Tysiące martwych ryb po spuszczeniu wody z Jeziora Pilchowickiego. "Nie ma możliwości, żeby wszystkie zostały odłowione"
Tony mułu i martwych ryb - to efekt spuszczenia wody z Jeziora Pilchowickiego. Trwa tam remont zabytkowej zapory, o którym pisaliśmy na stronie internetowej Radia Wrocław. Części ryb nie udało się uratować. O tym, co zastał nad rzeką, mówi właściciel pobliskiej agroturystyki:
- Pracuję przy tej rzece, dbam o tę rzekę. Staram się, żeby ta rzeka żyła i wczorajszy widok dziesiątek tysięcy umierających zwierząt przyprawił mnie naprawdę... Wie pan, nawet rozmawiając teraz z panem, widzę węgorza, który właśnie umiera na naszych oczach.
Jednym z powodów tej sytuacji były wysoka temperatura i zalegający muł. O jego wpływie opowiada mieszkaniec gminy, Krzysztof Czaplicki:
- Te muły, które płyną w tej chwili tak jak smoła, powodują, że zaklejane są skrzela rybie. I ta ryba - nie wiem ile by tego tlenu nie było, chociaż go jest mało - to nie będzie pobierała tego tlenu, bo nie będzie miała jak.
Starosta Lwówecki zlecił badania mułu, który osiadł na dnie jeziora i spływa rzeką Bóbr. Na razie nie wiadomo, czy uda się go usunąć z odsłoniętego dna Jeziora Pilchowickiego.
Kłodzko: Karty z podpisami, numerami PESEL i adresami wylądowały na śmietniku. Służby sprawdzają, czy chodzi o referendum
"Nie ma możliwości, żeby wszystkie ryby zostały ze zbiornika odłowione"
Zarządca zapory już wcześniej uprzedzał, że podczas opróżniania zbiornika może dojść do śnięcia części ryb. Jak zapewnia Jacek Bieńkowski, dyrektor Tauron Ekoenergia, prace prowadzone są pod nadzorem specjalistów:
- Wszystkie te prace związane z opróżnianiem zbiornika, z odłowami są realizowane przez zespół przyrodników, w skład którego wchodzi między innymi ichtiolog, herpetolog, fitosocjolog, ornitolog. Jest to robione pod fachowym okiem.
Wcześniej nie można było odłowić ryb, a powodem było ich tarło oraz wymogi ochrony przyrody.
- Przy takiej skali działania, przy tak dużym procesie nie ma możliwości, żeby wszystkie ryby zostały ze zbiornika odłowione - mówi Jacek Bieńkowski, dyrektor Tauron Ekoenergia.
Konieczności remontu zapory nie kwestionują ani mieszkańcy, ani samorządowcy. Obiekt chroni przed skutkami powodzi dwa powiaty. Prace przyspieszyła ubiegłoroczna powódź, która pokazała, że modernizacja nie może już dłużej czekać. Jezioro Pilchowickie ma 240 hektarów powierzchni.
Tak wygląda zbiornik w Pilchowicach po spuszczeniu wody:
Przeczytaj też: Woda wlewa się wentylacją, a na ścianach wilgoć! To codzienność przy ul. Zajączka w Wałbrzychu i to 4 lata po remoncie
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.


