Przeżyjmy to jeszcze raz. Tak Ślęza zdobywała mistrzostwo Polski [RELACJA, REPORTAŻ]

Bartosz Tomczak | Utworzono: 2020-05-03 00:01 | Zmodyfikowano: 2020-05-03 00:01
A|A|A

fot. slezawroclaw.pl

3 maja 2017 roku hala AWF przy Paderewskiego przeżywała prawdziwe oblężenie. Kibice stojący w drzwiach i przejściach - byle tylko zobaczyć wielki finał Basket Ligi Kobiet. Ślęza rywalizowała z Wisłą Can-Pack Kraków. Po czterech spotkaniach był remis w serii 2:2 i wszystko miało się rozstrzygnąć w piątym spotkaniu we Wrocławiu.

Decydujący o tytule mecz relacjonował na antenie Radia Wrocław - Bartosz Tomczak. To zapis całej radiowej relacji z tamtego spotkania:

04.05.2017 REPORTAŻ: Przez Wisłę do mistrzostwa. Dwa złota koszykarek Ślęzy

Tekst oryginalny

30 lat minęło od finałów z 1987 roku. Zarówno wtedy jak i w obecnym sezonie wrocławskie zawodniczki zostały najlepszą drużyną w kraju. Za każdym razem droga po tytuł wiodła przez Kraków.

Ledwie wczoraj koszykarki Ślęzy zdobyły drugie w historii mistrzostwo Polski, a my już dziś przypominamy nie tylko tamten triumf, ale i pierwszy w dziejach klubu sukces w kobiecym baskecie.

POSŁUCHAJ REPORTAŻU:

W reportażu na prawie cytatu wykorzystano fragmenty komentarza Ryszarda Łabędzia z TVP Sport.

W reportażu wykorzystano materiały Ślęza Wrocław TV.

Pierwsze mistrzostwo Polski dla koszykarek Ślęzy to przede wszystkim historia... jednej piłki. - Pojechaliśmy w tym mistrzowskim roku na sparingi do Niemiec. Tam na rozgrzewce wyrzucono nam piłki, które moje dziewczyny co chwilę odrzucały na bok. Nie wiedziałem o co chodzi, a one pytały się czy tutaj nie ma normalnych piłek? To była amerykańska piłka Voit, których u nas nie było. Sprawdziłem w regulaminie rozgrywek jakie piłki są dopuszczone w Polsce. Okazało się, że mimo iż nikt nie miał w kraju Voita był on dopuszczony do gry. Załatwiłem z moim kolegą z Niemiec, Oswaldem żeby załatwił mi takie cztery piłki ze Stanów Zjednoczonych. Dostaliśmy te piłki tydzień przed finałem. Wmieszałem je na treningu w nasze piłki i co chwilę lądowały one na aucie. Zebrałem dziewczyny i powiedziałem, że mam opracowany trening na cztery piłki. Był ogromny protest - nikt nie chciał nimi grać. Ja mówię "dziewczyny to pomyślcie co będzie na meczu jak dostanie je Wisła" - mówi trener Ślęzy z 1987 roku Zbigniew Fajbusiewicz.

O tamtym sezonie opowiada też liderka wrocławskiego zespołu Mariola Pawlak-Marzec - Moją odwieczną rywalką z Wisły była Ania Jaskurzyńska i zawsze rywalizowałyśmy punktowo, na MVP rozgrywek, pierwszą piątkę ligi. W ostatnim meczu w Krakowie udało mi się rzucić 33 punkty.

fot. Teresa Kępka-Swędrowska i Mariola Pawlak-Marzec

Trener i zawodniczka złotej drużyny z 1987 roku wspominają nie tylko finałowy mecz, ale także w jakich czasach przyszło im grać - czasami ważniejsze od meczu było położenie kafelek czy kupno samochodu - mówi Fajbusiewicz. Znajdziecie tutaj też historię o świętowaniu mistrzostwa - Nasi trenerzy załatwili nam wejście do dyskoteki. My wiadomo jak to po meczu bardziej na sportowo, ale to w niczym nie przeszkadzało i byłyśmy tam do 3:00 czy 4:00 nad ranem. Na tym parkiecie też sobie dobrze radziłyśmy - przypomina Mariola Pawlak-Marzec.

Historia obecnej drużyny jest tak świeża, że zamiast wspomnień przedstawiamy Wam ją praktycznie akcja po akcji. Od decydujących półfinałowych meczów z CCC Polkowice aż do wielkiego finału i wszystkich najważniejszych momentów rywalizacji o złoto.

Posłuchajcie też historii, które nie zmieściły się w "Przez Wisłę do mistrzostwa. Dwa złota koszykarek Ślęzy". Mariola Pawlak-Marzec opowie jak pewnego razu zespół trafił na... wesele, a trener Zbigniew Fajbusiewicz zdradzi jak i przy pomocy kogo przezwyciężył kryzys w połowie mistrzowskiego sezonu. Zaprezentujemy też więcej materiałów po wczorajszym finałowym spotkaniu.

Historia o weselu:

Historia o tym jak Ślęza wyszła z kryzysu w trakcie sezonu:

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Zakochana Ewelina
2021-09-15 21:07:20
z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Ocena: 1
Dobry wieczór Pani Mirello Panie Zbyszku. Państwa syn przechodzi ludzkie pojęcie, jeśli w ogóle ma na imię Krzysiek. Kocham go nadal od 14lat dlatego robię wszystko co mogę. Nalotów na jego niby chatę do której mnie Nigdy nie zaprosił nie zrobię. Szanuję się.Wole być sama.Zwracam się z prośbą o otwarcie go na kobietę życia, bez sabotażu,którą niby chce a od 14l widać że nie.Nigdy się o mnie nie starał,jakby mu się należało,hrabia.Teraz znowu błazenada od kilku lat i wyśmiewanie ze mnie na osiedlu.Gdyby Państwo nie wiedzieli,to Jego wina,potem dopiero moja w depresji. On mi ciągle mówił że nie kocha,że się odkochał,że kocha Kasie a nie mnie i echo i wielooooletnie odbieranie tel przez inną kobietę.Pani Mirella szczerze, pewnie już dawno kopnęłaby go pani nie tylko w tyłek.Prosze go obudzić,bo zachowuje się jak kamień,cyborg a niby chce być ze mna.Ja przeszłam pezez niego 2-3 Traumy życiowe Koszmar życia! Mimo Wszystko go kocham,ale jeśli się nie zmieni,to wolę być na Zawsze Naprawdę Na zawsze sama.Prosze o pomoc.Wierze,że będzie dobrze. Dobranoc. Z pozdrowieniami Ewelina
~SUDECIAK
2020-05-08 00:32:59
z adresu IP: (31.60.xxx.xxx)
Ocena: 15
Niepokonana nasza Ślęza ukochana :-)
~Tylko Ślęza
2020-05-03 12:59:39
z adresu IP: (91.90.xxx.xxx)
Ocena: 3
To były czasy...
~Komentarz został usunięty
2020-05-03 01:53:27
z adresu IP: (31.2.xxx.xxx)
Ocena: -1
Komentarz został usunięty
~Komentarz został usunięty
2020-05-03 01:32:23
z adresu IP: (37.30.xxx.xxx)
Ocena: 7
Komentarz został usunięty
~ślęza
2017-05-05 08:12:44
z adresu IP: (194.181.xxx.xxx)
Ocena: 10
Ślęza!!!! Wrocław!!!!!!
Reklama