Śmiertelne zagrożenie na Partynicach

Michał Hamburger | Utworzono: 2013-05-31 07:14 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. archiwum prw.pl

Od początku tego sezonu doszło do kilku bardzo niebezpiecznych zdarzeń. Miejsce, na którym odbywają się cotygodniowe zawody i gdzie codziennie trenują konie z dżokejami, stało się ulubionym terenem na spacery i ćwiczenia biegowe.

Choć zakazy wchodzenia na bieżnie są widoczne na całym obiekcie, nikt ich nie respektuje.

- A nad zwierzęciem nie za każdym razem jesteśmy w stanie zapanować - mówi trener koni wyścigowych, Michał Borkowski.

Organizatorzy wyścigów o pomoc w sprawie poprosili policję i straż miejską. Służby na razie nielegalnie przebywających na bieżni tylko upominają, wkrótce mają jednak zacząć wypisywać mandaty.

Posłuchaj:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~obiktywne spojrzenie
2013-09-26 13:03:54
z adresu IP: (83.21.xxx.xxx)
Ocena: 0
Spójżcie tylko na nazwę obiektu. Czy jest to "park do spacerowania z psami" czy "Tor wyścigów konnych"? Kiedyś mozna było wchodzić na Tor ale ludzie nie umieli się zachować pomimo wielu próśb. Nic więc dziwnego że zostało to zabronione. Zgadzam się że ludzie potrzebują spacerów. Powiedziałbym nawet że im dłuższe tym lepiej dla ich zdrowia. Dlatego proponuje wszystkim nastawionym na anty wobec Toru żeby wydłużyli swój spacer i przeszli sie do Parku południowego lub Parku Klecińskiego albo nawet Parku Grabiszynskiego. Tym bardziej że spacer w tych miejcach będzie dla nich znacznie bezpieczniejszy. Koń łatwo wpada w "amok" gdyż jest zwierzęciem płochliwym a wtedy może się stać wszystko. Co do samego Toru to podnosi on prestiż miasta. Tylko najwiękrze metropolie i miasta wypoczynkowe w europie mogą poszczycić sie torami wyścigowymi. Paryż(3 tory),Rzym ,Merano, Baden-Baden, Drezno, Berlin, Praga, Bratysława, Wiedeń, St. Moritz itd.... chcecie równać do nich czy do zad..powic dolnych? To wielkie szczeście i wyróznienie dla wrocławian że mają tor, m.in. dlatego Wrocław nalezy do elity miast europejskich. Posiadanie takiego diamentu wiąże się jednak z pewnymi obowiązkami i nalezy do nich zapewnienie bezpieczeństwa dla wszystkich, podkereślam WSZYSTKICH osób, które z niego korzystają. Macie wstęp na Stadion Wrocławski na codzień?- nie, na Hale Orbita?-nie.Dlaczego-bo nie wolno przeszkadzać zawodnikom podczas treningu, niszczyć miejsca w którym pracują, itd. Wyścigi mozna lubić lub nie ale nie mozna negować zasad obowiązujących na obiekcie przeznaczonym do ich rozgrywania. A decyduje o tym nie garstka zapaleńców tylko politycy, których sami wybraliście. Takie uroki dmokracji. Więc jak ktoś jeszcze chce oponować to zapraszam do obalenia ustroju Państwa. Może będziemy mieli drugiego Wałęse.
~krycha
2013-06-21 22:30:04
z adresu IP: (83.10.xxx.xxx)
Ocena: 1
najlepsze jest to ze ludzie ktorzy wprowadzili sie do nowych blokow dookola toru, uwazaja ze im sie to nalezy bo tam kupili mieszkanie bo bylo pewnie napisane " w sasiedztwie pieknego toru wyscigow konnych' a grzyba prawda. ten tor byl zawsze dla koni i niech tak zostanie, zgadzam sie z chodzeniem kolo trybun czy gdzies ale nie na sam tor...
~mieszkaniec_partynic
2013-06-06 12:32:44
z adresu IP: (83.3.xxx.xxx)
Ocena: -2
Totalnie nie ogarniam argumentacji koniarzy, który komentują ten artykuł: dziury kopane przez psy - okej, ale spójrzmy że 5 razy więcej jest dziur od nornic i kopców zrobionych przez krety; śmieci pozostawione na torze - zrozumiałem, ale kultury wszystkich nie nauczymy. inna sprawa że nie ma śmietników. Choć największy śmietnik to robi tam WTK składując gruz, betonowe płyty, zużyte siano ze stajni. Psie kupy? ciekawe kto po koniach sprząta, które robią kiedy chcą, bo taka ich natura...na torze, na ścieżkach, na chodniakach.... Po za tym cały teren należy do miasta, czyli do każdego z mieszkańców...bo to z naszych podatków jest utrzymywany i 6 mln dotacje też na niego idą...tylko gdzie ta kasa...poza tym to Wrocławskie Centrum Sportu Hipiki i Rekreacji...tylko gdzie ta rekreacja - między ścieżkami stajni przy których śmierdzi ? czy po błotnistych drogach dookoła...
