Do trzech razy sztuka. Śląsk Wrocław wygrał hit pierwszej ligi
Spotkania z Ruchem Chorzów zawsze wywołują dodatkowe emocje i nie inaczej było też tym razem. Wrocławianie w dwóch pierwszych spotkaniach sezonu zdobyli zaledwie jedno oczko, więc w tym meczu każdy inny wynik niż zwycięstwo byłby rozpatrywany w kategoriach rozczarowania. Ante Simundza zdecydował się na kilka zmian względem ostatniej potyczki w Rzeszowie. Zawieszonego Marko Dijakovicia zastąpił Mariusz Malec, a w miejsce Arnau Ortiza pojawił się Yehor Sharabura. Na pozycji napastnika od pierwszej minuty wystąpił Przemysław Banaszak.
Świetnie rozpoczęło się to spotkanie dla gospodarzy. Śląsk bardzo dobrze popracował w pressingu i odzyskał piłkę tuż pod polem karnym rywali. Samiec-Talar przytomnie odegrał do Sharabury, a ten potężnym uderzeniem już w drugiej minucie wyprowadził wrocławian na prowadzenie! Ukrainiec zdobył tym samym swoją pierwszą bramkę w barwach WKS-u.
Ale wrocławianie nie zamierzali się zatrzymywać! Już w siódmej minucie Śląsk zadał drugi cios. Spore zamieszanie w polu karnym wykorzystał Przemysław Banaszak i z kliniczną precyzją podwyższył prowadzenie gospodarzy. Podobnie jak w przypadku Sharabury – był to jego pierwszy gol dla drużyny ze stolicy Dolnego Śląska.
Duże brawa za tę akcję należą się również Besarowi Halimiemu i Marcowi Llinaresowi. Pierwszy pięknym podaniem znalazł Hiszpana w polu karnym, a ten równie dobrze obsłużył napastnika kluczowym zagraniem.
Śląsk miał pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi i udowadniał swoją przewagę w kolejnych akcjach. Bliski zdobycia trzeciej bramki był Samiec-Talar – Sharabura obsłużył go wypieszczonym zagraniem, lecz niestety skrzydłowy się pomylił.
W pewnym momencie zabrakło jednak koncentracji. Piotr Ceglarz przeprowadził fantastyczny rajd lewą stroną boiska, po czym rozegrał futbolówkę do Denisa Ventury, a ten precyzyjnym strzałem zza pola karnego dał gościom gola kontaktowego.
Zrobiło się naprawdę niebezpiecznie, ale jeszcze przed przerwą Banaszak zdobył swojego drugiego gola. Halimi znalazł Polaka, a ten w doskonałej sytuacji bez najmniejszych problemów zapakował piłkę do sieci. Śląsk do szatni schodził z dwubramkową i w pełni zasłużoną zaliczką.
Druga połowa zaczęła się zdecydowanie spokojniej, ponieważ na pierwszy konkretny strzał musieliśmy poczekać nieco ponad 10 minut. Jakub Jezierski znalazł trochę miejsca i uderzył z okolic 25. metra, ale czujną interwencją popisał się Jakub Bielecki. Śląsk spokojnie czekał na swoje okazje – kolejna taka nadarzyła się w 65. minucie, gdy Samiec-Talar wyszedł na pozycję „sam na sam”. 23-latek kilkukrotnie markował uderzenie, nabierając tym samym rywali, jednak w kluczowym momencie jeden z obrońców zdołał zablokować strzał. W końcówce obie drużyny miały swoje szanse, ale wynik się nie zmienił.
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 3:1 (3:1)
1:0: 2' Y. Sharabura
2:0: 7' P. Banaszak
2:1: 33' D. Ventura
3:1: 45+' P. Banaszak
Śląsk: Szromnik - Szota, Halimi (85' Dziuba), Samiec-Talar (80' Kurowski), Llinares, Sharabura (64' Ortiz), Jezierski (64' Yriarte), Malec, Guercio, Sokołowski, Banaszak (85' Warchoł).
Ruch: Bielecki - Szymiński (72' Komor), Bała (62' Sobeczko), Konczkowski, Szymański, Szwedzik, Mezghrani (72' Żurawski), Ventura (72' Nagamatsu), Szwoch, Leśniak-Paduch, Ceglarz.
Żółte kartki: Szota, Dziuba (Śląsk), Żurawski (Ruch)
Frekwencja: 22636
Przeczytaj także: Śląsk sprzedał kolejnego młodego zawodnika
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

