Rowerowi piraci na wrocławskim Rynku, elektryki największym zagrożeniem. Miasto chce zmian w prawie

Wraz z ładną pogodą i tłumem ludzi na Jarmarku Świętojański na wrocławskim Rynku wraca temat rowerowych piratów drogowych. Prym wiodą dostawcy jedzenia na podrasowanych rowerach elektrycznych, często z manetką gazu, ale na zwykłym rowerze tez można szybko pojechać. Skarżą się i handlowcy i przechodnie:
- Próba przejścia tutaj tym deptakiem jest bardzo niebezpieczna, bo jak się wychodzi zza domków, to oni tu bardzo szybko jeżdżą. Na przykład zza domkami z tamtej strony. Nie mówiąc już, że jeżdżą tu pomiędzy ludźmi na tym głównym deptaku przed domkami. Co roku jestem i problem jest ten sam od lat,
- Ja nawet jak idę tutaj do piekarni Grudzińskiej, to się zawsze w prawo, lewo rozglądam, jakbym po ulicy szedł, nie? Bo nieraz się można natknąć. A czy jarmark, czy nie jarmark. Oni cały czas tak jeżdżą. Trzeba by było coś z tym zrobić.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Poważny wypadek na autostradzie A4, trwają poszukiwania kierowcy. Ogromne korki w kierunku Wrocławia [ZDJĘCIA]
Rynek był zamknięty dla jednośladów
Co można zrobić? Do czasu pandemii na wrocławski Rynek nie można było w ogóle wjeżdżać rowerem. 2 lata temu, po skargach na pędzących na podwójnym akumulatorze i bez blokady kurierów rowerowych, władze Wrocławia rozważały ponowne zamknięcie Rynku dla jednośladów. Tak się jednak nie stało. Teraz też nie ma takich planów. Ale problem z rowerowymi kurierami jest.
Joanna Urbańska-Jaworska z Biura Prasowego Urzędu Miasta wyjaśnia, że Wrocław prowadzi intensywny lobbing w Radzie Ministrów, aby ta uregulowała sytuację prawną:
- Próbujemy zwrócić uwagę prawodawcy na to, że potrzebne są zmiany. W prawie nie ma przepisów, które odnosiłyby się do rowerów przerobionych na rowery elektryczne.
Ich przerobione pojazdy trudno nazwać rowerem. Ale według prawa nie są też motorowerem. Urząd Miasta wskazuje też, że zamiast zakazu woli więcej kontroli.
Miejskie służby nakładają mandaty na kurierów rowerowych
W tym roku Straż Miejska nałożyła na elektryczne nie-rowery 68 mandatów na kwotę blisko 20 tysięcy złotych. Mimo braku przepisów, funkcjonariusze radzą sobie jak mogą. Na przykład stwierdzają, że pojazd bardziej przypomina motorower niż rower i kierują pismo do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, bowiem motorower musi mieć OC. Musi być także zarejestrowany, a kierujący posiadać odpowiednie uprawnienia - tu sprawa jest kierowana do policji.
Ale i użytkownicy klasycznych rowerów także muszą uważać na tempo jazdy, bo tu też sypią się mandaty, mówi Piotr Szereda ze Straży Miejskiej we Wrocławiu:
- No właśnie, choćby za to nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu, za poruszanie się z prędkością niezbliżoną do pieszego. Oczywiście nie mamy urządzeń, które pozwolą nam sprawdzić, czy rowerzysta jedzie dwadzieścia na godzinę w strefie zamieszkania, czy nie. No ale tę prędkość zbliżoną do prędkości pieszego tak naprawdę strażnik ocenia na bazie swojego doświadczenia życiowego.
Hulajnogi elektryczne z zakazem wjazdu na rynek
Przeciwko powrotowi zakazu jazdy rowerami po wrocławskim Rynku jest także Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej:
- Jeżeli nie możemy powstrzymać tych rowerów, które jeżdżą nielegalnie, niezgodnie z prawem, to jakim cudem wyegzekwujemy zakaz jazdy na rynku? To nie ma najmniejszego sensu, bo...
- Kiedyś był.
- No był, ale również sensu nie miał jak był, bo nie był wyegzekwowany w żaden sposób. Więc ja bym się skupił nie na karaniu ludzi, którzy są niewinni, bo na tym ucierpią głównie ci spokojnie jeżdżący rowerzyści, którzy nie stanowią problemu. W innych krajach sobie z tym radzą. Mają hamownie specjalne do sprawdzania co, jaki sprzęt jest, czy ma odblokowane, czy nieodblokowane.
Temat rowerów to jedno, ale drugim wątkiem są elektryczne hulajnogi. Na Rynku we Wrocławiu obowiązuje zakaz poruszania się nimi w obu kierunkach.
Przeczytaj również: Ogromny sukces wrocławskich lekarzy. Podjęli się trudnej operacji rocznego Sebastiana
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.

