskazuje, że brak wszczęcia procedury odebrania dostępu skutkował tym, że w okresie od 19 kwietnia 2020 r. do 15 października 2024 r., tj. przez ponad cztery lata, były pracownik CPR posiadał w dalszym ciągu uprawnienia do przetwarzania danych osobowych" - czytamy w dokumencie. Co więcej, ten fakt był sygnalizowany podczas rutynowego przeglądu 12 stycznia 2023 roku, ale od tamtego czasu wciąż nie złożono wymaganego wniosku. Zrobiono to dopiero po kontroli NIK.
Warto dodać, że ten przypadek został wykryty spośród próby obejmującej zaledwie 10 osób, które zakończyły pracę we wrocławskim CPR od 1 stycznia 2019 roku do 1 października 2024 roku. W sumie w tym okresie z CPR odeszło 110 osób - najczęstszą przyczyną było złożenie wypowiedzenia przez pracownika. To blisko 20 osób w ciągu roku, a więc prawie 1/4 całej kadry.
Sprawdź: Mieszkańcy tych osiedli w końcu usłyszą syreny alarmowe. Koszt jednej to 120 tys. złotych
Centrum Powiadamiania Ratunkowego w liczbach
Co jeszcze możemy wyczytać w raporcie? W 2024 roku we wrocławskim Centrum Powiadamiania Ratunkowego zatrudnionych było 86 osób: kierownik, jego zastępca, 2 psychologów, 2 koordynatorów-trenerów, 9 koordynatorów, 28 starszych operatorów numerów alarmowych, 40 operatorów numerów alarmowych, 2 osoby z działu IT i 1 osoba do spraw administracyjnych. Przeciętne wynagrodzenie operatorów i koordynatorów w 2024 roku wynosiło od 7 do 8,3 tysięcy złotych brutto.
W latach 2019-2024 do Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego wpłynęło 48 skarg dotyczących operatorów numerów alarmowych 112 i 997. Za zasadne uznano nieco ponad połowę (25) z nich. W uzasadnionych przypadkach wobec pracowników wyciągano konsekwencje dyscyplinarne.
Ile zgłoszeń przyjmowało Centrum Powiadamiania Ratunkowego? Ponad dwa miliony każdego roku - w 2019 roku na jednego operatora przypadało aż ponad 33 tysiące zgłoszeń. Ponad połowa z nich była anulowana lub niezasadna. W związku z nimi Dolnośląski Urząd Wojewódzki w latach 2019-2024 skierował do policji 124 zawiadomienia o możliwości popełnienia wykroczenia. 5 spraw było rozpatrywanych przez sądy - wydano 3 wyroki skazujące (2 razy orzeczono karę 500 złotych grzywny, raz pouczono sprawcę).
Pozostałe zgłoszenia dotyczyły głównie wypadków drogowych i pożarów. Średni czas oczekiwania na połączenie z operatorem wynosił od 11 do 14 sekund, a samo połączenie zazwyczaj trwało nieco ponad 2 minuty, po czym było przekazywane do odpowiednich służb.
Wydatki wrocławskiego CPR od 2019 rosły z roku na rok, a w 2023 wyniosły ponad 10 milionów złotych. "W okresie objętym kontrolą nie wystąpiła sytuacja, w której rezygnowano z realizacji zadań CPR z powodu braku środków w budżecie" - czytamy w dokumencie.
Ważne: Jest film z akcji policji w Bolkowie. Świadek nagrał moment postrzelenia funkcjonariusza [18+]
DUW komentuje wnioski z raportu NIK
Dolnośląski Urząd Wojewódzki postanowił odnieść się do wniosków zawartych w raporcie NIK. Publikujemy je poniżej:
Sytuacja opisana w raporcie NIK dotyczy byłego pracownika CPR (CPR wchodzi w skład Wydziału Bezpieczeństwa Urzędu Wojewódzkiego), który zmienił komórkę organizacyjną, pozostając jednocześnie pracownikiem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Osoba ta nie miała dostępu do systemu informatycznego – ani w sposób teoretyczny, ani fizyczny – ponieważ, zgodnie z obowiązującą procedurą, konto dostępowe zostało zablokowane w chwili zakończenia pracy w CPR. Cofnięto jej również uprawnienia do wejścia do pomieszczeń CPR.
Nie zostało natomiast wycofane upoważnienie do przetwarzania danych osobowych. Dokument ten, choć formalnie uprawnia do przetwarzania danych, nie daje jednak możliwości fizycznego ani systemowego dostępu do tych danych.
Powyższa sytuacja została prawidłowo opisana przez NIK, który wskazał, że osoba posiadała „uprawnienia do przetwarzania danych osobowych”. W żadnym fragmencie nie stwierdzono, że pracownik miał dostęp do systemu informatycznego.
Po stwierdzeniu tej nieprawidłowości, jeszcze w trakcie kontroli NIK, przeprowadzono analizę wszystkich wydanych upoważnień. Nie stwierdzono innych nieprawidłowości w tym zakresie.
Przeczytaj też: Grad, powalone drzewa i zalane budynki po burzach. Intensywna noc strażaków, setki osób bez prądu
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

