Pacjenci leżą na korytarzu!

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2014-02-18 14:35 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. prw.pl

Na przykład w placówce przy ulicy Koszarowej we Wrocławiu brakuje miejsc. Jak powiedziała nam rzeczniczka szpitala, Urszula Małecka, najgorzej jest na oddziałach internistycznym, pediatrycznym i neurologicznym. Pacjentów jest więcej niż łóżek.

Lżej chorzy są z izby przyjęć odsyłani do domu lub innych placówek. - Przyjmujemy tylko najcięższe przypadki - tłumaczy dyrektor ośrodka Janusz Jerzak:

Trzy oddziały internistyczne mają w sumie tylko 152 miejsca. Przyjęły już 169 pacjentów. W związku z tym nowi chorzy, którzy zgłosili się do izby przyjęć czekają, aż zwolni się dla nich jakiekolwiek miejsce:

Dyrekcja ośrodka odwołuje już planowane przyjęcia na zabiegi, które mogą poczekać.



Jednocześnie lekarze podpowiadają, aby szukać miejsca w innych ośrodkach w mieście, ale tam sytuacja także jest trudna. Na przykład w wojskowym na oddziale wewnętrznym nie ma ani jednego wolnego łóżka.

W podbramkowych sytuacjach pacjenci mają być przewożeni do podwrocławskich szpitali. Rolę koordynatora bierze na siebie Centrum Zarządzania Kryzysowego przy wojewodzie.

Dla prw.pl komentują:

- Edward Kostecki z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego powiedział nam, od dawna specjaliści zwracają uwagę na to, że we Wrocławiu jest za mało łóżek internistycznych (prawie 500). W całym regionie jest ich według dyrektora Kosteckiego wystarczająca liczba. W mieście zdecydowanie brakuje Zakładów Opiekuńczo - Leczniczych, które zajęłyby się osobami starszymi wymagającymi pomocy pielęgnacyjnej. W razie braku miejsca we wrocławskich szpitalach Centrum Zarządzania Kryzysowego ma koordynować przekazanie chorych do ośrodków poza miastem.

- Jarosław Maroszek z Urzędu Marszałkowskiego tłumaczy, że obecne kłopoty szpitala przy Koszarowej to efekt łagodnej zimy, która sprzyja zachorowaniom. Jego zdaniem  nie ma sensu tworzenie nowych miejsc, bo latem połowa z obecnych łóżek stoi pusta. Teraz lekarze muszą skupić się na najpilniejszych i najcięższych przypadkach i dla takich chorych nie może zabraknąć miejsca. Niektórych pacjentów można odesłać do lekarzy rodzinnych.

- Według danych Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w ostatnich dniach nie zanotowano gwałtownego wzrostu zachorowań. W minionym tygodniu zachorowało około 5 tysięcy osób, to jest mniej niż w szczycie, kiedy notowano nawet po 10 tysięcy przypadków.

- Małgorzata Sadowy Piątek z dolnośląskiego NFZ mówi, że na razie oddział nie ma oficjalnej informacji o kłopotach szpitala przy Koszarowej. Po doniesieniach medialnych dyrektor Funduszu we Wrocławiu zwrócił się do szefa szpitala przy Koszarowej o wyjaśnienia.

Śledź informacje na bieżąco za pomocą telefonu komórkowego na m.prw.pl.
REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Markus
2014-02-20 15:07:35
z adresu IP: (65.49.xxx.xxx)
Ocena: 0
A wydawalo mi sie, ze bede pierwszy :] i jedyny :D Bo to jest kpina! Ludzie ciesza sie, ze leza po korytarzach, ze w ogole udalo im sie dostac do szpitala a dla ukraincow jest miejsce i to gdzie!?! Nie zycze sobie leczenia ich z moich pieniedzy i nie gadajcie bo to tez sa moje pieniadze. ukraina na ukraine!
~Manes
2014-02-19 13:05:04
z adresu IP: (178.23.xxx.xxx)
Ocena: 0
Ale dla Ukraińców miejsca są!
~jaskier
2014-02-18 16:20:26
z adresu IP: (46.76.xxx.xxx)
Ocena: 0
to chyba dobrze gorzej by było gdyby korytarza nie było tylko dlaczego zamykają szpitale
Reklama