Zabójstwo w Brunowie. 20-latek spędzi w więzieniu 15 lat

Według ustaleń śledczych, Bartosz Ż. przyjechał do domu swojej babci, by pomóc w rodzinnej działalności. W tym samym budynku mieszkał również pokrzywdzony — mężczyzna nadużywający alkoholu, wobec którego oskarżony odczuwał lęk i niechęć. Relacje między nimi były napięte, a napięcie narastało szczególnie w dniach poprzedzających dramatyczne wydarzenia.
Oskarżony w prywatnych wiadomościach do bliskich pisał, że boi się współlokatora i zapowiadał, że “ten się doigra”. Tydzień przed tragedią zabrał należący do mężczyzny pistolet Walther P38 i ukrył go w swoim pokoju.
22 maja 2024 roku, po nocnej sprzeczce, poszedł za pokrzywdzonym do warsztatu. Miał przy sobie ukrytą wcześniej broń. Tam oddał dwa strzały w głowę mężczyzny z bliskiej odległości. Obrażenia były śmiertelne – biegli potwierdzili, że strzały były celne, a ich skutki natychmiastowe.
Bartosz Ż. został zatrzymany i usłyszał zarzut zabójstwa w zamiarze bezpośrednim. Początkowo utrzymywał, że broń wystrzeliła przypadkiem, później przyznał, że działał ze strachu, choć ofiara nie była wówczas uzbrojona. Był trzeźwy, poczytalny i dotąd niekarany.
Sąd, wymierzając karę, wziął pod uwagę wiek sprawcy – w chwili czynu miał 19 lat, co kwalifikuje go jako osobę młodocianą. Zasądzono również po 30 tys. zł nawiązki dla matki i córki ofiary.
Wyrok – zgodny z wnioskiem prokuratora – nie zostanie zaskarżony.
Przeczytaj także: Śledztwo w sprawie przerwania zapory w Stroniu Śląskim. Liczy się każde zdjęcie i film
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
