Dariusz Sztylka: "Najtrudniejszy czas tak naprawdę przed nami" - Radio Wrocław

Dariusz Sztylka: "Najtrudniejszy czas tak naprawdę przed nami"

Wojciech Klich
Wojciech Klich
| Roku temu, 2025-06-15, 18:35
Dariusz Sztylka: "Najtrudniejszy czas tak naprawdę przed nami" - Dariusz Sztylka w Popołudniu Kibica opowiadał o nadchodzącym okienku transferowym. Fot. RW
Dariusz Sztylka w Popołudniu Kibica opowiadał o nadchodzącym okienku transferowym. Fot. RW

POSŁUCHAJ:

1.0x
00:00
00:00

Wrócił Pan do Śląska. Ile trwało to podjęcie decyzji? To była sekunda, czy jednak były pewne wątpliwości?

To bardzo ważna decyzja życiowa dla mnie, zawodowa też. Przede wszystkim więc potrzebowałem troszkę czasu na zastanowienie się. Na pewno przekonał mnie tutaj prezes Mazur, który był bardzo konkretny, przedstawił mi dość szybko plany, jak to ma wyglądać, na czym ma polegać nasza współpraca. Będziemy się między sobą komunikować i będziemy razem współpracować i to na pewno ułatwiło moją decyzję.

Pytam też oczywiście w związku z tym, że wcześniej pracował pan w Wiśle Płock, która ten awans do ekstraklasy wywalczyła. Przechodzi pan do pierwszoligowego Śląska Wrocław. To też grało rolę, że była w perspektywie praca w ekstraklasie?

Tak, jeszcze po ostatnim meczu zarząd Wisły, szczególnie prezes Sadczuk dość długo mnie namawiał. Rozmawialiśmy o tym, żebym został w Płocku, ale no ja już dałem wcześniej słowo prezesowi Mazurowi, to wiadomo, słowa się dotrzymuje. Te 2 lata w Płocku to był dość owocny czas, zrobiliśmy to, czego właściciel wymagał, czyli zespół Wisły wrócił do ekstraklasy. Drużyna moim zdaniem ma parę wyrazistych postaci i parę projektów takich, na których jeszcze ten klub może w przyszłości zarobić, więc uważam tę pracę za naprawdę dobry czas.

Podobny cel stawiany jest też przed Panem od razu w Śląsku Wrocław, czyli powrót do ekstraklasy?

No tak naprawdę Śląsk to jest klub, który obojętnie w jakiej byłby sytuacji, czy finansowej i organizacyjnej, sportowej, to zawsze będąc w pierwszej lidze musi walczyć o awans do ekstraklasy. Oczywiście w pierwszym roku to nigdy nie jest łatwe zadanie, ale komunikat ze strony właścicieli i to, że trener Simundza został z nami, na pewno w jakiś sposób nas bardzo uwiarygodnia w tych swoich planach i w tej próbie walki o powrót do ekstraklasy. Mamy z trenerem Simundzą praktycznie kontakt codziennie, rozmawiamy na wiele tematów, nie tylko piłkarskich i komunikat do drużyny może być tylko jeden, walczymy o awans do ekstraklasy.

Śląsk operuje już w realiach pierwszej ligi, prezes Michał Mazur na naszej antenie mówił o tym, że nie da się ukryć, że pewna rewolucja kadrowa zajdzie. Rzeczywiście ona będzie taka dosyć szeroka?

Teraz najbardziej boję się tego momentu, kiedy zawodnicy, których wspólnie z trenerem ustaliliśmy, że chcielibyśmy widzieć w trzonie tego zespołu na nadchodzący sezon, że oni zaczną dostawać oferty z ekstraklasy. I tutaj będą duże znaki zapytania, czy my, będąc w określonej sytuacji budżetowej, musimy przyjąć tę ofertę, czy jednak stawiamy na rozwój tej drużyny sportowy. Więc ten najtrudniejszy czas tak naprawdę przed nami.

To od razu kilka pytań konkretnych Assad Al-Hamlawi to chyba piłkarz, który najbardziej zapadł w pamięć kibicom. To jest ten jeden z tych zawodników, których trener Simundza i Pan widzą jako szkielet zespołu?

Tak, Assad miał bardzo dobrą rundę wiosenną. Jego profil jest idealny pod kątem rozgrywania w pierwszej lidze, jest niesamowity w powietrzu, patrząc na to, że mamy szybkich i jakościowych skrzydłowych, sądzę, że będziemy w stanie mu tam piłki dostarczać, żeby tych bramek było zdecydowanie więcej niż w tej rundzie.

Jest jeszcze kilku innych tych zawodników, którzy są tym szkieletem? Jest jakiś zawodnik, który jest rzeczywiście stricte nie do ruszenia, niezależnie od oferty?

No trudno mi w tym momencie powiedzieć, na pewno chciałbym, żeby kapitan zespołu, czyli Serafin Szota został, bo jest to dobry dobry charakter. Jego początek w Śląsku był pod znakiem zapytania, dużo kibiców miało różne opinie na jego temat, ale on jednak udowodnił to, że jest wartościowym zawodnikiem i ostatnio mieliśmy taką dość dużą rozmowę i bardzo mi się podoba jego mental. To, co usłyszałem od od Serafina na pewno jest budujące, jeśli on będzie potrafił wziąć na siebie taką rolę kapitana, nie tylko na boisku, ale też w szatni, no to będę spokojny o mental drużyny.

No to zapytam jeszcze o jednego zawodnika, o którym mówi się trochę w przestrzeni medialnej. Mateusz Żukowski, przewija się temat Rakowa Częstochowa. Jaka jest rzeczywiście sytuacja?

To prawda wygląda tak, że żadna oferta nie przyszła. Były zapytania ze strony agentów, takie troszkę zaczepianie nas, ale na ten moment żadnej oferty nie ma nawet. Z drugiej strony co dziwne, nawet nie prosili nas, żebyśmy my się określili, jaka to byłaby cena za Mateusza, więc liczę na to, że Mateusz z nami zostanie. Zaraz po ostatnim meczu wiem, że Mateusz tam w rozmowach z ludźmi z klubu deklarował, że widzi siebie tutaj dalej we Wrocławiu, chciałby pomóc w tym trudnym sezonie, jaki nas czeka, więc ja liczę na niego, bo to naprawdę duży potencjał.

A bierze Pan pod uwagę przy budowaniu składu na pierwszą ligę tych zawodników, którzy w tej końcówce sezonu ekstraklasy nie mogli już pomóc ze względu na kontuzje? Chociażby Marcin Cebula, Sebastian Musiolik?

Nie chciałbym mówić teraz bezpośrednio o nazwiskach, ale też patrząc na liczby tych zawodników u trenera Simundzy, jak dobrze kojarzę chyba więcej niż 3 meczów nie zagrali, to sądzę, że trener będzie miał na pewno swoje zdanie co do przydatności i będziemy o tym rozmawiać.

To porozmawiamy w takim razie o pierwszym wzmocnieniu Śląska Wrocław w tym okienku transferowym. Obrońca Marko Dijaković - jakby Pan opisał tego piłkarza kibicom?

Agresywny, szybki, zdyscyplinowany, potrafiący dobrze wprowadzić piłkę, lewonożny środkowy obrońca. Do tego bardzo pozytywny człowiek, ja pracując w Wiśle wiele razy Marko oglądałem i na żywo i na analizach naszego sztabu szkoleniowego i uważam, że to chłopak, który jeszcze może zrobić krok do przodu i klub będzie miał na pewno z niego dużo korzyści. Uważam, że w takich chłopaków powinniśmy inwestować.

A na jakich pozycjach Śląsk jeszcze szuka wzmocnień?

Tak naprawdę jeśli chodzi tutaj o formację, to do środka pola musimy dołożyć jakości, no bo Petr Schwarz na ten moment nie rozpocznie z nami przygotowań, nie ma Petera Pokornego, Tudor Baluta, mówmy szczerze, delikatnie zawiódł przez ten okres pobytu w Śląsku, więc ten środek pomocy będzie dla nas kluczowy. Na pewno wzmocnienie rywalizacji na skrzydle i cały czas musimy być przygotowani na wychodzące transfery, bo na pewno tutaj ryzykiem jest Petkov, który jest reprezentantem etatowym Bułgarii. Podejrzewam, że jakieś zainteresowanie będzie miał ze strony mocniejszych klubów.

Czyli to okienko będzie jednak ze strony Śląska Wrocław delikatnie reaktywne.

Tak, musimy przede wszystkim patrzeć na budżet. W tym momencie ten budżet diametralnie się różni od budżetu, który był w ekstraklasie i tutaj trzeba dość mocno reagować, być przygotowanym na każde ruchy i mieć to zaplanowane już dużo wcześniej. Cieszę się bardzo, że został w klubie Rafał Grodzicki, razem z Mateuszem Tymowskim, uważam, że tutaj jesteśmy w trójce w stanie stworzyć dość dobry zespół ludzi, który będzie odpowiedzialnie pracował i ci zawodnicy, którzy trafią do Śląska to nie tylko będzie taka kwestia na tu i teraz, ale tak, żeby klub też w jaki sposób miał perspektywę transferową na przyszłość.

No właśnie Rafał Grodzicki, a więc poprzedni dyrektor sportowy Śląska Wrocław, który jednak w klubie pozostał, jak ma się układać ta współpraca między panami?

Na ten moment codziennie pracujemy z Rafałem razem i z Mateuszem i jeszcze nie podpisał umowy, ale jest szansa, że dołączy do nas jeszcze jedna osoba do działu skautingu, bo będzie krótki okres, a dość późno przyszedłem, jeśli chodzi o przygotowanie do okna transferowego. To okno na pewno będzie bardzo dynamiczne. Będzie wymagało podejmowania szybko decyzji, weryfikowania poszczególnych profili czy pomysłów, jakie nam się pojawią w głowie. Będzie potrzebne troszkę więcej par oczu i par rąk. Współpraca z Rafałem na ten moment, nie chcę chwalić oczywiście, no bo zaczynamy dopiero, ale widzę, że Rafał ma bardzo dobre oko do piłkarzy, jest bardzo sprawnym szefem. Jego pomysły są bardzo podobne do moich, podobnie widzimy drużyny, jeśli chodzi o mentalność, jeśli chodzi o kształt kadry. Liczę na jego doświadczenie.

A współpraca z trenerem Ante Simundzą? No bo to też już kilkanaście dni tej współpracy widzimy.

Tak naprawdę dzisiaj mieliśmy takie pierwsze poważne spotkanie długie, dotyczące omówienia sytuacji w drużynie, jak chcemy, żeby drużyna funkcjonowała, jak trener chciałby pracować przez ten okres przygotowawczy, jak chciałby tę drużynę prowadzić. Na pewno rozmowa pozwoliła w dużym stopniu jeszcze lepiej zrozumieć trenera, bo bez tego zrozumienia praca dyrektora sportowego nie ma żadnych podstaw, żeby coś się udało. Po tym pierwszym spotkaniu widzę, że będą to długie, dobre dyskusje i i trener na pewno potrafi dostrzec w proponowanych zawodnikach albo te cechy pożądane, które oni mają albo coś, co kompletnie mu nie pasuje.

Będzie miał trener dużo do powiedzenia przy transferach?

Ja mam bardzo prosty system współpracy z trenerem - ja i cały dział skautingu jesteśmy po to, żeby znaleźć dla trenera odpowiedni profil zawodnika. Oczywiście ten profil muszę wcześniej poznać, dlatego cieszę się, że te spotkania będą się odbywały teraz cyklicznie, żebym czuł trenera i czuł drużynę, żeby być w stanie wyskautować mu najlepszego zawodnika. Oczywiście takiego, na którego nas stać i który będzie pasował do tej układanki, bo drużyna to jest układanka. Trzeba pamiętać też nie tylko o stricte aspektach sportowych, ale aspektach mentalnych, narodowościowych. Ta szatnia nie może z sobą w żadnym stopniu stać w oporze, oni muszą być jednym ciałem, które będzie współpracowało.

Wspominał Pan o tym, że zmieniły się realia finansowe Śląska Wrocław. Będzie też jakaś część zawodników, którzy obecnie mają kontrakty w zespole, no i te kontrakty jednak będziecie panowie proponować inne, niższe po prostu?

Musimy. Jesteśmy do tego zmuszeni, taka jest nasza sytuacja finansowa, w tym momencie nas to nawet obliguje. Uważam, że zawodnicy, którzy nie wypełnili tego poziomu sportowego, jakim było przynajmniej utrzymanie, bo pamiętamy, wystartowaliśmy do tego ubiegłego sezonu już jako wicemistrz Polski z dużymi nadziejami na ustabilizowanie klubu, na cały czas trzymanie się tej czołówki. A jednak po nieudanym sezonie zespół jest w pierwszej lidze, więc niektórzy na pewno muszą się spodziewać tego, że zawiedli.

Jak wygląda ta młodzieżowa strona Śląska Wrocław? Tam jest potencjał, by wzmocnić też pierwszy zespół?

Tu trzeba sobie odpowiedzieć jasno na pytanie, który z tych chłopców już jest gotowy na to, żeby bardzo realnie wejść do pierwszej drużyny i być takim podstawowym zawodnikiem, nawet z pozycji młodzieżowca. Mamy teraz cały okres przygotowawczy, parę sparingów, żeby tych wszystkich chłopaków, którzy zostali wytypowani, czy to przez trenera Hetela, czy przez dyrektora akademii Wołczka, żeby im się przyjrzeć i ocenić, czy to już jest ten moment. Wrocław w tym momencie ma cel i jest to walka o ekstraklasę i to na pewno będzie duże wyzwanie, jeszcze dla często niegotowych fizycznie chłopców.

No i oby w takim razie ten awans rzeczywiście się udał. Dariusz Sztylka, dyrektor sportowy piłkarskiego Śląska Wrocław był moim i państwa gościem. Bardzo dziękuję.

Dziękuję bardzo.

PRZECZYTAJ: Katastrofa polskiej młodzieżówki. Grali piłkarze Zagłębia 


Komentarze (3)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~SUDECIAK 2025-06-16 16:00:00 z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
@Fan: nie kracz bo 80-lecie Śląska jest w...2027:-)
~Fan 2025-06-16 02:13:06 z adresu IP: (2a02:a317:e4a3:c580:4cc6:x:x:x)
Tylko awans w 2026 na 80 lecie klubu!
~SUDECIAK 2025-06-16 02:07:43 z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Z Panem Darkiem w roli dyr.sportowego Śląsk osiądzie na lata w I lidze :-(