"Sześciolatki". List Słuchacza

List Słuchacza | Utworzono: 2013-11-08 08:51 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A
REAKCJA 24

fot. archiwum prw.pl

Może już wystarczy tej irytującej debaty publicznej na temat decyzji o posyłaniu sześciolatków do szkoły. Wciąż pada pytanie: "czy szkoły są przygotowane?". To znaczy, że jeśli nie są przygotowane, to obowiązek szkolny od 6 lat należy cofnąć, a jeśli przygotowane, to ma być podtrzymany? A jakoś nikt nie pyta o cel. Dlaczego dzieci mają iść do szkoły w wieku sześciu lat?

Edukację rozpoczęły już wcześniej w przedszkolu! Uważam, że wystarczyło jeszcze trochę zmienić program nauczania przedszkolnego zamiast zmieniać szkoły. Zamiast ze szkoły robić takie trochę przedszkole wystarczyło na odwrót! W Holandii dla przykładu dzieci w wieku 4 lat już uczęszczają do szkoły i w dodatku tam nie ma systemu klasowego. To znaczy, że może być 4 latek jak i 8 latek w jednej grupie, gdyż liczą się jego kompetencje. Ale nikt nie określił jakie ma być społeczeństwo za 30 czy 50 lat, więc kreatywność rządu jest bezcelowa.

A jeśli celem jest wysłanie na rynek pracy ludzi rok młodszych, to można się przyznać (jako rząd). Tylko co z bezrobociem? Może jednak pozostawić młodych dłużej w szkole? Nie wiem, nie zamierzam być ministrem, który musi znać odpowiedzi na takie pytania (u nas nie zna). Zostawmy już "problem sześciolatków". Niech sobie będą w przedszkolach! Te zostały właśnie zreformowane, tylko po co?

Referendum ws. sześciolatków (Kontra)

I tak nie mówi się o celu, tylko o warunkach. Psychologia ma wiele poglądów, ale jakoś nie wynika, że dzieci poniżej 7 lat powinny już uczęszczać do szkoły, więc zmienia się szkoły, żeby stały się przedszkolami? Znów zmienia się podstawy programowe? Cóż za irytująca bezmyślność. Naprawdę wystarczy tylko drobna korekta nauczania przedszkolnego zamiast tego wielkiego i kosztownego zamieszania? W przedszkolach są wspaniali nauczyciele i bardzo dobrze wykwalifikowani! To nie są niańki do dzieci tylko nauczyciele! Czy może to z powodu zwyczajów w innych państwach?

Jako Białoruś czy Ukraina czy Rosja nie zmieniły systemu edukacji i gdy na stypendia przyjeżdżają studenci z tych zacofanych krajów, to nasi ani trochę nie mają z nimi szans. Po prostu tam si.ę zdobywa umiejętności, wiedzę, a przede wszystkim kształci CZŁOWIEKA MĄDREGO (to główny cel edukacyjny w podstawie). W Polsce kształcić się ma ludzi może ciekawych świata, ale czy mądrych?..

Czy w liceach wystarczy tylko kilka przedmiotów a pozostałe jako przyroda? A gdzie ogólność kształcenia? W "starym systemie" na przykład z historii te same zagadnienia były powtarzane 2 albo nawet 3 razy. Ale czy uczeń w 4 klasie ucząc się o starożytności już wszystko zrozumie i aż do matury będzie to pamiętać? Może wystarczyło skorygować podstawę. Może właśnie powtarzać kilka razy to samo., ale w zupełnie innym ujęciu?

W 4 klasie głównie chronologia, żeby dziecko w ogóle potrafiło odnaleźć się na skali czasowej. W gimnazjum już dokładniejsza nauka na przykład o filozofach, daty, fakty, szczegóły. A w liceum analiza i nauka o tym, o czym 10 - latek nie może się uczyć. Na przykład, że filozofowie greccy głównie byli homoseksualni i w dodatku preferowali nieletnich. Można tak pisać i pisać a ta reforma i tak jest coraz bardziej do dupy!

A referendum? Rzeczywiście bez sensu. Przeciętny obywatel nie ma pojęcia o kształceniu i rozwoju dziecka. Zagłosuje tak, jak pokieruje nim kampania reklamowa, ale właśnie bez poruszania istoty!  Proponuję zaprosić kilka osób na przykład z CEN i zadać pytania bardziej konkretne. Nie, czy szkoły są przygotowane, tylko po co te dzieci mają wcześniej wchodzić do szkoły. Po co zmieniać szkołę (dostosowywać), skoro można skorygować przedszkola.
Jakie kompetencje ma mieć maturzysta? Jakie studia może sobie wybrać, skoro uczy się jedynie kilku przedmiotów w LO.

Uratują maluchy? Co z sześciolatkami?

Dlaczego o studiach ma decydować już 13 - latek, gdy wybiera profil gimnazjum, bo w liceum już tego nie zmieni. Te i inne pytania poddaję pod rozwagę, gdyż cała dyskusja staje się coraz bardziej irytująca i bezsensowna. Odsuwa się sedno a mówi o nieistotnych szczegółach. Place zabaw i niższe ławki czy dywaniki są nieistotne, gdyż zawsze można je pozmieniać a społeczeństwa za pół wieku już się nie zmieni?

Wszystko się zmienia i konieczna jest korekta edukacji, nawet sposobu myślenia. Ale korekta! Nie ciągłe przewracanie wszystkiego i zupełny brak stabilności. Pozdrawiam, niezadowolony z dyskusji.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~TAURUS
2013-11-10 17:20:54
z adresu IP: (213.195.xxx.xxx)
Ocena: 0
Po co te jałowe dyskusje. Jak by PiS tak nie atakował to pomyślał bym o dzieciach Kaczyńskiego czy Szczypińskiej. Typowa napierdalanka PO z PiS-em i na odwrót. Ale proponuję przeanalizować , jak wtrąca się PiS to od razu jest przegrana. Oni tak mają. Opluwali i opluwają wszystkich.
~Słuchacz
2013-11-08 17:12:47
z adresu IP: (89.171.xxx.xxx)
Ocena: 0
naprawdę ktoś mnie nazwał dołem społecznym i odmówił prawa do głosowania w sprawie moich własnych dzieci? dlaczego ten pan mnie obraża? a czy sam ma dzieci, żeby się wypowiadać w tej sprawie? dół społeczny? zważ słowa młody człowieku
~Piotr Bronowicki
2013-11-08 12:02:49
z adresu IP: (83.22.xxx.xxx)
Ocena: 0
W dzisiejszej (piątkowej) debacie dziennikarskiej padły słowa,że doły społeczne nie powinny decydować (w drodze referendum)o tym kiedy dzieci mają iść do szkoły. Są to słowa albo prowadzącego audycję albo Tomasza Sikory. Gdyby takie słowa padły za granicą taki "redaktor" straciłby natychmiast pracę. Te "doły społeczne" finansują jego wynagrodzenie.
Reklama