~Agnieszka
2013-06-02 18:08:00
z adresu IP: (77.112.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tak idiotycznego i egocentrycznego wpisu jak Jarmuża dawno nie czytałem. Jest to zapewne jeden z tych właścicieli psów, który uważa, że tor jest jedną wielką kuwetą. Dotacja na wyścigi, jak gdzieś przeczytałam, wynosi rocznie 1 mln 300 tys. zł. Czy to dużo czy mało? Za te pieniądze mieszkańcy Wrocławia mają widowisko sportowe na wysokim poziomie (ok. 100 wyścigów rocznie) przez kilkanaście dni wyścigowych. Porównajmy to z dotacją na klub piłkarski "Śląsk", który otrzymuje rocznie kilkadziesiąt mln i nic z tego nie wynika, tylko wstyd na trybunach z powodu chamstwa i chuligaństwa kibiców. W jednej z gazet przeczytałam też, że owo "stadko" liczy ok. 120 koni wyścigowych!!! Nie mówiąc o tych rekreacyjnych, z których mogą korzystać mieszkańcy. Ciekawe czy Jarmuż ma pretensje do miasta, że zamykają przed nim i jego czworonogami stadion miejski i baseny kąpielowe. Przecież piesek też chce się wykąpać i pozbyć pcheł. Gdyby głupota umiała fruwać...
~Jarmuż
2013-06-02 14:58:49
z adresu IP: (46.174.xxx.xxx)
Ocena: -1
A wystarczyłoby uporządkować choć część z 70 hektarów zajmowanych przez TWK, odgrodzić sam tor i umożliwić dostęp do terenu od strony ul. Ołtaszyńskiej. A tak - za 6 mln dotacji miejskiej mieszkańcy mogą obejrzeć wyścigi przez 16 dni w roku (wtedy bywa tam po kilkaset osób). Bardzo wygodna sytuacje dla instytucji i właścicieli stadka przebywających tam koni, fatalna dla mieszkańców. A zieleni na Ołtaszynie i Partynicach jest najmniej w mieście. 100 lat temu tor powstawał poza miastem. Może należałoby do tego wrócić? Niech garstka właścicieli i miłośników koni przeniesie się poza miasto, a zieleń odda mieszkańcom, z których pieniędzy tor jest utrzymywany? Chociaż najmilej uwłaszczać się na cudzym...
~horse
2013-06-02 09:48:05
z adresu IP: (83.26.xxx.xxx)
Ocena: 0
Widziałam już na Partynicach mamusie z wózkiem rozkładające kocyk na łuku toru wyścigowego, tatę z synkiem puszczających latawce, psy kopiące jamy na torze przeszkodowym i rowerzystów drących gębę "gdzie się pchacie z tymi końmi". Butelki i puszki na terenie torów to normalka. Nikomu nie przyjdzie do głowy spacerować po torze żużlowym, nawet poza godzinami treningu. Niech jedyne miejsce we Wrocławiu (i jedno z trzech w całej Polsce) zostanie dla koni. Parków we Wrocławiu jest dosyć, a już na pewno nie brakuje ich w południowej części miasta.
~luksusowa dzielnica
2013-06-02 01:07:44
z adresu IP: (90.156.xxx.xxx)
Ocena: 0
Na Partynicach nie ma już gdzie iść na spacer - zgodzę się, wszędzie albo budowa, albo grodzone osiedle albo teren zielony toru wyścigów, gdzie straszą strażą (straszą?;)) miejską. Przecież człowiek potrzebuje zieleni! Spaceru! Bez tego zdechnie.
~Mimi
2013-06-01 09:37:29
z adresu IP: (83.29.xxx.xxx)
Ocena: 0
Niestety "spacerowicze" pozostawiają po sobie szklane butelki, grille na środku toru przeszkodowego. Ich psy kopią dziury w które wpadają konie doznając urazów. To nie jest tak, że do 12 konie a potem "spacerowicze". Jeśli udostępnimy tor tak jak wszyscy chcą to za chwilkę enklawa koni przestanie istnieć. Parków do spaceru jest wiele, Klecina, Krzyki, a tor wyścigowy mam jeden. Swoimi protestami doprowadzicie, że powstanie tam kolejne osiedle albo market bo dla koni nie będzie miejsca. Nie sądźce, że miasto zrobi Wam tam park.
