Fajerwerki w sylwestra. Cierpią przez nie zwierzęta, a służby mają ręce pełne pracy

Lada moment sylwester i powitanie nowego roku. Niestety nadal dla wielu osób celebracja tej chwili to przede wszystkim okazja do odpalenia fajerwerków. Mimo corocznego apelu władz Wrocławia o powstrzymanie się od strzelania, już od kilku dni można usłyszeć w różnych miejscach miasta próbne detonacje.
Ważne: Wyciek na terenie zakładu przemysłowego pod Wrocławiem. Na miejscu pracują chemicy
Policjanci i strażnicy miejscy apelują, by przestrzegać przepisów
Za używanie petard w miejscu publicznym można otrzymać mandat w wysokości 500 złotych. Na własnym terenie także trzeba przestrzegać przepisów. - Apelujemy, aby - jeżeli już nie potrafimy obejść się bez fajerwerków - robić to z głową – mówi Aleksandra Freus z wrocławskiej policji:
- Nie będzie takiego miejsca, w którym będziemy do tego zapraszać, a wręcz odwrotnie. Naprawdę trzeba robić to z dużą rozwagą, żeby po prostu komuś to nie przeszkadzało.
Policja kontroluje ponadto punkty sprzedaży fajerwerków i przypomina, że kategorycznie nie można sprzedawać ich nieletnim. W tym roku nie zgłoszono na razie takich nieprawidłowości. Pełne ręce roboty mają też strażnicy miejscy. Zwłaszcza w sylwestrową noc wzywani są w różne miejsca na terenie Wrocławia przez tych mieszkańców, którym ogniste popisy przeszkadzają. - I zawsze w tę noc dochodzi do wypadków. Mniejszych lub większych – dodaje Piotr Szereda z wrocławskiej straży miejskiej:
- Każdego roku, w okolicy Nowego Roku, pojawia się niestety zwiększona liczba osób, które trafiają na SOR-y z ranami odniesionymi właśnie w związku z używaniem petard, czyli tych środków pirotechnicznych.
Przeczytaj: Pożar w powiecie kłodzkim, piętro i poddasze w ogniu. Kilkudziesięciu strażaków w akcji
Wybuchy petard to cierpienie dla wielu zwierząt
Dodatkowo w tym roku policja i straż leśna będą patrolować tereny gór Ślęży i Śnieżki. W tych miejscach kategorycznie zabronione jest odpalanie fajerwerków i jakiekolwiek inne zakłócanie spokoju. Niestety w ubiegłych latach wiele osób urządziło sobie tam prawdziwe pirotechniczne zawody, mówi Aleksandra Freus:
- Pamiętajmy, że to są miejsca dzikiej przyrody. Tam na co dzień mieszkają po prostu dzikie zwierzęta i my jesteśmy tam gośćmi. Powinniśmy tam przyjść i wyjść właściwie dla nich niezauważeni.
Na kategoryczny zakaz odpalania noworocznych petard nie mogą liczyć zwierzęta mieszkające w miastach. Cierpią przede wszystkim ptaki, ale też sarny, lisy i zające. - Niestety zawsze trafiają do nas zwierzęta zaginione po sylwestrze. Ważne jest, aby właściciele rozpoczęli ich poszukiwania z głową – mówi Aleksandra Cukier, kierowniczka wrocławskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt:
- Szukajmy, pytajmy sąsiadów, rozwieszajmy ogłoszenia. W internecie są też lokalne grupy jednoczące osoby, które znalazły bądź szukają swoich zwierząt, więc tam też koniecznie dołączmy i tam też takie ogłoszenie umieśćmy.
Przedstawiciele organizacji prozwierzęcych przypominają właścicielom czworonogów, aby nie zabierać ich na spacery w miejsca, gdzie odpalane są petardy. Dla bezpieczeństwa warto też przyczepić do obroży adresówkę z numerem telefonu.
Członkowie organizacji Akcja Demokracja zorganizowali na Rynku we Wrocławiu antyfajerwerkowy flash mob - zobacz:
Sprawdź też: Wyrzucił królika z okna, później groził policjantowi. 35-latek z Wrocławia stanie przed sądem
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

