Turów-AZS Koszalin (82:77)

Michał Hamburger | Utworzono: 2013-02-21 08:15 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

Bardzo ciekawe widowisko obejrzeli kibice w Zgorzelcu. W zaległym spotkaniu ekstraklasy koszykarze PGE Turowa pokonali AZS Koszalin 82:77. Mecz nie należał do widowisk, które ogląda się z uśmiechem na ustach. Oba zespoły grały bowiem na fatalnej skuteczności w rzutach dystansowych. Emocji jednak nie zabrakło. Było i zwycięstwo gospodarzy. Fani gospodarzy więc halę opuszczali w dobrych nastrojach.

Obie drużyny walczyły na całego. Stawka pojedynku była spora i dla jednych i dla drugich. Turów w przypadku wygranej wracał na fotel lidera, AZS w przypadku sukcesu zbliżał się do awansu do czołowej szóstki ligi.

Często emocje brały górę nad rozsądkiem. Tak w przypadku gospodarzy i gości. Widowisko było szarpane. Były atrakcyjne momenty, ale i takie, o których chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć.

Turów zagrał bez Aleksicia i Kuliga, AZS bez Skibniewskiego i Harrisa. W zespole gości był nadto widoczny brak tego ostatniego. Walka na desce została przez zgorzelczan wygrana zdecydowanie.

Do przerwy podopieczni Miodraga Rajkovicia mieli osiem punktów przewagi. Po przerwie aż kilkanaście. Ostatnie minuty jednak były bardzo zacięte. To za sprawą słabej gry Turowa w ataku i szaleńczego pościgu akademików. Świetnie w barwach przyjezdnych grali szczególnie Sek Henry i Paweł Leończyk. Nie wystarczyło to jednak do wygranej. W końcówce gospodarze bardzo dobrze wykonywali rzuty wolne i przypieczętowali zwycięstwo.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama