Jak trwoga, to do Lenczyka (FILMY)

RObert Skrzyński, Piotr Pietraszek | Utworzono: 2014-03-14 08:38 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

- Lenczyk będzie Lenczykiem, Pawłowski - Pawłowskim a o wyniku zdecydują piłkarze - mówi doświadczony szkoleniowiec.

Niecałe dwa lata temu świętował z piłkarzami Śląska zdobycie tytułu mistrza Polski i sięgnął z wrocławskim klubem po Superpuchar. Później został zwolniony a od kilku miesięcy pracuje z piłkarzami KGHM Zagłębia Lubin.

Orest Lenczyk poprowadzi zespół z Lubina w niedzielnym derbowym meczu właśnie przeciwko Śląskowi. - Wyczuwam od pewnego czasu, że te derby są bardzo ważne i dla Śląska i dla Zagłębia - przyznaje Lenczyk.

O wyniku derbowego meczu może zadecydować dyspozycja dnia - dodaje doświadczony szkoleniowiec. O takich spotkaniach, mocnych i słabych stronach obu drużyn a także o podtekstach tej rywalizacji z doświadczonym szkoleniowcem rozmawiał Robert Skrzyński.

Posłuchaj rozmowy z Orestem Lenczykiem:

Orest Lenczyk trenerem piłkarzy Śląska został 27 września 2010 roku. Dla najbardziej doświadczonego polskiego szkoleniowca (28 grudnia skończy 72 lata) był to początek drugiej przygody z wrocławskim klubem. Pierwsza - w latach 1979-80 - zakończyła się zdobyciem trzeciego miejsca w ekstraklasie i blamażem europejskich pucharach.

Prowadzony przez Lenczyka Śląsk w rewanżowym meczu Pucharu UEFA przegrał ze szkockim Dundee United2:7 i szkoleniowiec stracił posadę. Co ciekawe:  jednym z uczestników tego niesławnego spotkania był obecny trener wrocławskich piłkarzy – Tadeusz Pawłowski.

Niedzielne spotkanie w Lubinie rozpocznie się o 15.30
Relacje w Radiu Wrocław

Orest Lenczyk po raz drugi do Śląska trafił w momencie, gdy drużyna przeżywała ciężkie chwile. Zespół po 7 kolejkach sezonu 2010/2011 plasował się w strefie spadkowej. Kilkanaście dni wcześniej klubowi działacze zwolnili z funkcji szkoleniowca Ryszarda Tarasiewicza, który wprowadził WKS do ekstraklasy.

Orest Lenczyk w momencie objęcia posady w Śląsku był już zdecydowanym rekordzistą wśród trenerów – miał na koncie ponad pół tysiąca meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Oprócz niekwestionowanego doświadczenia, miał jeszcze jedną cechę, która zadecydowała o jego zatrudnieniu we Wrocławiu. Świetnie radził sobie w roli tzw. strażaka. Zatrudniany w gorących sytuacjach, potrafił w krótkim czasie gasić pożary i przywracać stabilizację. Przekonali się o tym w poprzednich sezonach działacze klubów z Lubina i Krakowa. Zatrudniany tam w trybie awaryjnym Lenczyk z Zagłębiem wywalczył awans do ekstraklasy, a Cracovię uratował przed spadkiem do 1.ligi.

Kuracja „Lenczykowa” w Śląsku przyniosła pożądany, a nawet nadspodziewanie dobry efekt. Zespół pod wodzą doświadczonego szkoleniowca zaczął mozolnie piąć się w górę tabeli. Już w pierwszym spotkaniu wrocławianie zremisowali  0:0 na boisku późniejszego mistrza Polski – Wisły Kraków. We wiosennym rewanżu Śląsk pokonał wiślaków u siebie 2:0, a trener Lenczyk podsumował spotkanie jednym ze swoich słynnych już cytatów: „Po obejrzeniu pięknego meczu Real – Barcelona postanowiłem, że skoro Mourinho może wstawić do bramki autobus, to my możemy wstawić przegubowiec”.

To właśnie dobrze zorganizowana obrona oraz stałe fragmenty gry, po których Śląsk zdobywał mnóstwo goli, stały się znakiem firmowym drużyny prowadzonej przez Oresta Lenczyka. Do końca sezonu 2010/2011 zespół pod jego wodzą przegrał tylko 2 spotkania. Po rozbiciu w ostatniej kolejce Arki Gdynia 5:0 Śląsk sensacyjnie wywalczył pierwsze od 29 lat wicemistrzostwo Polski. W Lidze Europy wrocławianie dotarli do fazy barażowej, po drodze eliminując m.in. Dundee United. Tym samym Lenczyk zrewanżował się szkockiej drużynie za dotkliwą porażkę sprzed 30 lat.

Kolejny sezon Śląska pod wodzą Lenczyka był jeszcze bardziej udany. Zespół od samego początku plasował się w czubie tabeli, a klubie coraz odważniej mówiło się o walce o tytuł mistrzowski. Pojawiły się jednak pierwsze zgrzyty w sprawnie do tej pory funkcjonującej maszynie. Wiosną 2012 roku Orest Lenczyk skrytykował personalnie swoich piłkarzy po meczu w Łodzi z Widzewem na spotkaniu z władzami miasta. Zapis tej rozmowy przedostał się do mediów, co zdaniem wielu, położyło kres dobrym relacjom na linii trener-drużyna.

Mimo nie najlepszej atmosfery w drużynie - piłkarze WKS-u do samego końca walczyli o zwycięstwo w ekstraklasie. Przed ostatnią kolejką Śląsk był liderem i do przypieczętowania sukcesu potrzebował wygranej na stadionie Wisły Kraków. Po bramce Roka Elsnera wrocławianie wygrali 1:0 i po raz drugi w historii zostali najlepszą drużyną w kraju:



Wywalczenie tytułu mistrzowskiego nie ociepliło relacji na linii Orest Lenczyk - piłkarze Śląska. Czara goryczy przelała się latem 2012 roku w trakcie spotkania o Superpuchar Polski: Legia Warszawa - Śląsk Wrocław. W szatni doszło do słownego starcia między trenerem a Cristianem Diazem. Argentyński napastnik w niewybrednych słowach obraził szkoleniowca, za co ten odsunął go od drużyny.

Wewnętrzny konflikt w drużynie po raz kolejny wykroczył poza granice szatni, a działacze Śląsk coraz poważniej zaczęli rozważać możliwość rozstania się z doświadczonym szkoleniowcem.

Słaby start drużyny w europejskich pucharach ułatwił tę decyzję. 31 sierpnia 2012, po dwóch kolejkach ligowych sezonu 2012/2013 umowa Oresta Lenczyka z klubem została rozwiązana za porozumieniem stron. Szkoleniowiec przez ponad rok odpoczywał od futbolu. 27 września 2013 roku Orest Lenczyk został trenerem Zagłębia Lubin podpisując umowę do końca sezonu 2013/2014.

KOMENTARZ (Robert Skrzyński):
To będzie spotkanie mistrza z uczniem. Kiedyś Orest Lenczyk prowadził zespół Śląska, w którym pierwsze skrzypce grał Tadeusz Pawłowski. Teraz spotkają się znowu, ale na ławkach trenerskich dolnośląskich drużyn. Z jednej strony zatem Lenczyk - doświadczenie, umiejętność przygotowania zespołu do konkretnego meczu i ogromna estyma jaką darzą doświadczonego szkoleniowca eksperci. Nawet jeśli jego drużyna nie gra pięknie to potrafi zdobywać punkty. Z drugiej strony Pawłowski. Powiew świeżości, który pojawił się w Śląsku po tym, jak były piłkarz wrocławskiej drużyny zastąpił Stanislava Levego. Lenczyk dawał wskazówki, Pawłowski je realizował - tak było kiedyś. Teraz ktoś będzie się cieszył a ktoś chodził smutny. To pewne. Chyba, że obaj nie będą mieli dobrych humorów, bo remis w tym meczu nikogo nie usatysfakcjonuje.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~ZLatan
2014-03-14 13:35:13
z adresu IP: (185.26.xxx.xxx)
Ocena: 0
Derby dla ZAGŁĘBIA!
Reklama