Akcja Reakcja: Wielki spór o tor

| Utworzono: 2014-03-06 09:07 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. Facebook

Właśnie taka batalia trwa teraz we Wrocławiu, bo miłośnicy motocykli crossowych chcą na Zakrzowie wybudować specjalny tor do jazdy takim właśnie sprzętem. Mieszkańcy mówią jednak stanowcze "nie".

Chodzi oczywiście przede wszystkim o hałas. Tor ma powstać na działce między łącznikiem Długołęka, a ulicą Okulickiego, dlatego przeciwko budowie obiektu protestują mieszkańcy Zakrzowa, ale również okolicznych miejscowości - Pruszowic, Domaszczyna, Ramiszowa czy Mirkowa.

Jak tłumaczą, od toru do najbliższych zabudowań jest zaledwie 700 metrów, a motocykliści  nie przewidują budowy żadnych ekranów akustycznych. Protestujący przygotowali nawet specjalną mapkę na której widzimy, że np. od toru do Mirkowa będzie 1000 metrów, a do Zakrzowa czy Parku Pawłowickiego zaledwie 100 metrów dalej.

Mieszkańcy absolutnie nie chcą zgodzić się na inwestycję, bo jak tłumaczą „nie po to wyprowadzili się na obrzeża Wrocławia, żeby teraz mieć pod nosem motocyklistów i słyszeć ryk ich maszyn". W ostatnich miesiącach protest przybrał na sile, założono stowarzyszenie "Zielona Północ", które formalnie jest stroną w tym konflikcie i zebrano ponad 200 podpisów pod pismem, które już trafiło do miejskich urzędników. Czytamy w nim o kolejnych zagrożeniach, jakie spowoduje ta inwestycja, np. dla przyrody,  bo pobliżu znajduje się obszar chroniony programem NATURA 2000 oraz dla wód gruntowych.


I między innymi o tym rozmawialiśmy dziś w Akcji Reakcji Radia Wrocław.

Posłuchaj:

Komentuje Przemek Gałecki:

Dobrze, że siła argumentów a nie argumenty siły. Można powiedzieć po rozmowie ze zwolennikami i przeciwnikami budowy toru motocrossowego na wrocławskim Zakrzowie. Bo trudno odmówić racji mieszkańcom domów, na zakup których zadłużyli się pewnie na trzydzieści, jak nie czterdzieści lat. Wydali wszystkie zaskórniaki i chcą mieć zielono, cicho i święty spokój. Doskonale ich rozumiem, ale popieram także miłośników motocrossa – sam jeżdżę szosówką, ale lubię potrenować na zamkniętym torze czy placu – dla poprawy moich umiejętności, ale przede wszystkim dla wielkiego fun'u. Nie mam złudzeń, że we Wrocławiu nie powstanie drugi Tor Poznań, ale teren dla crossówek, czemu nie? Na razie jest jednak spory konflikt – nie z winy mieszkańców czy sportowców, a miejskich urzędników! Szanowni, czy dwa lata to mało by znaleźć odpowiedni teren na budowę toru? Wrocław lubi wyznaczać trendy – nie chcemy zobaczyć u siebie najlepszych w tym sporcie na świecie, zorganizować jedną z rundy Mistrzostw Świata czy Europy? Byłby fun i prestiż i wierzcie mi – zawody przyszliby obejrzeć także mieszkańcy Zakrzowa. Trzeba tylko wyjąć głowę z piasku i zacząć rozmawiać – gdzie? dla kogo? i za ile? Bo bez tego następnym razem mogą być już argumenty siły…

REKLAMA
Reklama