~kapitanwien
2013-06-01 07:09:07
z adresu IP: (90.156.xxx.xxx)
Ocena: 0
Sam bym spadł z konia, jakbym podczas skoku zobaczył pod przeszkodą z żywopłotu gołe cycki.
~jdaa
2013-05-31 22:24:25
z adresu IP: (87.207.xxx.xxx)
Ocena: -1
Nie mogę patrzeć na te komentarze ludzi, którzy nie mają pojęcia na temat sportu. Za granicą, a nawet w Warszawie niedopuszczalnym jest wpuszczanie ludzi na teren bieżni. Utrzymanie stadionu jest również finansowane z pieniędzy Wrocławian, a jakoś nikt nie odważyłby się wkroczyć tam w ramach spaceru. Nie chodzi tu tylko o zakaz wchodzenia na bieżnie w czasie treningu. Takie spacerki właścicieli i ich podopiecznych powodują uszkodzenia toru, do dziś widzoczną ściężkę - co przyczynia się do kontuzji koni i jeźdzców. W końcu ktoś zabrał się za poważne zmiany, które powinny zostać wprowadzone już dawno. To, że od 20 lat funcjonowało tak jak funcjonowało, wcale nie oznacza, że tak powinno.
~aaa
2013-05-31 20:08:59
z adresu IP: (81.219.xxx.xxx)
Ocena: 0
Na terenie WTWK Partynice są już gotowe ścieżki spacerowo-konne, jeździectwo jest niebezpiecznym sportem, a osoby łamiące zakazy jeszcze bardziej się przyczyniają swoją obecnością na terenie bieżni wyścigowej żeby doprowadzić do wypadku... w bliskiej odległości znajdują się parki dlaczego właśnie koniecznie się ludzie pchają na tor wydeptując ścieżkę na używanym co niedziele torze wyścigowym, jak również wyprowadzając psy na najbardziej wewnętrzny tor "stiplowy" gdzie psy kopią dziury i przyczyniają się do poważnych w skutkach kontuzji u koni. Nie widzę możliwości współistnienia jeźdźców i ''osób z zewnątrz'' po prostu jest to zbyt niebezpieczne, osobiście uważam że dla nieupoważnionych osób które łamią zakaz i wchodzą na teren bieżni powinny być srogie mandaty może się wtedy ludzie opamiętają. Tak więc biegaczy i spacerowiczów zapraszam do parków a teren WTWK Partynice zostawcie koniom.
~KATARZYNA
2013-05-31 19:14:22
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: -1
A co do artykulu. Uzycie sformulowania STALO SIE jest troche bledne bo od zawsze tak bylo a teraz ZACZELO sie niepotrzebne kombinowanie. Pozdrawiam. Ciekawe czy autor artykulu zdobyl informacje na temat tego osrodka czy po prostu mial ochote sobie popisac bez szczegolnego wnikniecia w sprawe. Pozdrawiam autora ! Polecam jednak wybranie sie na spacer w okolice toru i znalezeienie NIEBEZPIECZENSTWA o godzinie 16:00.
~Katarzyna
2013-05-31 19:14:13
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Zgadzam sie. Jestem mieszkanka Partynic od ponad 20 lat. I przez 20 lat nikomu nie przeszkadzaly spacery. Konie jezdza do godziny 12 i zgadzam sie do godziny 12 nie powinno byc obcych na terenie toru.Na dobra sprawe znalezienie kogokolwiek o 7 rano jest dosyc dyskusyjna sprawa:P Ogrodzili teren jak wiezienie i faktycznie okolica traci urok bo wszedzie jest bloto budowa i halas i nie ma gdzie isc na spacer. Wiec mam nadzieje ze wladze i szefostwo Partynic znajdzie odpowiednia alternatywe zeby polaczyc wyscigi konne i spacerowiczow
~koniara
2013-05-31 16:42:52
z adresu IP: (31.63.xxx.xxx)
Ocena: 0
@~najlepiej zamknąć- "można by jakoś zorganizować bezpieczne współistnienie na partynicach biegaczy, spacerowiczów i koni"- można, ale potrzebne są chęci z obu stron- także wymienionych przez Ciebie.. Bieżnia jest dla wyścigowców "święta" i ze względów bezpieczeństwa i koni i ludzi MUSI być terenem zamkniętym. Partynice są duże, nie składają się wyłącznie z bieżni, więc nie widzę problemu. A raczej widzę- przekora i bezmyślność spacerowiczów, którzy tym bardziej się pchają tam, gdzie są zakazy. Jeśli tak się będzie działo, to faktycznie sami (spacerowicze) doprowadzicie do zamknięcia terenu dla zwiedzających, a potem będzie jojczenie- oby tak dalej..
