Cisza w Pradze

Radio Wroclaw | Utworzono: 2014-10-20 09:27 | Zmodyfikowano: 2014-10-20 09:31
A|A|A

Oprócz klasycznej wersji książki dostępna będzie również edycja limitowana, w której znajdą się: niepublikowane dotąd w Polsce opowiadanie pt. „Tour D'Europe” oraz fotografie autora.

Dodatkową niespodzianką dla fanów Czecha będzie okładka zaprojektowana przez ilustratora i artystę - Jaromira 99. Książkę będzie można dostać tylko w sprzedaży targowej oraz na www.czeskieklimaty.pl.

Czym tym razem zaskoczy nas Punk z Europy Środkowej?

Muzyka jest ucieczką, bywa atakiem albo oddechem – mówią bohaterowie Ciszy w Pradze. To również bicie serca w rytmie techno, tło dla seksu, podróży, rozmów i rozstań. Nie ma absolutnej ciszy – powtarzają niezależnie od siebie Petr, Vanda, Hana i Vladimír – zawsze coś gdzieś słychać. To przeszkadza, odrywa nas od samych siebie i dlatego Vladimír nosi przy sobie ostre nożyczki: jest gotów podarować innym szansę na wolność. Hana odkrywa zmysłowość i zmienia szpilki na rozdeptane trampki. Zza szyb kabiny motorniczego Petr ogląda dziewczyny, złodziei i śmierdzącą Pragę: miasto-muzeum w stanie rozkładu. Vanda po raz pierwszy smakuje gorycz rozczarowania, maskuje żal tatuażem, działką białego proszku i szybkim seksem. Na ekranach telewizorów rozgrywa się wojna, bez jednego krzyku, zupełnie niema.

Jaroslav Rudiš gra na wielu emocjach, z niezwykłą wrażliwością odkrywa świat, który uznajemy za własny: szybki, hałaśliwy, pełen jazgotu i pusty zarazem. Co delikatnego w nas pozostało?

Fragment książki „Cisza w Pradze” Jaroslava Rudiša

Muzyka wciąż huczy. Wszędzie. Wokół. W nim.

Stanął w rozkroku i zamachnął się do pierwszego ciosu.

Potem drugiego.

Trzeciego.

– Niezła jazda, co nie? – odezwał się chłopak z fioletowymi paznokciami.

Vladimir nie zwraca uwagi. Na nic. Na nikogo. A najmniej na siebie. Jedyna rzecz, którą czuje, to

łom w jego dłoniach. Jakby z nich wyrastał. Wali w bezpieczniki i myśli o swojej żonie, z którą chce

być i dla której to wszystko robi. Nikt inny sobie już na to nie zasługuje. Przebija się do środka, za

blachę z bezpiecznikami, do drutów znikających gdzieś we wnętrznościach budynku. Wali dalej.

Na maksa. Chce iść dalej. Chce wyrwać druty z ciała domu. Z ciała miasta. Chce ciszy. Chce, żeby

wreszcie było cicho.

A potem to się stało.

Najpierw światło.

W drugiej sekundzie przestała grać muzyka.

A potem ucichła też muzyka, która rozbrzmiewała w jego sercu. Upadł na ziemię. Zwinął się w

pozycji embrionalnej. Ręce w spazmie. Cały w spazmie.

Wszystko wokół niego płonęło.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama