Kłótnia o alkohol przerodziła się w morderstwo, ruszył proces. Oskarżony 62-latek zmienia zeznania - Radio Wrocław

Kłótnia o alkohol przerodziła się w morderstwo, ruszył proces. Oskarżony 62-latek zmienia zeznania

Beata Makowska
Beata Makowska
| Pół roku temu, 2025-12-05, 16:01
Kłótnia o alkohol przerodziła się w morderstwo, ruszył proces. Oskarżony 62-latek zmienia zeznania - Ruszył proces ws. brutalnego morderstwa. 62-latkowi grozi dożywocie.
Ruszył proces ws. brutalnego morderstwa. 62-latkowi grozi dożywocie.
Fot: Beata Makowska/ Radio Wrocław

Kolejna awantura między współlokatorami zakończyła się tragedią. W kwietniu bieżącego roku, w Borowie pod Strzelinem, 62-letni mężczyzna zabił jednego ze swoich współlokatorów. Do zabójstwa doszło podczas kłótni. Powodem ataku ze strony 62-latka było m.in to, że ofiara wydaje pieniądze na denaturat, po którym robi się agresywna, a na dodatek pije go w pracy, przez co cały czas nie może jej utrzymać.

Przeczytaj: Napad na kebab w Głogowie. Jakub K. i Oliwier Ch. skazani - znamy wyrok

Dzisiaj we wrocławskim sądzie ruszył proces w tej sprawie. - Sprawca zabójstwa początkowo przyznał się do winy, potem się wycofał z tych zeznań. Dwaj pomocnicy w tej zbrodni od początku nie przyznają się do winy – informowała prokurator Beata Wojnarowska, która w sądzie odczytała akt oskarżenia:

- Za pomocą koszulki, w która był ubrany pokrzywdzony, wywierał rękami ucisk na jego szyje, co spowodowało śmierć Grzegorza R. Ponadto oskarżam Adama M. i Grzegorza H., o to że próbując upozorować samobójstwo, tworzyli fałszywe dowody w postaci pętli kabla zawiniętego na kiju od miotły, i ustalili inny przebieg wydarzeń aniżeli faktyczny.

"Nie przyznaje się, bo tego nie zrobiłem"

Mimo, że początkowo Zbigniew P. przyznał się do zbrodni i dokładnie tłumaczył jej przebieg, dzisiaj w sądzie zaprzeczył, że ma coś wspólnego ze śmiercią swojego współlokatora:

- Nie odpowiem na żadne pytanie i nie przyznaję się do tego, bo tego nie zrobiłem.

Sędzia Julita Marek-Naskrętska odczytała zeznania oskarżonego zebrane w śledztwie:

- Ja go tak trzymałem za tę koszulkę, a on siedział. Kiedy on mnie puścił, ja tez go puściłem. On siedział cały czas na skrzynce, oparty był o piec. Zmierzyłem na szyi czy czuć puls, troszeczkę był odczuwalny. On był lekko przytomny. Kiwał głową do przodu, nic nie mówił, oczy miał otwarte.

Oskarżonemu grozi dożywocie.

Sprawdź również: Obywatel Rumunii stracił oko po strzelaninie w galerii handlowej. Michał F. skazany na lata więzienia


Komentarze (0)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.