1. Liga: wygrane Miedzi i Chrobrego

Teoretycznie Miedź była faworytem spotkania z ostatnim w tabeli Zniczem Pruszków, ale postawa dzisiejszych rywali w ostatnich meczach sprawiła, że kwestia wyniku wydawała się być otwarta. Przed tygodniem legniczanie doznali w lidze klęski w Bytomiu, ulegając Polonii aż 0:4, a Znicz 4:0 pokonał na własnym boisku GKS Tychy. Natomiast we środę oba zespoły wygrały swoje spotkania w I rundzie Pucharu Polski i z nadzieją na podtrzymanie swoich serii spotkały się dziś na legnickim stadionie.
Ku rozpaczy prawie 2,5 tysiąca kibiców, Miedź straciła gola w 40 minucie, gdy Radosław Majewski pokonał z rzutu karnego Jakuba Wrąbla, ale nadzieję w ich serca wlał Oliwier Szymoniak, który w 45 minucie – strzałem z linii pola karnego doprowadził do remisu. Gol do szatni wzmocnił gospodarzy, którzy tuż po przerwie odwrócili losy meczu. Po wznowieniu gry piłka szybko trafiła do Marcela Mansfelda, który uderzeniem sprzed szesnastki zaskoczył Piotra Misztala w bramce Znicza. W 76. minucie pruszkowianie mieli dwie okazje do wyrównania, ale świetne interwencje bramkarza pozwoliły gospodarzom utrzymać skromne prowadzenie 2:1 do końcowego gwizdka.
Miedź Legnica - Znicz Pruszków 2:1 (1:1).
Bramki: 0:1 Radosław Majewski (39-karny), 1:1 Oliwier Szymoniak (45), 2:1 Marcel Mansfeld (46).
Żółta kartka - Miedź Legnica: Kamil Drygas, Jakub Wrąbel, Gustav Engvall, Asier Cordoba. Znicz Pruszków:Władysław Ochronczuk, Jarosław Jach.
Sędzia: Mateusz Piszczelok (Katowice).
Ważna wygrana Chrobrego
Od pierwszego gwizdka Chrobry był stroną przeważającą i już w pierwszych 20 minutach stworzył sobie kilka szans na objęcie prowadzenia. Piłka jednak nie zmierzała w światło bramki po strzałach Mateusza Ozimka, Kacpra Laskowskiego czy dwukrotnie główkującego Myroslava Mazura, choć często w ostatniej chwili była blokowana i wychodziła poza linię końcową na rzut rożny.
Najbliżej objęcia prowadzenia gospodarze byli w 34. minucie. Zawodnik Górnika zagrał ręką w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na wapno. Do futbolówki podszedł Myroslav Mazur, który w tym sezonie zdobył już dwie bramki z jedenastu metrów, ale tym razem się nie udało — jego strzał obronił Bronislav Pindroch.
W samej końcówce przed szansą stanął jeszcze Michał Kozajda, lecz i to uderzenie — choć groźne — nie było celne. W efekcie po 45 minutach mieliśmy remis. Zdecydowanie bliżej zdobycia gola byli jednak głogowianie, którzy mogli szukać w tym optymizmu przed kolejną odsłoną.
Po zmianie stron Chrobry był już skuteczniejszy. W 63. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Szymon Lewkot, a piłka po rykoszecie wreszcie wpadła do bramki. To jego drugi gol w tym sezonie, po którym poszedł za ciosem i dorzucił jeszcze asystę.
W 80. minucie głogowianie ruszyli z kontrą, którą rozegrali właśnie Szymon Lewkot i Kacper Laskowski – pierwszy popisał się dobrym podaniem, a drugi celnym strzałem zakończył akcję.
Pod koniec spotkania mogło być nawet 3:0. Niestety, drugiego rzutu karnego w tym spotkaniu nie zdołał wykorzystać w 88. minucie Myroslav Mazur. Futbolówka odbiła się od poprzeczki i skończyło się nie na trzech bramkach, ale najważniejsze, że na trzech punktach już tak.
Chrobry Głogów – Górnik Łęczna 2:0
Bramki: 1:0 Szymon Lewkot (63), 2:0 Kacper Laskowski (80).
Żółta kartka - Chrobry Głogów: Piotr Janczukowicz. Górnik Łęczna: Jakub Bednarczyk, Szymon Krawczyk.
Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa).
ZOBACZ TEŻ: Rowerowy Bieg Piastów na Polanie Jakuszyckiej. Odwiedziliśmy kolarskie święto w Górach Izerskich
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
