Żałoba, temat tabu (Komentarz)

Jan Pelczar | Utworzono: 2009-04-14 21:33 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Prezydent ogłasza ją po katastrofach, a statystyka i okrucieństwo losu sprawiają, że dzieje się to przeciętnie dwa razy w roku.

Lech Kaczyński po pożarze hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim ogłosił żałobę już po raz piąty. Samo jej ogłoszenie nie jest przedmiotem krytyki i komentarzy, bo nikt dobrze wychowany nie zdecyduje się atakować decyzji upamiętniającej śmierć rodaków, tragedię ich bliskich.

Jedynie w internecie i na towarzyskich spotkaniach można przeczytać i usłyszeć pytania, nie tyle już nawet o sens instytucji żałoby narodowej, ale jej powolną dewaluację.

Wystarczy porównać społeczną recepcję podczas kolejnych takich okresów oraz reakcję mediów na wprowadzenie okresu wyciszenia (od zdejmowania z anten radiowych podkładów muzycznych, zastępowanie w portalach szat kolorowych czarno-białą, po jedynie dostosowanie treści i oddzielenie informacji o tragedii od reszty niezmienionego kontekstu).

Wielu z nas wolałoby zapewne, żeby prezydent, premier i kolejne osoby odpowiedzialne wykazały, że spełniono już obietnice wobec rodzin ofiar i wszystkich, którzy ucierpieli w poprzednich katastrofach.

Obecnie znów mowa jest o rentach, zasiłkach i zapomogach. Najważniejsze, by ich przyznawanie odbyło się w sposób możliwie najprostszy, najsensowniejszy i najmniej bolesny.

Tragedia w Kamieniu Pomorskim obnaża kolejne polskie zaniedbania - budynek był właściwie łatwopalny, a droga ewakuacyjna zamknięta. Najbardziej oczekiwana reakcja wszystkich polskich rodzin to wyeliminowanie takich zagrożeń.

Póki co Lech Kaczyński mówi, że wyciągnięcie wniosków nastąpi po okresie żałoby, a sama tragedia nakazuje zastanowić się nad 'funkcjonowaniem naszego państwa'.

Czy zatem żałoba narodowa stanie się okresem oddzielającym tragedię od kampanii wyborczej?

Poprzednie dyskusje o ogłaszaniu żałoby narodowej toczyły się już między innymi na Piątej Władzy po wypadku samolotu wojskowego i tragedii pielgrzymki autokarowej we Francji. Teraz mam wrażenie, że jej wprowadzenie spowoduje większą liczbę komentarzy, rzecz jasna wyważonych.

Biskup Tadeusz Pieronek powiedział "Dziennikowi", że decyzję prezydenta należy uszanować, żałoba narodowa to "zwyczaj dotyczący sytuacji nadzwyczajnych".

Jeśli nie zaczniemy eliminować łatwopalnych budynków, niesprawnych autokarów, pijanych kierowców i dziurawych dróg - katastrofy przestaną być nadzwyczajne, a żałoba narodowa spowszednieje jeszcze bardziej.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama