Tak kończą dzieła sztuki! (ZOBACZ)

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2014-04-09 12:03 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Fot. Marcin M. Drews i Mateusz Stan

Miłośnicy zabytkowych budowli od wielu lat przyglądają się budowli stojącej w Jędrzychowie koło Polkowic.

Poewangelicki kościół, wpisany do rejestru zabytków niszczeje z roku na rok. O tym jak teraz wygląda budowla opowiada Radiu Wrocław Marcin Drews portalu Łowcy Przygód:



Działacze próbowali zainteresować problemem lokalne służby już 20 lat temu:



Świątynia należy do miejscowej parafii rzymsko-katolickiej. Dolnośląski konserwator zabytków, Barbara Nowak-Obelinda przyznaje, że trzeba niezwłocznie ratować to co jeszcze zostało. Jej zdaniem były już takie próby, ale brakuje pieniędzy:

Historia obiektu sięga wiele wieków wstecz. Świątynia została postawiona na gruzach średniowiecznego zamku:



Działacze zapowiadają złożenie zawiadomienia do dolnośląskiego konserwatora zabytków, wojewody, ministra kultury i kurii biskupiej.

Poza pilną interwencją domagają się także prokuratorskiego śledztwa w sprawie ustalenia winnych zaniedbania.

Treść pisma publikujemy poniżej:

Szanowny Panie Ministrze,

zwracamy z prośbą o natychmiastową interwencję w bulwersującej sprawie, która kompromituje Państwo Polskie i czynniki urzędowe, za których wiedzą i milczącym przyzwoleniem od przeszło 20 lat dochodzi do łamania prawa -zarówno art. 288 kodeksu karnego, jak i art. 108 i 110 ustawy o ochronie zabytków. Sprawa ma wszelkie znamiona nie wykroczenia, lecz przestępstwa, bowiem związana jest z niszczeniem obiektu dziedzictwa narodowego i profanacją zwłok.

Od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zajmujemy się sprawą zamku przebudowanego na kościół ewangelicki  w miejscowości Jędrzychów w powiecie polkowickim na Dolnym Śląsku (nr rej.: A/3206/797 z 16.11.1960 r.). Wielokrotnie na łamach prasy lokalnej, regionalnej i ogólnopolskiej, a także w radio i telewizji zwracaliśmy uwagę na fakt ciągłej dewastacji zabytku i profanacji spoczywających tam ludzkich ciał. Rzecz działa się za wiedzą Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków, właściciela obiektu – Parafii Rzymsko-Katolickiej w Szklarach Górnych, a także władz lokalnych, które jako jedyne podjęły w 1994 roku minimalną interwencję w sprawie. Oto fragment naszego artykułu z tamtych lat.



Spośród 21 znakomicie zakonserwowanych ciał, tylko jednemu nie oderwano głowy. Jedno z ciał zostało spalone, a pozbawione kończyn zwłoki dziecka przeniesiono do pobliskiej piwnicy, gdzie przebito je drewnianym kołkiem. Wszystkie trumny porozrzucano po grzebalnej kaplicy, rozbijając przy tym i łamiąc ciała. W 1994 roku zwłoki postanowiono w końcu godnie pochować w ziemi, aby położyć kres dalszej profanacji. Burmistrz Polkowic przeznaczył na ten cel 25 milionów starych złotych. Zatrudniony grabarz, Stanisław Kwaśniak, rozpoczął prace tydzień przed pogrzebem. Ponieważ jednak wejście do kaplicy było zamurowane, ciała przerzucał przez małą dziurę, wybitą wysoko nad posadzką. Po wstępnych oględzinach zadecydował, że do pochówku wystarczą cztery trumny. Gdy jednak je dostarczono, okazało się, że w pomieszczeniu grzebalnym znajduje się znacznie więcej zwłok. Stanisław Kwaśniak postanowił więc zmniejszyć nieco ich objętość, łamiąc je w odpowiednich miejscach i upychając w czterech trumnach, z których uprzednio wyrwał białe płótno. Na terenie zboru wykopał płytki dół. Prace zakończył dzień przed pogrzebem. (Panorama Legnicka)

Pogrzeb nie zakończył sprawy profanacji zwłok, gdyż post factum okazało się, iż w pomieszczeniu grzebalnym pozostały jeszcze co najmniej trzy ciała i cała masa resztek, takich jak oderwany od czerepu długi warkocz, żuchwy, piszczele i dłonie. Do dziś jednak nie pozostał po nich ślad, choć dysponujemy stosowną dokumentacją fotograficzną.



