Prymat polityki nad ekonomią (Felieton polityczny)

Czesław Cyrul | Utworzono: 2009-06-27 08:04 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Platforma bardzo chciała, by tegoroczny budżet był wspaniały, tak jak obiecywała w kampaniach wyborczych, aby budżetowi pracownicy dostali podwyżki, aby budowano jak najwięcej dróg itp. Autorzy na pewno wiedzieli, że będą kłopoty z napełnieniem państwowej kasy. Ważniejsze jednak były partyjne sondaże i wybory do europarlementu. Trzeba było więc zapewniać obywateli, że jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

Wybory odbyły się, wyborcy uwierzyli koalicji, a teraz PO tłumaczy pokrętnie, ale chytrze, że co prawda jest trochę gorzej niż obiecywano, ale i tak mniej źle niż w krajach ościennych. Tu się trochę utnie, tam przytnie, gdzie indziej zaapeluje o wstrzemięźliwość i może jakoś to obywatele zrozumieją. To się może udać, bo w mieszaniu ludziom w głowach PO jest mistrzem. A zatem póki co, polityka wiodła i będzie wieść prym nad ekonomią.

Przykładem tego jest nieszczęsna ustawa medialna. Platforma, wbrew stanowisku SLD, uparła się, aby abonament zlikwidować i zastąpić go dotacjami dla mediów z budżetu. Każdy obywatel zapewne ucieszył się z faktu, że dobry rząd zdejmuje z niego ten obowiązek. Było to typowe zagranie marketingowe, aby przypomnieć obywatelom, że PO nie dybie na pieniądze obywateli. Zapomniano jednak, że powstałą w ten sposób dziurę trzeba będzie załatać pieniędzmi z budżetu ( de facto też pieniędzmi podatników). I tutaj Tusk się nagle obudził. Prawie miliard złotych z państwowej kasy na media publiczne rocznie to suma niemała szczególnie, kiedy kryzys jest i wpływy do budżetu będą mniejsze. Po co więc było likwidować abonament. Po to, aby przypodobać się obywatelom i wziąć media na rządową smycz za jednym pociągnięciem.

Oto kolejny przykład jak polityka i zabieganie o popularność wygrywa z ekonomią i zdrowym rozsądkiem.

Podobnie przedstawia się sytuacja z budżetem we Wrocławiu. Tutaj także polityczne przepychanki i zabieganie o przychylność wyborców spowodowały, że budżetowe planowanie przegrało z polityką. Na pewno można było przewidzieć, że wpływy z np. podatków do miejskiej kasy będą mniejsze. Ale przyjęcie mniejszego budżetu byłoby okazją do ataku PO na prezydenta Dutkiewicza.

Teraz PO także atakuje prezydenta tyle, że za brak zaplanowanych pieniędzy w kasie, co było zresztą do przewidzenia. Błędne koło. Kolejny przykład, gdzie polityka wygrywa z rzeczowym planowaniem.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama