Zapłacisz tantiemy w bibliotece?

Przemek Gałecki, wsp. Leszek Mordarski | Utworzono: 2014-03-12 07:24 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. nathan williams/Wikipedia

Ponad 125 tysięcy wrocławian korzysta z miejskich bibliotek. W ubiegłym roku z miejskich bibliotek wypożyczono ponad 2,5 miliona książek i innych multimediów.

Czy jednak czytelnicy byliby gotowi płacić tantiemy dla autorów wypożyczanych pozycji? Dodatkowe opłaty wymusza Unia Europejska:

W Polsce nadal nie obowiązuje unijna dyrektywa, która mówi o takim obowiązku. Nad ustawą pracuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Według wstępnych ustaleń pieniądze mają pochodzić z państwowej kasy, chociaż w niektórych krajach opłaty przeniesiono na czytelników czy samorząd.

We Wrocławiu urzędnicy na razie nie chcą mówić, czy ewentualne
koszty pokryją z miejskiej kasy, czy każą płacić bibliotekom.


- My nie mamy na to wystarczających środków, a przecież nie każemy płacić rodzicom naszych uczniów. Poza tym to podwójne opodatkowanie - mówi dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 68 we Wrocławiu, Lucyna Dąbrowska-Olczuk:



Zupełnie innego zdania jest wiceszefowa miejskiej biblioteki publicznej Jolanta Słowik, która chciałaby wprowadzenia systemu holenderskiego. Tam za tantiemy płacą właśnie czytelnicy:



Komentuje Przemysław Gałecki (Radio Wrocław)

Fakt pierwszy: około 1 zł - tyle dostają pisarze od wydawnictwa od każdej sprzedanej książki. Kwota śmieszna biorąc pod uwagę, że średnio popularna powieść sprzedawana jest w około pięciu tysiącach egzemplarzy.

Fakt drugi: czytanie książki wypożyczonej z biblioteki dostarcza nam tyle samo wiedzy, przyjemności, czy wzruszeń co z tej kupionej z własnej kieszeni. A więc korzystamy z pisarskiego geniuszu, godzin spędzonych nad pustą kartką, chorego kręgosłupa czy słabego wzroku naszego ulubieńca.

Nie używając górnolotnych stwierdzeń, ale moim zdaniem, z czystej przyzwoitości należy się twórcy symboliczna złotówka od wypożyczonej lektury. Czy powinni płacić czytelnicy? Czemu nie, ale od czego mamy słuchaczy - odliczenie od podatku przy składaniu PIT-a, odliczenie od VAT, który i tak płacimy przy zakupie książki - to tylko kilka z ich pomysłów.

Tylko nie mówmy proszę, że książka w bibliotece nam się należy i już - komuna skończyła się 25 lat temu.


Ostateczne decyzje mamy poznać jeszcze w tym roku, ale już teraz temat wywołał burzliwe emocje wśród Słuchaczy Radia Wrocław:



Inny Słuchacz pytał na naszej antenie, za co jeszcze będzie musiał płacić:

Unia Europejska naciska na wprowadzenie opłat za korzystanie z bibliotek, a ściślej mówiąc za wypożyczanie książek. Chodzi o tantiemy dla pisarzy. Wynika, to z europejskich regulacji dotyczących zasad użyczenia. Bruksela dopuszcza wyłączenie niektórych bibliotek z systemu opłat. Mogą to być wypożyczalnie szkolne lub akademickie. Jest jednak jeden warunek: jeżeli w danym kraju takie biblioteki przeważają, to nie mogą one zostać wykluczone z systemu.

Polska jest jednym z trzech państw Unii Europejskiej - obok Rumunii i Bułgarii - które dotąd nie implementowały regulacji dotyczącej wynagrodzenia za wypożyczenia biblioteczne. Systemy wynagrodzeń za wypożyczenia poza Unią funkcjonują również w Australii, Izraelu, Kanadzie, Norwegii i Nowej Zelandii.
Unijni ustawodawcy dopuścili możliwość finansowania systemu z pieniędzy budżetu Państwa. Niektóre kraje przeznaczyły już konkretne kwoty na wypożyczenia.

W Wielkiej Brytanii fundusz na "public lending right" wynosi 8,5 miliona euro, w Szwecji 14, w Niemczech około 12. Belgia podobnie jak Włochy przeznaczyła na ten cel 1 milion 700 tysięcy euro. W Austrii i Czechach jest to około 500 tysięcy. W większości krajów autor dostaje konkretne pieniądze za konkretną liczbę wypożyczanych książek. Są jedna pewne ograniczenia w tym kwoty minimalne i maksymalne. Dolna granica wynagrodzeń jest konieczna ze względu na koszty administracyjne związane z ich wypłatą. Górna granica ma zapobiegać sytuacji, w której uprawnieni do najbardziej popularnych tytułów wyczerpują w dużej mierze globalną pulę środków przeznaczonych na wynagrodzenia.

