Turów w półfinale TBL

Michał Hamburger | Utworzono: 2012-05-01 11:45 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Fot. K&M Ziółkowscy

PGE Turów pokonał we własnej hali Anwil Włocławek 96:92 i wygrał batalię ćwierćfinałową 3:1.

Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie w ofensywie. O tym, że niosło ze sobą ogromny ładunek emocjonalny nie trzeba chyba przypominać. Dla, głodnych
od lat sukcesów, koszykarzy z Włocławka był to mecz o życie.

Czwarte starcie Turowa z Anwilem rozpoczęło się dobrze dla gospodarzy. Umiejętnie grą zgorzelczan kierował Giedrius Guastas. Trafiali spod kosza Daniel Kickert i Damian Kulig. Drużyna Krzysztofa Szablowskiego odpowiedziała kilkoma celnymi rzutami za 3. Po 10 minutach Turów prowadził 25:17.

Druga kwarta znów pod dyktando srebrnych medalistów poprzedniego sezonu. Jedyną bronią Anwilu były rzuty z dystansu. Turów miał więcej atutów i w
obronie i w ataku. Dłuższa ławka rezerwowych była także sporą przewagą dolnośląskiej drużyny, która do przerwy prowadziła 52:39.

W trzeciej ćwiartce przewaga gospodarzy sięgnęła blisko 20 punktów. Przyjezdni się jednak nie poddali. Świetny fragment meczu zaliczył Dardan Berisha, który
trafiał jak na zawołanie. W tej kwarcie oglądaliśmy momentami doskonałą grę w ataku i jednych i drugich. Stąd też nie może dziwić wynik trzecich dziesięciu minut. Turów rzucił 29 oczek, Anwil cztery punkty więcej!

Ostatnia odsłona meczu to już walka o każdą piłkę, każdy fragment parkietu. Goście pokazali wielką wolę zwycięstwa. Dzięki wierze w końcowy sukces, braku
kalkulacji i świetnym okresie gry w defensywie Anwil odrobił praktycznie całą stratę. Do remisu mógł doprowadzić m.in. Łukasz Majewski ale przestrzelił "rzut kelnerski" spod samego kosza.

Ostatnie sekundy spotkania były bardzo emocjonujące. Turów zachował w nich jednak więcej zimnej krwi. Udanie rzuty wolne egzekwował David Jackson i to
wystarczyło. Wcześniej Amerykanin "ciągnął" zgorzelczan w ofensywie i wreszcie był najjaśniejszą postacią w zespole Winnickiego.

Turów postawił ostatni krok w drodze do półfinału mistrzostw Polski. Jako pierwsza drużyna znalazł się w czwórce. Teraz ekipa ze Zgorzelca czeka na
swojego przeciwnika. Będzie nim zwycięzca piątego meczu ćwierćfinału między Treflem Sopot, a Śląskiem Wrocław.

PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 96:92 (25:17, 27:22, 29:33, 15:20)

PGE Turów: D. Jackson 26, D. Kulig 16, M. Chyliński 16, G. Gustas 11, D. Kickert 10, M. Gabiński 7, A. Lee 6, K. Wysocki 2, D. Lauderdale 2, R. Moore
0, A. Cel 0

Anwil: D. Berisha 23, Ł. Majewski 15, K. Szubarga 14, N. Lewis 12, L. Harrington 9, C. Edwards 7, J. Allen 5, L. Kinnard 5, B. Wołoszyn 2.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama