Wrocław: policja i prokuratura łamią umowę z dziennikarzami (Komentarz)

Dominik Panek | Utworzono: 2008-09-12 10:36 | Zmodyfikowano: 2014-05-01 00:12
A|A|A

(O porwaniu obszernie opowiadaliśmy w ostatnich dniach).

Rzadko, bo rzadko (przynajmniej w moim przypadku), ale dochodzi między dziennikarzami a policją czy prokuraturą do zawierania układów. Zgadzamy się wstrzymać news, a śledczy w zamian obiecują, że poinformują, kiedy będzie można daną informację upublicznić i oficjalnie potwierdzą szczegóły.

Tak było kilka dni temu we Wrocławiu. Policjanci i prokuratorzy poprosili kilku dziennikarzy, którzy dowiedzieli się o uprowadzeniu młodej kobiety - córki znanego biznesmena - o wstrzymanie się z podaniem tej informacji w mediach. Argument był jeden: życie kobiety jest zagrożone. Po uwolnieniu zakładniczki dziennikarze natychmiast mieli uzyskać informacje i zgodę na ich upublicznienie.

Do tej pory tego typu układy zawierane na szerszą skalę (czyli w gronie większym, niż umowy w cztery oczy) były respektowane przez organy ścigania. Zresztą nawet gdyby było inaczej - żaden dziennikarz nie zdecydowałby się na podanie nie potwierdzonych informacji.

Tym razem jednak słowa nie dotrzymano. Wiadomość o spektakularnej akcji policji (pościg, strzelanina, policyjny śmigłowiec...) dotarła do wąskiej grupy dziennikarzy ze źródeł nieoficjalnych. O ile policja starała się z tej sytuacji wyjść z twarzą i oficjalnie potwierdziła nam niektóre doniesienia, to rzeczniczka prokuratury milczała przez niemal 36 godzin. Zlekceważyła umowę z mediami.

Cóż... Takie umowy łamie się tylko raz.


(Tekst ukazał się również w Piątej Władzy).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~nickt
2008-09-12 16:10:30
z adresu IP: (83.27.xxx.xxx)
Ocena: 0
sorry, ale ten komentarz to jakieś kuriozum. Czy trzeba umawiać się na odpowiedzialność i podstawowe ludzkie odruchy? Z jednej strony milczenie mediów, bo życie zakładniczki jest zagrożone - a gdyby media podały informację o porwaniu to pporywacze dowiedzieliby się z gazet o swoim czynie i faktycznie, nieszczęście gotowe... Bo to, że zakładali iż policja została powiadomiona jest oczywiste jak amen w pacierzu. Z drugiej - czy akcję prowadziła prokuratura, czy policja? Czy to prokuratura strzelała na osiedlu, latała helikopterem itp? Może red. Panek powinien zastanowić się dlaczego policja tak bełkotliwie informowała o akcji już po wszystkim. Może po prostu ją schrzaniła?
~54321
2008-09-12 15:14:16
z adresu IP: (89.171.xxx.xxx)
Ocena: 0
Dziennikarz to hiena żywiąca się krwią i nieszczęściem. Z takimi nie zawiera się układów. A życie porwanej zakładniczki rzeczywiście jest w tym momencie najwazniejsze. Ciekawe czy panek Panek wziąłby na odpowiedzialność śmierć ofiary i ból rodziny, gdyby przez ujawnienie tego faktu porywacze zabili...
~12345
2008-09-12 12:48:04
z adresu IP: (195.245.xxx.xxx)
Ocena: 0
Pani rzecznik ma pewnie na drugie Porażka.
Reklama