Rady osiedli - jak działają, co robią i czy są potrzebne?

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2014-07-11 08:52 | Zmodyfikowano: 2014-07-11 09:02
A|A|A

fot. wikimapia.pl

Rada osiedla Powstańców Ślaskich od początku ma pod górkę ...ale teraz to już wydaje się, że jest w Himalajach. Rada ma już trzeci zarząd i jak mówi radny tego osiedla Krzysztof Bielański nie bardzo działa:



Nowe wybory? Rozwiązanie rady nie jest jeszcze przesadzone - choć według Henryka Macały z miejskiej komisji osiedli kilku radnych prowadzi destrukcyjną politykę i blokuje wszelkie działania  - sytuacja prawna rady osiedla jest niejasna. Konto zostało zablokowane:



Radni osiedlowi mówią, że miejskie procedury trwają i trwają, a rada nie może korzystać z należnych jej pieniędzy.
 
Budżet rady to około 40-50 tysięcy złotych - ale lepiej mieć kilkadziesiąt tysięcy, niż nie mieć.  Osiedle Powstańców Ślaskich to nie jedyny zapalny punkt w mieście. Negocjator był też wysyłany na Różankę - tam ostatnio cicho. Są też inne rady, które działają na rzecz mieszkańców.

Na Nadodrzu chwalą się, że zorganizowali wielką imprezę Europejski Dzień Sąsiada. Na Karłowicach był punkt przedszkolny. Na Starym Mieście mają dla dzieci świetlice i zabierają seniorów na grzyby. Na Nadodrzu powstał projekt psiego parku dla właścicieli czworonogów. Na wielu innych radni organizują wigilie dla ubogich mieszkańców i paczki dla dzieci. Co dzieje się na Oporowie? O tym radny osiedlowy i jednocześnie radny miejski Sebastian Lorenc:



Radni osiedlowi skarżą się też na to, że nawet jak pojawia się jakaś ciekawa propozycja, to miasto nie liczy się zbytnio z ich opinią:



Czy przychodzą? Posłuchajmy jednego z mieszkańców:


 
- Wiem co trzeba zrobić, żeby rady działały lepiej - mówi Krzysztof Bielański:

Ludzie bardziej niż w rady osiedla wierzą w siebie i stowarzyszenia. Do budżetu obywatelskiego wpłynęło 500 wniosków., czyli ludzie wiedza czego chcą, ale nie zawsze idą z tym do radnych osiedlowych.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~taaakkk
2014-07-12 01:25:09
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 166
Szanowna Pani Redaktor powinna szukać dobrych przykładów w mieście ( bo tych jest sporo). A nie robić materiał o jednej czy dwóch kiepsko działających. Odnoszę wrażenie, że takie materiały powstają na zamówienie magistratu i radnych miejskich, którym coraz częściej jest nie w smak coraz prężniejsza działania Rad, które potrafią napsuć krwi urzędniczej i zburzyć ich spokój upominając się o własne lokalne środowisko. Trochę obiektywizmy droga Pani, bo tak sieje się ferment i szuka sensacji.
~rafka
2014-07-11 21:29:10
z adresu IP: (89.71.xxx.xxx)
Ocena: 3
"Zanim to się wszystko tam odleży...". Kto głosuje na radnego Macałę?
~dww
2014-07-11 18:19:24
z adresu IP: (109.243.xxx.xxx)
Ocena: 2
Czemu ani słowa o RO Huby albo RO Gaj ? Wystarczyłoby wejść na stronę internetową i jednej i drugej żeby zobaczyć co robią :festyny, konkursy, zajęcia dla dzieci etc.
~Ola
2014-07-11 10:05:39
z adresu IP: (83.30.xxx.xxx)
Ocena: 2
Przed dziesiątą wypowiedziała się p. Joanna była radna i porozmawiała sobie z prowadząca audycję o budżecie obywatelskim i radach osiedli. Niestety obie panie nie maja pojęcia, że rady osiedli są wyłączone z tego projektu - nie mogły wnosić swoich propozycji, trudno więc mówić o ich braku zainteresowania programem. (Dodatkowa informacja - stowarzyszenia w tym roku również nie mogły składać swoich projektów.) Proponuję najpierw rozpoznać temat, przeczytać zasady WBO, przeczytać statuty wrocławskich osiedli, porównać postanowienia w nich zawarte z przestrzeganiem ich przez Urząd i Instytucje Miasta. Może wtedy pojawi się prawdziwy obraz rad i stosunku Miasta do nich. Bezmyślne powtarzanie "bezradne rady, bezradni radni" to woda na młyn urzędników, którym najniższy stopień samorządności po prostu przeszkadza w realizacji jedynie słusznych wizji.
~Probos
2014-07-11 10:02:10
z adresu IP: (213.5.xxx.xxx)
Ocena: -136
A może to radni powinni iść do mieszkańców, porozmawiać, pokazać się w dzielni. Bo teraz to tylko marnują kasę na zebrania i głupoty dla znajomków. No i biorą diety. Koszty tej marionetkowej opinii publicznej to 2,4 mln złotych z naszych podatków.
Reklama