Miedź Legnica zremisowała z GKSem Katowice 1:1

Robert Skrzyński | Utworzono: 2017-08-06 09:30 | Zmodyfikowano: 2017-08-06 09:30
A|A|A

fot. miedzlegnica.eu

Piłkarze Miedzi dobrze rozpoczęli mecz z GKSem Katowice. W 13. minucie Grzegorz Bartczak świetnie dośrodkował do Omara Santany, ale ten fatalnie spudłował. Kilka minut później po akcji Michała Bartkowiaka strzelał Wojciech Łobodziński, ale dobrą interwencją popisał się Sebastian Nowak. W 35 minucie kolejna świetna szansa Miedzi - Łobodziński dograł do Santany, a ten uderzył ponad poprzeczką.

Na początku drugiej połowy gola strzelił GKS. Tomasz Foszmańczyk znalazł się sam na sam z Pawłem Kapsą. Bramkarz Miedzi odbił jego strzał, ale przy dobitce nadbiegającego Pawła Mandrysza był bez szans. Miedź atakowała, ale wyrównać udało się dopiero w doliczonym czasie gry. Rzut karny wywalczył Łukasz Garguła, a pewnym egzekutorem był Jakub Vojtus.

Jestem rozczarowany wynikiem, ale zadowolony z tego, jak nasz zespół narzucił dziś rywalom swój styl gry, bo nad tym dużo pracujemy. Już przed przerwą powinniśmy wykorzystać stworzone sytuacje i rozstrzygnąć losy meczu. Ale zostaliśmy dziś nagrodzeni za grę do końca, bo porażka byłaby bardzo niesprawiedliwa, choć piłka czasem taka bywa. Dziękuję kibicom za doping do końca. Moi piłkarze zostali dziś nagrodzeni brawami i ja też biję im brawo za walkę – powiedział trener Dominik Nowak.

 

Miedź Legnica - GKS Katowice 1:1 (0:0)

Vojtus 96 - Mandrysz 48

Miedź:: Kapsa - Bartczak, Perez (79 Zieliński), Bożić, Adu, Augustyniak, Santana (79 Garguła), Bartkowiak, Marquitos (59 Bartulović), Łobodziński, Vojtus.

GKS: Nowak - Midzierski, Klemenz, Mączyński, Foszmańczyk (65 Plizga), Mandrysz, Prokić, Mokwa, Kamiński, Zejdler (74 Kalinkowski), Yunis (87 Goncerz).

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama