Stosy porzuconych ubrań szpecą Wrocław. Zamiast wozić je do PSZOK-ów, mieszkańcy zostawiają je na ulicy. Co na to Ekosystem?
Do naszej redakcji zgłosili się mieszkańcy Brochowa, gdzie od dłuższego czasu zalegają stosy ubrań wokół pojemnika na odzież. - Z okna w pokoju mojej córki widzimy taki beżowy pojemnik. W pierwszym dniu, jak ten kontener został postawiony, ktoś przepiłował kłódkę, a zawartość się wysypała i teraz nikt już nie wrzuca do kontenera, tylko obok. Podjeżdżają auta, najczęściej wieczorami i wyrzucane są ubrania. Teraz tworzy się taki kopiec - relacjonował w rozmowie z nasza reporterką Karol Krukowski.
Pan Karol interweniował najpierw w Polskim Czerwonym Krzyżu, podejrzewając, że to oni są właścicielem pojemnika. Tam jednak uzyskał informację, że to nie jest ich kontener. Problemem okazał się brak oznakowania kontenera - a więc numeru kontaktowego do instytucji, która jest odpowiedzialna za odbiór odpadów. Następnie Pan Karol zgłosił się do straży miejskiej.
Piotr Szereda, naczelnik Oddziału Wykroczeń Straży Miejskiej we Wrocławiu, przyznaje, że takie zgłoszenie wpłynęło w maju. - Konieczne było ustalenie właściciela działki, na której znajduje się kontener, a tym z kolei okazało się miasto. Konieczność uprzątnięcia terenu została zgłoszona do spółki Ekosystem - wyjaśnia. Po kilku dniach ubrania zostały posprzątane, ale to nie rozwiązuje problemu, który zdaje się narastać przez ostatnich kilka miesięcy we Wrocławiu. Takich miejsc, w których porzucone ubrania zalegają na ulicach Wrocławia jest w mieście zdecydowanie więcej.
Nowe przepisy - duży kłopot dla mieszkańców
Od początku tego roku nie możemy wyrzucać tekstyliów do odpadów zmieszanych. Zamiast tego musimy je zawozić do PSZOK-ów lub wrzucać do podstawianych zgodnie z harmonogramem samochodów do selektywnej zbiórki odpadów. Zapytaliśmy wrocławian, czy system ten jest przyjazny i łatwo z niego korzystać:
- Stare rzeczy oddaję do specjalnego punktu zbiórki odpadów tekstylnych. Chyba się SZOP nazywa. Kiedy dokładnie stoi, to tego nie wiem, bo nie znam harmonogramu, ale po prostu mam taki punkt, gdzie stoi sobie.
- Oczekiwałbym prostego systemu, tak jak w przypadku selektywnej zbiórki szkła, tworzyw sztucznych czy też papieru.
- Żeby wozić do jakiegoś miejsca? No nie wiem. Ja myślę, że może jakieś parę procent ludzi to tylko tak zrobi.
Sprawdź: Na tym skrzyżowaniu zginęło już kilka osób. Teraz, zostanie tam wybudowane rondo
Dziesiątki ton tekstyliów zostały zebrane we Wrocławiu
Jednocześnie problemem we Wrocławiu są nieoznakowane pojemniki na tekstylia. Ponieważ cieszą się popularnością, a są rzadko opróżniane, wokół nich często gromadzą się stosy śmieci. Jak mówi Michał Guz z Ekosystemu, rozwiązanie, w którym tekstylia należy przywozić do PSZOK-ów, a nie wrzucać do ogólnodostępnych pojemników na odpady, sprawdza się:
- Miesięcznie w całym Wrocławiu jest około 240 podstawień takich samochodów. Wydaje się, że no ta sieć czy ten model, harmonogram jest już dość dobrze dopracowany. Liczby też wskazują na to, że SZOT okazał się trafionym ruchem.
W okresie od 1 stycznia do 30 kwietnia 2025 roku do PSZOK-ów trafiło 110 ton tekstyliów, a do samochodów do selektywnej zbiórki odpadów 24 ton. Magistrat widzi problem stosów porzuconych ubrań pod pojemnikami do zbiórki tekstyliów, ale jak podkreśla Michał Guz, są one argumentem za zminimalizowaniem takich pojemników w mieście, a nie dokładaniem nowych, należących do miasta.
Posłuchaj relacji, którą przygotowała reporterka Radia Wrocław, Mirosława Kuczkowska:
Przeczytaj również: Wałbrzych sprzeda kilkanaście autobusów miejskich. To wymóg otrzymania dotacji na nowe, wodorowe autobusy
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