Komercyjne biblioteki już dawno są płatne - internetowa książnica Amazona odniosła spory sukces za oceanem i od ponad roku jest upowszechniana także na Starym Kontynencie. Na pierwszy ogień poszły Francja, Niemcy i Wielka Brytania. Kindle Owners' Lending Library użycza wybrane książki z katalogu Amazona, dzięki czemu użytkownik Kindle'a nie płaci każdorazowo za zakup danej pozycji. Potrzebny jest jednak roczny abonament. W Niemczech roczne członkostwo w programie kosztuje 29 euro, we Francji 49, podobnie na Wyspach Brytyjskich, z tym że w funtach.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Więcej rozumu i pokory
2014-03-14 07:38:43
z adresu IP: (89.77.xxx.xxx)
Ocena: 0
Fakt pierwszy: pisarz nie zapieprza w fabryce, tylko w domu. Kto nie skończył nigdy książki zdatnej do przeczytania, niech się nie wypowiada. To, że się siedzi na dupie, wcale nie oznacza, że jest łatwiejszą pracą od kładzenia asfaltu. Fakt drugi: jeśli ktoś tworzy coś na sprzedaż, to w konkretnym celu - zarobić pieniądze. Oczywiście problemem jest znalezienie złotego środka. Trudno wyobrazić sobie, żeby cieśla otrzymywał złotówkę od każdego, kto siądzie na zrobionym przez niego krześle. Ale wszyscy respektują jakoś fakt, że pojedynczy produkt, system Windows, płacony jest zazwyczaj od pojedynczej licencji mimo, że to ten sam produkt. Fakt trzeci: Kiedyś w krajach anglosaskich (Anglia i USA) funkcjonowały równocześnie dwa systemy - opłata za pierwodruk oraz opłata za każdy druk. Co oczywiste - tańsze były książki w tym pierwszym przypadku i - UWAGA - co mniej oczywiste, w tym samym przypadku autorzy zarabiali więcej bo WIĘCEJ ludzi kupowało ich książki. To jak z podatkami, czego zazwyczaj nie chce się przyjąć do wiadomości. Ponadto w tym pierwszym systemie (opłaty tylko za pierwodruk) powstawało więcej dzieł, bo autorzy musieli więcej tworzyć. Może to dla autora pain in the ass, ale dla cywilizacji i kultury to większa szansa na powstanie jakiegoś wybitnego dzieła.
~cece
2014-03-12 18:07:42
z adresu IP: (89.76.xxx.xxx)
Ocena: -1
Następnie proponuję wprowadzić zakaz pożyczania książek z biblioteczek prywatnych - straty twórców przez ten proceder są zapewne niebotyczne. Albo opracować książki ulegające zniszczeniu po jednokrotnym przeczytaniu. Nie tędy droga.
~jacenty
2014-03-12 18:04:44
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
Przemysław Gałecki: "Fakt pierwszy: około 1 zł - tyle dostają pisarze od wydawnictwa od każdej sprzedanej książki." A skąd ten fakt, z sufitu? Czy wyssany z "tfurczego" palca? Umowa między pisarzem a wydawnictwem opiewa na konkretne sumy, i ona jest podstawą do rozliczeń, i taki "wielki" pisarz (pan P. Gałecki) powinien to wiedzieć. Mistrz Gałecki pewnie pisze wiekopomne "Wywiady z Osobami przez duże O" a za taaakie dzieła, to i złotówka za sprzedaną sztukę, to wieeelka przesada, i nieuzasadnione szastanie forsą przez wydawnictwo!
~jan
2014-03-12 09:04:17
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
tylko doją nas i doją jak jakieś krowy. Polacy nie mają kieszeni bez dna, przestańcie okradać nas z ostatnich pieniędzy
~xxx2
2014-03-12 08:40:13
z adresu IP: (194.11.xxx.xxx)
Ocena: 0
Bzdura! Dlaczego znowu szuka się kasy w kieszeni ludzi? Opłata nawet najmniejsza zniechęci tysiące ludzi do czytania książek. Płacę podatki, niech z nich państwo nagradza twórców, łoży na TV, opłaca autostrady i nie dorzuca kolejnych obciążeń. Niemcy niech sobie płacą-ich stać!
~pani
2014-03-12 08:22:30
z adresu IP: (78.8.xxx.xxx)
Ocena: 0
jakieś bzdury. przecież za przynależność do danej biblioteki płaci się "składkę" za rok czy za miesiąc, więc dlaczego mamy płacić podwójnie. pomijam fakt, że w bibliotekach są same starocie, a żeby coś nowego przeczytać to trzeba czekać w ogromnych kolejkach. wolę sobie kupić to co chce przeczytać (a czego i tak nie ma w bibliotece), ale i tak robię to nie często bo książki wciąż są za drogie.
~Kama
2014-03-12 08:09:18
z adresu IP: (87.99.xxx.xxx)
Ocena: 0
Troszkę nie rozumiem tej rozmowy. Każdy z nas płaci abonament. Kosztuje to 50 zł rocznie.Daje to, jeśli przyjmiemy, że człowiek czyta 1 książkę na tydzień około 1 zł za książkę czy inne "medium". Teraz odpowiednie programy niech obliczą ile komu za co z tego zapłacić (jak już ministerstwo zdecyduje). Może można nieco podnieść abonament (o 10-20 zł) i oczywiście potrzebna jest szeroko zakrojona kampania, która zbuduje porządnie świadomość społeczną w tych dziedzinach. Jednak ilość wypożyczeń, to nie do końca idealny przelicznik. Prawa rynku są jednak twarde, to coś jak ilość cytowań na uczelniach. Pozdrawiam, K.S.
~TAURUS
2014-03-12 08:03:44
z adresu IP: (213.195.xxx.xxx)
Ocena: 0
Znając ten kraj narobią pisarzom tylko kłopotów. Zaraz wyskoczy jakiś gorliwiec z Urzędu Skarbowego i będzie rozliczał z PIT-u i WAT-u.
Reklama