Od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku po dziś dzień panuje wokół sprawy zmowa milczenia – właściciel nie przyznaje się do obiektu, tymczasem urząd konserwatorski nie tylko nie interweniuje w sprawie, ale konsekwentnie kryje właściciela, który od przeszło 20 lat łamie art. 110 ustawy o ochronie zabytków:

Kto będąc właścicielem lub posiadaczem zabytku nie zabezpieczył go w należyty sposób przed uszkodzeniem, zniszczeniem, zaginięciem lub kradzieżą, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Zabytek przez minione lata ani razu nie był właściwie zabezpieczony, co zaowocowało stałą dewastacją, która w tym roku osiągnęła kulminację. Mieszkańcy okolicznych wiosek rozbierają salę do nabożeństw, pozyskane w ten sposób drewno przeznaczając na opał. W minionym tygodniu została w ten sposób rozebrana ambona oraz część empor.

Według danych portalu naszemiasto.pl, w 2005 roku świątynię chciało kupić niemieckie Stowarzyszenie Miłośników Zamku Heiznenburg. Jednak jego założyciel, Jacob Kuhn, zaprzestał prób przejęcia dawnego zamku nie mogąc znaleźć osoby za niego odpowiedzialnej.

To absolutny skandal, bowiem potwierdza tezę o kryciu właściciela odpowiedzialnego za dewastację obiektu, a także potwierdza zmowę milczenia i kłamstwa rozpowszechniane przez urzędników:

Do odpowiedzialności za stan kościoła niewielu się przyznaje. Przedstawiciele urzędu gminy w Polkowicach, jak i Urzędu Ochrony Zabytków w Legnicy twierdzą, że budynek należy do parafii w Jędrzychowie. Potwierdza to Ewa Szczecińska-Zielińska, rzecznik prasowy burmistrza Polkowic i Dagmara Kużdżał z archiwum zabytków. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. – Właścicielem tego obiektu jest parafia w Szklarach Górnych – odsyła nas proboszcz z Jędrzychowa, ks. Daniel Wójcik. (naszemiasto.pl, 21.09.2012 r.).

Przypominamy, iż zabytek jest częścią zarówno polskiego, jak i niemieckiego dziedzictwa. Choć sama świątynia wzniesiona została około roku 1750 przez Christiana von Busse, jej podstawą był zamek postawiony przez Piastów – prawdopodobnie przez księcia głogowskiego Henryka III, który w 1301 roku przyjął tytuł dziedzica Królestwa Polskiego, księcia Śląska, pana Głogowa i Poznania.

Ten cenny obiekt jest stale niszczony za wiedzą i milczącym przyzwoleniem właściciela i władz, a nasze dziennikarskie interwencje prowadzone od 20 lat zaowocowały jedynie trzema reakcjami – skandaliczną ekshumacją opisaną wyżej, amatorską próbą zabezpieczenia obiektu poprzez zniszczenie klatek schodowych oraz umieszczeniem w minionym tygodniu tabliczki informującej, iż wstęp na teren obiektu jest wzbroniony. Przebywanie na terenie świątyni jest śmiertelnie niebezpieczne – sam budynek rozsypuje się, a w trawie ukryte są zapadliska – w tym dziura w stropie piwnicy pod wieżą dzwonniczą.

Jako dziennikarze i pisarze występujący pod egidą Łowców Przygód, domagamy się stanowczej interwencji w rzeczonej sprawie. Nadmieniamy, iż zadaniem cyklu Łowcy Przygód nie jest tropienie afer, lecz prezentowanie czytelnikom i widzom miejsc niezwykłych na mapie Polski – miejsc, o których zapominają przewodniki. Odkrywamy historię, uczymy szacunku do niej, zachęcamy do aktywności turystycznej i odkrywania mało znanych atrakcji – nie tylko historycznych, ale i przyrodniczych. Nie możemy jednak przejść obojętnie obok dziejącego się na naszych oczach przestępstwa. Z wielkim żalem udokumentowaliśmy właśnie ostatnie chwile tego pięknego zabytku, by przekazać ten obraz naszym odbiorcom. Za kilka dni zabytkowe wnętrze świątyni przestanie istnieć, dlatego wnosimy o pilną interwencję, a także rozpoczęcie śledztwa w sprawie w związku z poważnym naruszeniem wyżej wymienionych przepisów. Z poważaniem,

Marcin M. Drews
Mateusz Stanisławczyk
Łowcy Przygód

Do wiadomości:
Ambasada Niemiec Warszawa
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu
Burmistrz Polkowic
Wojewoda Dolnośląski
Legnicka Kuria Biskupia
mass media

REKLAMA
Zdjęcia

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Wojtas
2014-04-09 21:22:26
z adresu IP: (78.88.xxx.xxx)
Ocena: 1
No cóż zabytek w Jędrzychowej kościół niszczeje tak jak Polkowicki Młyn widać że władze Polkowic nic nie podrwią dbać o nasze zabytki lepiej wyburzyć i mieć spokój a Historia po co nam historia mamy XXI wiek więc kto tam będzie się tym martwił. lepiej mieć to w dupie za przeproszeniem
~Do Jarka
2014-04-09 16:53:11
z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ocena: -3
A co za różnica, czy obiekt sakralny, czy nie? To jest historia, baranie. Bez historii to tylko świnie żyją przy korycie. Tym się własnie odróżniamy od zwierząt, że dbamy o historię, o dziedzictwo kulturowe. Chciałbyś, żeby Tobie ktoś po śmierci łeb ukręcił i rozgrabił Twój grób?
~jaskier
2014-04-09 16:33:14
z adresu IP: (79.186.xxx.xxx)
Ocena: 0
bardzo smutne i nie jest przyszłością
~jaskier
2014-04-09 16:30:00
z adresu IP: (79.186.xxx.xxx)
Ocena: -3
mala szkodliwość Żarki Średnie zabytkowy zakład rolny właściciel chyba ma mocne znajomości ministerstwo nic nie zrobi w tej sprawie tak jest większosci na temat zabytek
~Jarek
2014-04-09 16:15:00
z adresu IP: (176.227.xxx.xxx)
Ocena: 12
Wokół sprawy panuje zmowa milczenia, autorzy od 20 lat "próbowali" interweniować. A co ci "łowcy" świętojebliwi, że za obiekt sakralny się zabierają. Nie ma ważniejszych spraw w tym regionie? Dla mnie to własnie szukanie sławy i robienie zadymy wokół własnej osoby, a nie rzeczywista "troska" o sztukę...
~Bzyk
2014-04-09 16:04:37
z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ocena: -3
Zawiadomić policję? Wolne żarty. Komu się będzie chciało jechać na wichurę, skoro nie będzie tam jak zarobić na mandatach? A parafii mandatem nie ukarzą, bo się boją.
~jjk
2014-04-09 15:08:11
z adresu IP: (89.68.xxx.xxx)
Ocena: 9
trzeba ją najpierw zawiadomić
~Borysław Zatoka
2014-04-09 13:17:14
z adresu IP: (156.17.xxx.xxx)
Ocena: -8
gratuluję akcji
~fgh
2014-04-09 13:03:07
z adresu IP: (91.216.xxx.xxx)
Ocena: -7
kto?
~asd
2014-04-09 12:57:24
z adresu IP: (79.110.xxx.xxx)
Ocena: -6
a policja co na to?
Reklama