Czy można przejechać po rondzie pod prąd? Niektórzy to potrafią

Marek Obszarny | Utworzono: 2014-08-15 08:24 | Zmodyfikowano: 2014-08-15 08:33
Czy można przejechać po rondzie pod prąd? Niektórzy to potrafią - fot. Kadr z filmu w YouTube
fot. Kadr z filmu w YouTube

Po serii zaskakujących - czasami zabawnych, zwykle jednak niebezpiecznych - zachowań na dolnośląskich drogach, na pewno macie podobne wrażenia: Nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. Ale w takich chwilach pojawia się kolejny "rodzynek" i wtedy... ręce opadają.  Poniżej prezentujemy film, który przesłał jeden z naszych słuchaczy. Okazuje się, że trudną dla niektórych zmotoryzowanych sztukę jazdy po rondzie, można sobie - oraz innym - jeszcze bardziej skomplikować.

WEŹ UDZIAŁ W DYSKUSJI: Kierowca go nagrał, policjanci dali mandat.
Donosicielstwo, obywatelski obowiązek czy zdrowy rozsądek? (SONDA)

Trwa kolejny już w tym roku długi weekend. Uważajcie na siebie i zwracajcie szczególną uwagą na znaki drogowe oraz inne samochody!

Są oczywiście miejsca, gdzie taka jazda jest dozwolona, ale to całkiem inna bajka...

To przykłady na to, jak w Polsce nie należy jeździć po rondzie. A poniżej kilka podstawowych informacji dla tych, którzy chcą to robić prawidłowo.

A tu kolejny przypadek jazdy pod prąd:

Organizacja ruchu na rondach może wydawać się skomplikowana. Powyżej dwie animacje z (Wikipedii). Na pierwszej rondo o ruchu prawostronnym, na drugim - ruch lewostronny. Poniżej rondo turbinowe (definicja). Ilustracja pochodzi z Wikipedii, jej autorem jest IIVQ.

Zachowanie się na rondzie, obok jazdy lewym pasem autostrady czy drogi ekspresowej przy wolnym prawym, to dwa grzechy główne polskich kierowców. Jeszcze do niedawna, na części austriackich autostrad można było natrafić na znaki w języku polskim; znaki wyjątkowe, bo apelujące do kierowców znad Wisły, by trzymali się lewego pasa. Taka akcja "edukacyjna" przydałaby się i u nas. Mogłaby dotyczyć nie tylko autostrad.

Komentuje Leszek Mordarski:

Polskie prawo w istocie nie precyzuje zbyt dokładnie zasad przejazdu przez rondo, na którym nie wymalowano pasów ruchu. Jedyną, która w takich przypadkach ma zastosowanie jest prawo "prawej ręki". Jadący zatem wewnętrznym pasem muszą ustąpić tym jadącym prawym, niezależnie od wszystkich okoliczności.

Inną sprawą jest dyscyplina kierowców i zjeżdżanie na wewnętrzny pas ronda wówczas, gdy zamierzamy opuścić je nie pierwszym, a drugim czy trzecim wyjazdem. By taki system funkcjonował sprawnie potrzebne są jednak dwie rzeczy: znajomość przepisów i uprzejmość wobec innych kierujących, z czym u nas wciąż jest wielki problem. Rondo, o którym pisze nasz słuchacz jest tutaj rzeczywiście doskonałym przykładem braku precyzji legislatorów i nadmiaru emocji drzemiących u tych za kółkiem. Także i ja byłem świadkiem niebezpiecznych sytuacji. Często wynikały z nadmiernej prędkości wjeżdżających na to skrzyżowanie, nierzadko także właśnie z agresji.

Bardzo dobrym rozwiązaniem na rondach, gdzie panuje duży ruch we wszystkich kierunkach, jest zastosowanie tzw. turbiny. Rondo turbinowe jest tak pomalowane, że potoki ruchu pasa wewnętrznego i zewnętrznego nie przecinają się. Tak właśnie zorganizowany jest przejazd na pobliskim rondzie vis a vis Castoramy w Bielanach Wrocławskich. Na rondzie w Tyńcu jest jednak - moim zdaniem - zbyt mało miejsca by malować pasy ruchu. W Polsce obowiązuje zasada, że pojazd będący w ruchu wokół wyspy musi przepuścić pojazd dojeżdżający do ronda. Jeśli przed skrzyżowaniem jest znak ustąp pierwszeństwa, będący na rondzie nie muszą tego robić.


Komentarze (2)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~k.m.2014-08-15 10:10:20 z adresu IP: (83.22.xxx.xxx)
żadna sensacja, takie widoki bardzo często widuję na rondzie przy Auchan-ie :(
~maja2014-08-15 09:43:57 z adresu IP: (149.6.xxx.xxx)
oby nigdy nie było takiej akcji w Polsce. "Jeszcze do niedawna, na części austriackich autostrad można było natrafić na znaki w języku polskim; znaki wyjątkowe, bo apelujące do kierowców znad Wisły, by trzymali się lewego pasa. Taka akcja "edukacyjna" przydałaby się i u nas. Mogłaby dotyczyć nie tylko autostrad." Ale wstyd.