Polityczna "kasa" (Komentarze)

kg,PAP,IAR | Utworzono: 2009-04-03 23:44 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

Sejm przyjął ustawę dotyczącą czasowego ograniczenia finansowania partii politycznych z budżetu państwa. Zgodnie z ustawą, od połowy 2009 do końca 2010 roku partie mają otrzymywać mniejszą subwencję budżetową: PO – o 44 proc., PiS – o 41 proc., SLD – o 11 proc., PSL – o 7 proc.

Ustawa wywołała spore zamieszanie w sejmie. Klub Lewicy musiał złożyć projekt w tej sprawie ponownie po tym, jak w piątek rano poprzedni został niespodziewanie odrzucony przez Sejm. A wcześniej Izba przyjęła poprawkę koła poselskiego Polska XXI, która prowadziła do całkowitej likwidacji finansowania partii z budżetu.

Za poprawką mniejszości głosowało m.in. 11 posłów PSL, chociaż ludowcy sprzeciwiają się zniesieniu finansowania. Później tłumaczyli, że to była pomyłka.

Po negocjacjach PO, PSL i SLD, klub Lewicy ponownie złożył swój projekt do marszałka Sejmu. I w ekspresowym tempie go przyjęto.

Przeciwko takiemu trybowi prac protestowali posłowie PiS.


Dla prw. pl komentuje Ryszard Czarnecki (PiS):

Wszystkim uczestnikom dyskusji nt. finansowania partii polecam pewną wypowiedź z marca 1993 r.: "Dla podatników jest to korzystna inwestycja. W zamian za swoje pieniądze zyskują większe zaufanie elit oraz mniej podatny na korupcję system polityczny" ("Gazeta Wyborcza", 6 marca 1993 r., artykuł Agaty Nowakowskiej i Wojciecha Załuski).

Kto jest takim wielkim zwolennikiem finansowania partii z budżetu? Pawlak? Kaczyński? Kwaśniewski? Nie. Donald Tusk!

Ówczesny lider KLD, obecny lider PO, zmieniał w tej kwestii zdanie aż 4 razy. W roku 2001 mówił co innego niż w 1993, w 2005 co innego niż w 2001, w 2009 - co innego niż w 2005. Nadążyć można, ale z trudem. Jest jednak przewidywalny. Gdy jest w opozycji lub do niej przechodzi - żąda pieniędzy, będąc w rządzie - rezygnuje z nich.

Doskonale wie, że liberałowie z łatwością zorganizują "kasę" na wybory. Inni nie będą tego umieli lub będą mieli opory.

Korzystając z mojego europejskiego doświadczenia informuję, że na 10 największych krajów UE w 9. (poza Hiszpanią) finansuje się partie z budżetu. Fakt ten pozostawiam bez komentarza.


Dla prw.pl komentuje Jarosław Kurzawa (PSL):

Wydatkowanie pieniędzy, które wywodzą się z podatków przez nas płaconych zawsze budzi wiele kontrowersji. Swego czasu przez Polskę przetoczyła się debata na temat wysokości zarobków uzyskiwanych przez kadry zarządzające podmiotami z większościowym udziałem Skarbu Państwa. Powstała wtedy tzw.”ustawa kominowa”, która ograniczyła zarobki dla menadżerów spółek skarbowych, natomiast nie ograniczyła dyskusji społecznej i krytyki związanej z dysproporcją dochodów w naszym Kraju.

Dopóki znaczna część społeczeństwa będzie miała dochody nie pozwalające na zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych, tak długo ci którzy zarabiają kilkakrotnie więcej, a są finansowani z budżetu państwa, bądź są zatrudnieniu w spółkach skarbu państwa, będą na cenzurowanym.

Od przeszło pół roku bombardowani byliśmy propozycją Platformy Obywatelskiej zawieszeniem finansowania partii politycznych. Takie propozycje zawsze padają na podatny grunt i większość obywateli zawsze chętnie poprze takie rozwiązanie.

Z punktu widzenia szeregowego obywatela poszedłbym dalej, dlaczego nie ograniczyć np. o 50 proc. uposażenia poselskiego, które obecnie wraz z dietą wynosi ok. 13 tys. zł., czy też zmniejszyć o połowę do 1200 zł dietę radnych wszystkich szczebli samorządu.

Gdyby przeprowadzić w tym temacie badanie opinii publicznej okazałoby się, że za takim rozwiązaniem jest większość naszych obywateli, zwłaszcza jeżeli popatrzymy na jakość tworzenia polskiego prawa, na jakość i kulturę debaty politycznej realizowanej w naszym parlamencie i poza nim. O efektach finansowych nawet nie wspomnę.

W takim populizmie można byłoby pójść dalej i ograniczyć znacząco wydatki na funkcjonowanie podstawowych struktur demokratycznych naszego Państwa.

W. Churchill swego czasu powiedział, że „Demokracja nie jest ustrojem idealnym, ale jest najlepszy, jaki dotychczas istnieje”.

Demokracja jest ustrojem kosztownym, gdyż zakłada wiele społeczny struktur kontrolnych, zaczynając od wolnych wyborów, a na partiach politycznych kończąc.

Jedną z przesłanek finansowania partii politycznych z budżetu państwa i ograniczenie kwot sponsorowania i to tylko do osób fizycznych oraz zwiększenie kontroli nad pozyskiwanymi i wydatkowanymi pieniędzy, była transparentność funkcjonowania tych struktur. Takie rozwiązanie miało ograniczyć wpływ biznesu na rozstrzygnięcia legislacyjne realizowane w naszym parlamencie oraz umożliwić działanie opozycji pozaparlamentarnej, która przekroczyła 3 proc. próg wyborczy.

Dobrze się stało że propozycja Platformy Obywatelskiej upadła i nie jest to porażka demokracji tylko sukces. Partie polityczne i politycy w nich zrzeszeni niech skupią się raczej na pozytywnych rozstrzygnięciach legislacyjnych a nie kombinowaniu, jak pozyskać środki, aby wygrać kolejne wybory. A tym, którzy rzeczywiście chcieliby poszukać oszczędności w funkcjonowaniu naszego Państwa proponowałbym wrócić do deklaracji wyborczych i zrealizować przynajmniej część złożonych obietnic.


REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama