Chroniony żuczek, którego nikt nie widział, wstrzymuje ważną inwestycję

Andrzej Andrzejewski | Utworzono: 2016-03-21 11:00 | Zmodyfikowano: 2016-03-21 11:00
A|A|A

fot. Eume/Wikimedia Commons

Pachnica dębowa - niewielki, ale ważny dla środowiska żuczek - zatrzymał spychacze i koparki. Mowa o budowie drogi i mostu na Kaczawie w centrum Legnicy. Grupa przeciwników tej inwestycji złożyła w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska informację o tym, że na miejscu planowanej budowy w drzewach osiedliły się całe kolonie objętego ochroną owada. Ryszard Białek, asystent prezydenta Legnicy, jest przekonany, że ciężki sprzęt wkrótce rozpocznie pracę:

- Według entomologów nie ma problemów jeśli chodzi o pachnicę dębową, ponieważ stosuje się praktyki tego typu, że wycina się pień, w którym jest lęgowisko tych owadów i przenosi się go do innego terenu zalesionego. I taką procedurę chcemy zachować.

Ryszard Białek podkreśla, że wszystkie prace związane z budową Zbiorczej Drogi Południowej prowadzone są pod kontrolą ekspertów z fundacji ekologicznej. Chodzi nie tylko o kolonie żuczka, ale przede wszystkim o przeniesienie nietoperzy i ptaków, dla których domem stały się drzewa rosnące w miejscu przyszłej drogi.

Badania trwają, a przeciwnicy budowy drogi już zapowiadają, że nawet jeśli żuka nie będzie, to lip nie pozwolą wyciąć i przywiążą się do drzew. Po drugiej stronie konfliktu są z kolei tysiące mieszkańców Legnicy, którzy codziennie stoją w korkach, bo w mieście jest potrzebna trzecia przeprawa przez Kaczawę. Kompromisem mogłaby być budowa mostu w innym miejscu, co wiąże się ze znacznie większymi kosztami, a na to w kasie miasta nie ma pieniędzy.

Aleksandra Gałecka, liderka protestu twierdzi, że Zbiorcza Droga Południowa jest niepotrzebna, a samochody - by przejechać rzekę przez centrum - powinny korzystać z obwodnicy za miastem:

- Ten jeden most, który chcemy budować w mieście nie rozwiąże tego problemu. On nie rozładuje tego natężenia ruchu, rozładowania tego ciśnienie. Nie da nam nic więcej, a patrząc na obwodnicę na zewnątrz, to mamy możliwość rozwoju miasta.

Urzędnicy - po konsultacjach z entomologami - już zapowiedzieli, że siedliska owadów przeniosą w bezpieczne miejsce. Jeśli w końcu żuki uda się znaleźć.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~żuk
2017-07-10 10:30:01
z adresu IP: (195.212.xxx.xxx)
Ocena: 0
niedowiarków odsyłam na Uniwersytet Wrocławski na wydział Biologii, który potwierdził istnienie w Alei Lip w Legnicy chrząszcza Osmoderma Eremita, będącego pod ścisłą ochroną. W każdym kraju UE takie siedlisko tego rzadkiego owada jest powodem do zmiany planów inwestycyjnych, ale nie w Polsce. Tutaj prawa się nie respektuje.
~jorg
2016-10-02 10:08:58
z adresu IP: (79.191.xxx.xxx)
Ocena: 3
Organizacje ekologiczne walczą z inwestorami o błękitne niebo ,zieloną trawę,zdrowe lasy,czyste powietrze a nade wszystko ,żeby człowiek żył zgodnie i zdrowo z otaczająca przyrodą jako z pulsującym żywym organizmem, a nie na pustyni asfaltowo - betonowej wdychając trucizny i umierając na raka.
~lucus
2016-03-21 15:59:44
z adresu IP: (5.172.xxx.xxx)
Ocena: -2
chyba będzie taniej i szybciej przenieś kilku ekooszołomów ,nawet na księżyc
Reklama