Mają legalną kopalnię, ale nie mogą korzystać z drogi

Piotr Słowiński | Utworzono: 2015-03-20 08:28 | Zmodyfikowano: 2015-03-20 08:35
A|A|A

Fot. Piotr Słowiński

Chodzi o kamieniołom w Okrzeszynie w gminie Lubawka w powiecie kamiennogórskim. Wieś ta połączona jest z resztą kraju jedną, jedyną drogą wiodącą przez centrum zabytkowego Chełmska Śląskiego. I o tę drogę toczy się spór. - Kopalnia formalnie działa, ale uniemożliwiono nam wywóz urobku skalnego – mówi Piotr Duda, pełnomocnik Kopalni Surowców Skalnych Okrzeszyn.

Przedsiębiorca ma do skruszenia i wywiezienia co najmniej 5 milionów ton porfiru. Ma ważną koncesję, za którą zapłacił, ważne dokumenty nadzoru górniczego, gotowy do pracy sprzęt i specjalistów - Ale nie mam drogi. To znaczy droga jest, ale jakby jej nie było - mówi.

Jedyna droga z Okrzeszyna do Chełmska Sląskiego, a dalej do Lubawki czy Mieroszowa to droga powiatowa, która - jak wyjaśnia starosta kamiennogórski Jarosław Gęborys - po prostu się do takiego transportu nie nadaje.

- Nie ma w żadnym prawie napisane, że samorząd powiatowy musi zapewnić każdemu przedsiębiorcy drogę do wywozu jego produkcji – mówi. - Firma dostała koncesję, ale choć to powiat jest zarządcą jedynej drogi, którą można stamtąd wywieźć urobek, to byliśmy też jedyną instytucją, która nie brała udziału w wydawaniu koncesji.

Piotr Duda (na zdjęciu obok) odpowiada, że istnieje prawo chroniące złoża, a ta kopalnia jest w pełni legalna, więc nakazuje ono również zapewnienie dojazdu do niego. Duda uważa także, że jego firma jest dyskryminowana. Na drodze do Okrzeszyna stoją bowiem znaki ograniczające dopuszczalną masę ciężarówek do 15 ton, ale zakaz nie obejmuje samochodów wywożących drewno z lasu, samochodów mleczarni, autobusów. Obejmuje za to pojazdy kopalni. - Czy my zatrudniamy innych ludzi, płacimy jakieś inne podatki, że im wolno jeździć, a nam nie? - pyta Piotr Duda. - To nie nasza wina, że złoża kamieni, w tym potrzebnego kolejarzom czy drogowcom porfiru znajdują się w górach, często w miejscach trudno dostępnych.

Starosta Gęborys odpowiada, że nie można pozwolić na to, by kilkadziesiąt wielkich ciężarówek z urobkiem dziennie przejeżdżało przez zabytkowe centrum Chełmska Śląskiego, zniszczonego, ale uznawanego za jedno z najpiękniejszych na całym historycznym Śląsku. Bo zaczną się wtedy po prostu rozpadać tamtejsze kamienice.

Znaczna liczba mieszkańców Okrzeszyna i Uniemyśla chce otwarcia kamieniołomu. Ma tam powstać 25 miejsc pracy, firma deklaruje też pomoc przy utrzymaniu świetlicy i wsparcie dla mieszkańców np. w utrzymaniu ich dzieci w internatach. Sołtys Uniemyśla Zdzisław Sendyk, mówi, że bezrobocie w jego wsi i Okrzeszynie przekracza 30 procent, dlatego każde miejsce pracy jest na wagę złota.

Inna grupa mieszkańców bardziej ceni sobie swój święty spokój i okoliczną przyrodę i tak jak Sławomir Zieleń nie chce żadnego kamieniołomu i nie wierzy w miejsca pracy. - Nikt nie widział listy tych, którzy mają zostać zatrudnieni, a dziś w kopalni potrzeba kilku operatorów kruszarki i kierowców ciężkiego sprzętu. Nie wiem czy w naszych wsiach w ogóle jest ktoś, kto ma takie kwalifikacje – mówi.

Nawet jednak przeciwnicy kopalni widzą dla niej wyjście. Przedsiębiorca nie może wybudować drogi technologicznej po dawnym nasypie kolejowym, bo tam ma powstać ścieżka rowerowa, nie zrobi tego przez las, bo tam jest Natura 2000, ale może wziąć na siebie odpowiedzialność za istniejącą drogę i ją wyremontować i wziąć na swoje utrzymanie. - Jeśli wyremontuje drogę i wykona jakieś obejście centrum Chełmska Śląskiego, to może działać - dodaje Sławomir Zieleń.

Starosta kamiennogórski jest gotów do podjęcia rozmów. Wie, że będą trudne, ale wypracowanie rozwiązania ciągle uważa za możliwe. - Nie jesteśmy przeciw kamieniołomowi – mówi – nie można jednak, moim zdaniem, obarczać nas kosztami utrzymania drogi i wywozu kamienia.

Przedsiębiorca także dojrzał do tego, że spory o drogę nie zaprowadzą go daleko. Jest gotów przejąć utrzymanie kłopotliwej i zrujnowanej drogi z Okrzeszyna do Chełmska Sląskiego, czyli zastosować rozwiązanie proponowane przez przeciwników kopalni. Rozmowy starosty kamiennogórskiego z pełnomocnikiem kopalni w Okrzeszynie mają się odbyć w przyszłym tygodniu. To ważne, bo jak mówi Piotr Duda, zagraniczne firmy chętnie zajmą miejsce polskich, jeśli nie zdołamy zapewnić kruszyw dla budowniczych dróg i torów w całym kraju. - Kamienia nadającego się pod budowę szybkich kolei czy do mieszanek bitumicznych jest niewiele – mówi – firmy budujące drogi i linie kolejowe rozglądają się za możliwością importu surowca z Norwegii czy ze Szwecji. Tyle tylko, czy na pewno powinniśmy tak robić, skoro możemy mieć miejsca pracy, wpływy do budżetów i własne kopalnie?

POSŁUCHAJCIE CAŁEGO MATERIAŁU

 

REKLAMA
Reklama