Złotoryja: Kupujesz alkohol? Tutaj o dowód nie pytają

Andrzej Andrzejewski | Utworzono: 2015-09-23 09:06 | Zmodyfikowano: 2015-09-23 09:09
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne: PaulMLocke via flickr.com under license of Creative Commons

Wyglądał na piętnastolatka. Wchodził do sklepów, restauracji i pubów, by kupić piwo lub wódkę. "Tajemniczy klient" odwiedził wszystkie koncesjonowane punkty sprzedaży alkoholu w Złotoryi. Tylko jeden sprzedawca zażądał okazania dowodu osobistego. Burmistrz Robert Pawłowski przyznaje, że choć zlecił wykonanie takich badań profesjonalnej firmie, to wynikami jest zszokowany.

- Do tej pory zawsze uważałem, że na przykład w marketach ta kontrola nad sprzedażą jest znacznie większa. Choćby z racji kamer, które wiszą nad każdą kasą. Okazuje się, że nie. My takie działanie powtórzymy. Jeśli taka sytuacja się powtórzy, to zaczniemy stosować coraz bardziej surowe środki. Łącznie z odbieraniem koncesji - mówi Robert Pawłowski:

- Do sklepu czy do restauracji wchodziła osoba wyglądająca na 15 lat. Prosiła o alkohol, no i tylko w jednym punkcie zażądano dokumentu od tej osoby. Wiedziałem, że ten problem jest, natomiast jego skala lekko nas... dobiła - tłumaczy Pawłowski:

W Złotoryi pozwoleniem na sprzedaż alkoholu już dziś dysponują jedynie 53 podmioty gospodarcze. Burmistrz podkreśla, że nie chce ograniczać przedsiębiorców, ale jeśli będą oni łamali ustawę o wychowaniu w trzeźwości, to nie zawaha się cofnąć nawet wszystkich koncesji wydanych przez samorząd.

Burmistrz zapowiada, że podobnych akcji należy się spodziewać znacznie częściej.

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama