Piłkarki Śląska wracają na tarczy z Katowic

Mistrzynie Polski od początku starcia pokazywały, na co je stać. Od razu po pierwszym gwizdku ruszyły na bramkę Hanny Wieczerzak. WKS miał trudności z wyjściem z własnej połowy i utrzymaniem się przy piłce. Trwało oblężenie.
W 10. minucie spotkania GKS wykonywał rzut wolny z prawej strony boiska na wysokości 25. metra od linii końcowej. Patricia Hmirova posłała futbolówkę wysoko nad polem karnym. Piłka trafiła na głowę Katarzyny Nowak, która odegrała do wbiegającej Kateriny Vojtkovej. Ta z bliskiej odległości pokonała golkiperkę Śląska i wyprowadziła swój zespół na prowadzenie.
Wrocławianki chciały szybko odpowiedzieć – zablokowana została jednak Katarzyna Białoszewska. Był to jeden z niewielu wypadów przyjezdnych na połowę rywalek. Katowiczanki kontrolowały przebieg rywalizacji i szukały drugiego gola. Najbardziej aktywną zawodniczką gospodyń była Klaudia Maciążka, która sprawiała przyjezdnym spore problemy.
Śląsk najlepszą sytuację na doprowadzenie do remisu miał w 30. minucie. Wtedy Karolina Gec zagrała na prawe skrzydło do Kingi Wyrwas. Młoda zawodniczka dobiegła z futbolówką do linii końcowej i dośrodkowała wprost na głowę perfekcyjnie ustawionej Białoszewskiej, która oddała strzał. Piłka trafiła jednak do rąk Kingi Seweryn.
Po kilku minutach od wznowienia gry po przerwie przyjezdne zaczęły coraz częściej utrzymywać się przy piłce. W 53. minucie wyprowadziły obiecującą kontrę. Wyrwas dostała futbolówkę blisko środka boiska i ruszyła w stronę bramki rywalek. Przebiegła kilkadziesiąt metrów i gdy znalazła się w szesnastce, spróbowała strzału. Została jednak zablokowana.
Wrocławianki zaczynały się rozpędzać. Dziesięć minut później wykonywały rzut rożny. Bramkarka GKS-u pomyliła się przy piąstkowaniu i powaliła na ziemię Wyrwas. Pani arbiter pokazała na jedenasty metr. Do piłki podeszła Gec i doprowadziła do remisu!
Rywalizacja się zaostrzyła, a tempo spotkania wzrosło. Każda z drużyn chciała zgarnąć w tym meczu trzy punkty. Więcej klarownych okazji tworzyły sobie gospodynie, ale przyjezdne próbowały dotrzymać im kroku. Warto odnotować, że na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem na murawie pojawiła się Joanna Wróblewska, dla której był to pierwszy występ w tej rundzie. Kapitan WKS-u długo leczyła kontuzję, ale na szczęście już wróciła do pełnej sprawności.
W 80. minucie Ewelina Piórkowska źle zagrała do Hanny Wieczerzak we własnej szesnastce. Aleksandra Nieciąg przejęła piłkę i zaczęła rozgrywać akcję. Daria Sokołowska musiała ratować zespół faulem. Sędzia po raz drugi w tym meczu wskazała na jedenasty metr. Do futbolówki podeszła Hmirova i pomyliła się! Trafiła w słupek, a Julia Langosz próbowała dobitki, lecz nie udało jej się wyprowadzić swojej drużyny na prowadzenie. Śląsk miał sporo szczęścia, którego jednak zabrakło chwilę później.
Gospodynie dośrodkowały w szesnastkę WKS-u z rzutu wolnego. Zakotłowało się pod bramką Wieczerzak, która wybroniła pierwsze uderzenie. Później z linii piłkę wybiła Piórkowska, ale trzeciego strzału już nie udało się zatrzymać. Marcjanna Zawadzka trafiła do siatki.
20. kolejka ORLEN Ekstraligi Kobiet:
GKS Katowice – Śląsk Wrocław 2:1 (1:0)
Bramki:
1:0 Katerina Vojtkova 10’
1:1 Karolina Gec (rzut karny) 65’
2:1 Marcjanna Zawadzka 86’
GKS: Seweryn – Theodoraki, Nowak, Vojtokova (Langosz 73’), Maciążka, Brzęczek (Nieciąg 73’), Hmirova, Kalaberova (Malesa 73’), Włodarzczyk, Kozarzewska, Zawadzka
Śląsk: Wieczerzak – Piórkowska, Gec, Musiałowska (Ziemba 66’), Martyna Buś (Piksa 76’), Żurek, Sitarz (Wróblewska 76’), Sokołowska, Białoszewska, Jędrzejewska, Wyrwas (Guzik 66’)
Żółte kartki: Kinga Wyrwas, Karolina Gec oraz Katerina Vojtkova
Sędziowała: Magdalena Radojewska.
ZOBACZ TEŻ: Wisła Kraków znów w ekstraklasie. Porażka Chrobrego na wyjeździe
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
