Kampania na wałach, czy wały w kampanii

Wacław Sondej | Utworzono: 2014-05-16 07:48 | Zmodyfikowano: 2014-05-16 09:06
A|A|A

„Powódź nam nie grozi” - uspokaja Dolny Śląsk Wyborcza Wrocław na pierwszej stronie. Na stronie drugiej zaprasza nawet do zwiedzania Twierdzy Kłodzko. Meteorolodzy, choć są ostrożni, to jednak mają coraz więcej nadziei, że wielkiej powodzi nie będzie i na Podkarpaciu.

W związku z kampanią wyborczą społeczeństwo sprawdza wały. Nie osobiście - w imieniu społeczeństwa wały sprawdzają, jak pisze Rzeczpospolita Tusk i Kaczyński. Tusk kopnął się na wały, bo to przy jego funkcji psi obowiązek. Kaczyński pojechał, bo w tym okresie nie mógł tam nie być. Oba wyjazdy mają w tych dniach wiadomy kontekst. Jeden chce pokazać sprawność, drugi poszukuje niesprawności pierwszego i kreuje się na męża opatrznościowego. To się da zrozumieć. Każdy gest, a nawet sweterek jak z second handu ma znaczenie. Tylko po co pan Hofman znowu mnie bierze po siusiu i dramatycznie ogłasza, że dla ochrony narodu przed tym niezgułą Tuskiem, że nie wspomni o wodzie, jego szef
gotów jest nawet przerwać kampanię wyborczą.

Językoznawcy już dopuszczają używanie słowa „międzyczas". Doroszewski był przeciw, Miodek akceptuje. W międzyczasie można coś zrobić. Ale dla polityków w tych dniach nie ma międzyczasu. Co najwyżej można się spierać z semantykami czy to kampania na wałach, czy wały w kampanii. I spot z Hey Jude ma swoje kampanijne znaczenie, i wczorajszy obiad rodzinny premiera i jego zapowiedziana wizyta i papieża. To trzeba wiedzieć, widzieć, czuć i oceniać. Po obu stronach. Obawiam się jednak, że zaczniemy analizę, a z pamięci wygrzebiemy tylko inwektywy pani Pawłowicz, która z typowym dla siebie wdziękiem opowiada o swej wizji Bartoszewskiego na elektrycznym krześle, albo koszałki premiera o
szpiegu z krainy deszczowców grasującym na wałach.

Te przygnębiające harce mają też swój wymiar lokalny. Gazeta Wrocławska pisze dzisiaj, że Józef Pinior jest zniesmaczony klipem wyborczym Stanisława Huskowskiego. Promujący go bowiem Rafał Dutkiewicz  przypomina udział Huskowskiego w akcji znanej jako 80 milionów Solidarności. Był o tym film fabularno dokumentalny, został pochwalony.

Teraz jest filmik, który ma niezadowolonego recenzenta. Józef Pinior ma pretensje i przypomina, że Stanisław Huskowski był tylko kierowcą. Stanisław Huskowski odpowiada więc, że rozumie frustrację przyjaciela z tamtych czasów, który nie znalazł się ponownie na liście kandydatów do
europarlamentu.

Gazeta Wyborcza rozmawia dzisiaj z psychologiem społecznym, profesorem Januszem Czapińskim. Trzy myśli profesora z tego wywiadu.

1. Jest lepiej, ale politycy nas zawiedli.

2. Zachłysnęliśmy się neoliberalizmem, zaniedbaliśmy edukację, elity polityczne nie zdały egzaminu. Ale stanęliśmy na nogi.

3. Tam gdzie to od nas zależało, sprawdziliśmy się. Tam, gdzie od polityków, w wielu sprawach się nie udało.

I to by było na tyle, do usłyszenia się z państwem...

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama