Przewoźnicy: To jest wojna! (Foto)

Piotr Słowiński, wsp. Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2014-04-11 07:51 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

fot. Piotr Słowiński

Nie dam się zastraszyć – mówi Krzysztof Bielecki, właściciel firmy przewozowej z Leśnej, który wskazuje, że na rynku przewozów osobowych w rejonie Zgorzelca zaczyna się wojna:

Do jego biura na rzekome rozmowy biznesowe przyjechali przedsiębiorcy z trzech innych firm. Skończyło się pobiciem pracownika i zdemolowaniem pomieszczeń.

Jak mówi Bielecki to jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Kilka miesięcy temu ostrzelano z wiatrówki jego autobus. Nieznani sprawcy zastraszają też jego kierowców:



Zarówno policja w Zgorzelcu jak i w Lubaniu prowadzą postępowanie w tych sprawach. Na razie jednak tylko jedna osoba usłyszała zarzuty tylko w jednej sprawie.

Sprawie pobicia i naruszenia miru domowego w biurze Krzysztofa Bieleckiego. Podejrzany o te czyny mężczyzna zaprzecza jakoby na rynku przewoźników trwała wojna.

Mirosław Gandurski ze straży miejskiej w Leśnej, odpowiada że gangi na pograniczu zostały rozbite już dawno i nie ma powrotu do ich metod:



Wcześniejsze postępowanie o strzelanie do autobusów zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców. Dochodzenia w sprawie zastraszania kierowców ciągle trwają.

Walka o pasażerów na terenie powiatów zgorzeleckiego i lubańskiego trwa od czasu upadku największego przewoźnika w tamtym regionie – zgorzeleckiego PKS. O podobnych porachunkach między przewoźnikami było głośno kilka lat temu w rejonie wałbrzyskim. Dochodziło do popalania aut, zastraszania i bójek na drodze. Teraz nie ma już doniesień o takich incydentach.

W 2011 roku głośno było o właścicielach busów podjeżdżających za płot wrocławskiego PKS i podbierających klientów. Inspekcja Transportu Drogowego badająca tę sprawę przyznawała, że plaga nielegalnych przewoźników jest ogromna. Inspektorzy mówili, że gdy uda się złapać jednych, w ich miejsce pojawiają się kolejni. Najtrudniejsze jest udowodnienie przewozu zarobkowego. Pasażerowie nie przyznają się, że płacą za przejazd. Czasem kierowcy uprzedzają ich, że w razie kontroli mają udawać grupę znajomych. W takiej sytuacji inspekcja nic nie może zrobić.



Częsta praktyka "wojenki podjazdowej" między przewoźnikami to przyjeżdżanie na przystanek przed czasem i zabieranie klientów konkurencji. Takie praktyki można zaobserwować w kurortach w górach i nad morzem.



Busy kontra autobusy - to problem nie tylko dolnośląski, informacje na ten temat pojawiają się regularnie na przestrzeni ostatnich kliku lat. Ostatnio jednak przewoźnicy zaczynają licytować się na ceny biletów, wychodząc z założenia, że pasażerowie pójdą tam gdzie będzie taniej. I tak np. osoby podróżujące z Boguszowa-Gorc do Wałbrzycha busami prywatnego przewoźnika linii nr 32 płacą za bilet tylko 2 zł. Wcześniej trzeba by ło zapłacić 3,20. To odpowiedź na pojawienie się na tej trasie autobusów komunikacji miejskiej.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~packa
2014-04-11 22:33:10
z adresu IP: (91.231.xxx.xxx)
Ocena: 11
Jaki kraj takie firmy przewozowe :/
~Szafa
2014-04-11 12:45:35
z adresu IP: (88.199.xxx.xxx)
Ocena: -9
oj nie ładnie żeby popalać auta a trawa juz nie wystarczy ?
~wojpiot
2014-04-11 09:34:40
z adresu IP: (159.205.xxx.xxx)
Ocena: -10
Zabrać bandytom pozwolenia na przewozy i po kłopocie a uczciwi przewoźnicy niech czują się bezpiecznie
Reklama