~Marcin
2013-05-31 11:35:40
z adresu IP: (89.228.xxx.xxx)
Ocena: 0
@ ~najlepiej zamknąć, Nic dodać, nić ująć. Władze Partynic potracili rozumy, nagle zrobili z tego jakiś zamknięty dystrykt! Ludzie przychodzili na spacery, biegali, odpoczywali, było świetnie, nikt nikomu nie wadził , a teraz bum! Zamknięte ze wszystkich stron, miasto do tego tak "rozbudowuje" całą okolicę, przez co w ogóle traci charakter uroczych, cichych przedmieść i do tego takie durne artykuły dorzucające oliwy do ognia, stwarzające wyłącznie większą przepaść między właścicielami Partynic i ludźmi, bo jak napisał wyżej ktoś, już sam nagłówek jest zwyczajnie nietrafiony. P.S. W tamtym roku sobie leżałem na trawie na środku toru podczas wyścigów jakiś , podjechał samochód, facet powiedział grzecznie, żebym zszedł, bo zaraz po torze będą jeździć i poszedłem sobie. Także wierzę, że można to kulturalnie załatwić, a nie wypisywać mandaty, albo w artykułach o rzekomych "tragediach" i "śmiertelnych zagrożeniach" pisać.
~Paweł
2013-05-31 11:28:53
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Proszę sprywatyzować TWK i robić sobie co się chce. Póki co to jest miejsce finansowane z pieniędzy Wrocławian i jako takie powinno zostać udostępnione szerokiej publiczności. Konie nie jeżdżą tam codziennie, w godzinach popołudniowo-wieczornych nie jeżdżą wcale. A jest to przepiękne miejsce spacerowe - jedyne w tej części Wrocławia.
~karolina
2013-05-31 11:22:34
z adresu IP: (88.199.xxx.xxx)
Ocena: 0
No na widok nagiej pani pewnie niejeden z nas by się spłoszył, a co dopiero koń :) Sprawa i problem poważny, ale dopóki nic się nie stanie, to ludzie będą łazić ...a jak coś się stanie, to będą szukać winnych we właścicielach obiektu. Polska po prostu ... Identycznie jest w zoo - nie wolno karmić zwierząt, a każde z nich jest dokarmiane przez turystów, i co najlepsze - przez dorosłych, którzy podobno umieją czytać...
~śmiertelne zagrożenie?
2013-05-31 11:10:28
z adresu IP: (87.96.xxx.xxx)
Ocena: 0
... o krok od tragedii? Takie nagłówki na pewno zachęcą tłumy do odwiedzania Partynic! Rozumiem potrzebę wytłumaczenia, dlaczego nie wolno wchodzić na bieżnie, ale wybrano chyba najgorszą formę. Butni poczują się zmotywowani, żeby stawić czoło zagrożeniu, a potulni będą w ogóle Partynic unikać. Skończy się tak, że nawet w dni wyścigowe na torze będą albo pieniacze, albo zapaleni gracze, bo kto przyjdzie z dzieckiem na wyścigi, skoro w każdej chwili w tłum może wbiec rozpędzony koń? I w tym kontekście wysyłanie ludzi na ścieżki dostępne na terenie też jest kpiną, bo przecież po tych ścieżkach też chodzą konie! A wokół stawu to można sobie w błocie po kostki pobrodzić, a nie pobiegać. Jeżeli chcecie skutecznie przegonić ludzi z bieżni, to zaproponujcie jakąś SENSOWNĄ alternatywę.
~najlepiej zamknąć
2013-05-31 10:56:25
z adresu IP: (62.233.xxx.xxx)
Ocena: 0
to jest obracanie kota ogonem, partynice miały być dostępne dla mieszkańców i miały być nie tylko dla koniarzy, tymczasem zamknięto je z każdej strony, załatano tymczasowe przejścia, teraz żeby pójść na partynice z sąsiedniego ołtaszyna trzeba iść ponad kilometr,a kiedyś przechodziło się przez ulicę. można by jakoś zorganizować bezpieczne współistnienie na partynicach biegaczy, spacerowiczów i koni, jednak władze partynic wybrały drogę łatwiejszą i pozamykały piękny i ogromny teren na cztery spusty, jeśli ludzie nie mogą iść tam na spacer, albo po prostu poleżeć to tym bardziej nie przyjdą na wyścigi, a tor zamiast się rozwijać, zacznie się zwijać...
Reklama