Uwaga, karetka! (Posłuchaj i Zobacz)

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2009-11-11 19:32 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Archiwum prw.pl (Fot. Katarzyna Górowicz)

Tylko we Wrocławiu, każdego dnia po mieście jeździ około 40 karetek pogotowia. Od początku roku ratownicy wyjeżdżali już ponad 88 tysięcy razy. Jak im się jeździ?

Rano od 7.00 do 9.00 i po południu od 15.00 do 18.00 - to istny koszmar. - Chorzy czekają  - opowiada ratownik Szymon Czyżewski - a przeszkód jest sporo, między innymi kierowcy.

Jest i druga strona medalu. Po mieście jeździ kilkadziesiąt karetek - niektórzy mieszkańcy skarżą się, że wyją czy trzeba czy nie. Zgadza się z nimi profesor Juliusz Jakubaszko.

Pracy pogotowia ratunkowego przyglądała się Elżbieta Osowicz.

Oto relacja Radia Wrocław (Posłuchaj):

Zobacz też film Janusza Wójtowicza - "Dyżur ratowników medycznych wrocławskiego pogotowia Szymon Czyżewski i Piotr Mindur . Przebijanie się karetką przez zakorkowane ulice Wrocławia to dla nich codzienność, kierowcy nie ułatwiają im tego":

 

REKLAMA
Dźwięki
Relacja Radia Wrocław

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~jan
2009-11-12 12:16:41
z adresu IP: (89.74.xxx.xxx)
Ocena: 0
Znalazła się pani Osowicz... fachowiec od wszystkiego! Przepisy ruchu drogowego wyraźnie mówią że kierowca ma umożliwić przejazd pojazdowi takiemu jak m.in karetka na sygnale... ale czasami nie można nigdzie zjechać, więc niestety trzeba czekać. Poza tym wjeżdżającej karetki na skrzyżowanie też nie zawsze jesteś w stanie zauważyć. Większość wypadków karetek była z winy kierowcow pogotowia.
~kos
2009-11-12 11:00:53
z adresu IP: (148.81.xxx.xxx)
Ocena: 0
no tak jeżdżą, bo lubią , cóż za przenikliwy wniosek ....
~hak
2009-11-12 10:16:02
z adresu IP: (90.156.xxx.xxx)
Ocena: 0
Co najmniej 50% karetek przemieszcza się wyjąc po mieście niepotrzebnie. Wynika to z organizacji służby zdrowia. Jeśli pacjent wymaga badań kardiologicznych, internistycznych i neurologicznych to wiozą go np. na Kamieńskiego ( bo tam dyżur), później na Weigla (bo tam tomograf), następnie z powrotem na Kamieńskiego ( bo tam kardiolog) i na końcu do MSW (bo tam interna). I tak sobie karetki jeżdżą po mieście i wyją, a ty niczego nieświadom kierowco uciekasz na te krawężniki, w przeświadczeniu, że pomagasz ratować trzy życia, a nie jedno.
Reklama