Dźwig wyciągnie zatopioną barkę

Sylwia Jurgiel | Utworzono: 2013-04-29 16:56 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. Bartosz Barabasz

Najpierw będzie badanie wraku, a potem próba wyciągnięcia go na powierzchnię. Do wypadku doszło 11 kwietnia. Inspektorom pomagają strażacy i pracownicy prywatnej firmy.

Zatopionego pchacza z wody ma wyciągnąć specjalny dźwig, który został tam już zainstalowany. Przypomnijmy, że maszynę porwał silny nurt rzeki, barka dryfowała, ale została złapana na cumę, jednak poszła na dno.

Do tej pory akcja była niemożliwa do przeprowadzenia ze względu na wysoki stan wody w Odrze. Teraz poziom się obniżył i do akcji wkroczyli specjaliści. Regionalny zarząd Gospodarki Wodnej przekazał dowodzenie akcją Urzędowi Żeglugi Śródlądowej a tam podjęto decyzję o użyciu dźwigu.

Akcja jest bardzo trudna i nie wiadomo, ile czasu może to potrwać.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Kropa
2013-04-30 08:53:12
z adresu IP: (83.26.xxx.xxx)
Ocena: -1
I wszystko jasne. :D
~Anarchol'68
2013-04-30 07:45:26
z adresu IP: (90.156.xxx.xxx)
Ocena: 0
Ów tekst pisała pani, nie pan...
~Apis
2013-04-30 06:32:31
z adresu IP: (213.238.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tekst przeedytowano, ale nadal jest zamiennie używany termin "barka" i "pchacz". Panie dziennikarzu: BARKA ma ładownie i przewozi ładunki, PCHACZ pcha barki i poza MASZYNOWNIĄ i POMIESZCZENIAMI DLA ZAŁOGI nie ma niczego więcej, niczego nań nie załaduje się więc nie jest barką. Nie wszystko, co pływa na rzekach jest BARKĄ tak jak nie wszystko co jeździ drogami jest PRZYCZEPĄ.
~Apis
2013-04-30 01:26:27
z adresu IP: (213.238.xxx.xxx)
Ocena: 0
Kiedy wreszcie dziennikarze zrozumieją (a może powinienem napisać "zrozumią" aby zrozumieli?), że terminy "barka", "pchacz", "holownik", "prom" nie są SYNONIMAMI i mówiąc lub pisząc o JEDNYM OBIEKCIE PŁYWAJĄCYM nie można używać nazw RÓŻNYCH RODZAJÓW STATKÓW? A tą "maszyną" i "wyławianiem" statku to już rozbijacie ludzi na atomy :). To, w jaki sposób dziennikarze(?) opisują od samego początku historię zatonięcia PCHACZA typu "BIZON" po niekontrolowanym jego przejściu przez JAZ w Opatowicach ma mniej więcej taki sens: "Wczoraj na A4 wjechało do rowu i dachowało auto osobowe. Nikomu z piątki pasażerów maszyny nic się nie stało, jednak z ciężarówki zaczyna wypływać olej opałowy (sic!). Sprowadzony na miejsce wypadku dźwig okazał się jednak zbyt słaby aby podnieść ten autobus i ciągnik na razie leży nadal w rowie."
~Cóż za wartka akcja!
2013-04-30 00:48:08
z adresu IP: (46.112.xxx.xxx)
Ocena: 0
Panu, który to pisał, bo ciężko ten tekst nazwać artykułem, chciałbym pogratulować lotnego języka i choćby podstawowej znajomości tematyki. Podsumowując dodam tylko, że dziennikarstwo w tym kraju osiągnęło poziom, którego w najczarniejszych snach sobie nie byłbym w stanie wyśnić. Zatem parafrazując: poprawne konstruowanie zdań jest bardzo trudne i nie wiadomo ile czasu może to potrwać.
Reklama