Drogocenny skarb znaleziony w garnku. Co mówią przepisy?

Dorota Kuźnik | Utworzono: 2017-09-19 07:22 | Zmodyfikowano: 2017-09-19 07:22
A|A|A

Dolny Śląsk pełen tajemnic i... skarbów. Dowodem na to jest kolejne znalezisko. To analizują archeolodzy z biura wojewódzkiego konserwatora zabytków. Już teraz wiadomo, że znalazcy dostarczyli tam skarby z epoki brązu. To między innymi bransolety, ozdobne noże, siekierki czy szpila do płaszcza pochodzące z ok. 1500 r.p.n.e.

Choć znalazcy twierdzą, że na zabytki trafili przypadkowo, poszukiwaczy nie brakuje. - Przypominamy, że takich działań nie wolno prowadzić, o czym wyraźnie mówi niedawno znowelizowana ustawa - tłumaczy Daniel Gibski - zastępca Wojewódzkiego Dolnośląskiego Konserwatora Zabytków:

Znalazcy więc nie zachowali się tak, jak powinni:

Co dokładnie wchodzi w skład znalezionego skarbu? O szczegółach w poniższym nagraniu, mówi Daniel Gibski:

Przedmioty ostatecznie trafiły do właściwej instytucji, ale nie udało się uzyskać wszystkiego, co moglibyśmy mieć - tłumaczy Daniel Gibski:

Choć poszukiwaczy skarbów nie brakuje, również na naszym terenie, to wszystkie takie działania są niezgodne z prawem:

Co zatem trzeba zrobić, kiedy znajdzie się potencjalny skarb i jakie profity płyną ze zgłoszenia go odpowiedniej instytucji?

Jeśli zdarzy nam się przypadkiem trafić na obiekty, które wyglądają na zabytkowe, pod żadnym pozorem nie należy wydobywać ich na własną rękę, lecz powiadomić biuro konserwatorskie. Za prawidłowo przekazane informacje o znaleziskach można dostać nagrodę sięgającą nawet 100 tysięcy zł.

  • Kto niszczy lub uszkadza zabytek, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
  • Kto bez pozwolenia albo wbrew warunkom pozwolenia poszukuje ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
  • Kto przypadkowo znalazł przedmiot, co do którego istnieje przypuszczenie, iż jest on zabytkiem archeologicznym, jest obowiązany, przy użyciu dostępnych środków, zabezpieczyć ten przedmiot i oznakować miejsce jego znalezienia oraz niezwłocznie zawiadomić o znalezieniu tego przedmiotu właściwego wojewódzkiego konserwatora zabytków, a jeżeli nie jest to możliwe, właściwego wójta (burmistrza, prezydenta miasta).
  • Przedmioty będące zabytkami archeologicznymi odkrytymi, przypadkowo znalezionymi albo pozyskanymi w wyniku badań archeologicznych, stanowią własność Skarbu Państwa.

    Ustawa z dnia 22 czerwca 2017 r. o zmianie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz niektórych innych ustaw (NOWELIZACJA)

    Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami

 

REKLAMA
Zdjęcia

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Lorek
2018-11-13 20:26:08
z adresu IP: (80.110.xxx.xxx)
Ocena: 2
Najbardziej szubrawe przepisy, jakie tylko można sobie wyobrazić - dlatego nie wierzę w POLSKIE ich autorstwo. Polacy mają ZAKAZ poszukiwań - de facto! - bo niewolnikom zakazać wolno wszystko.
~eveddd
2018-11-13 12:17:48
z adresu IP: (83.26.xxx.xxx)
Ocena: 1
jasne, zgłaszajcie do konserwatora, dostaniecie uścisk ręki od komendanta policji zza krat.
~Olaf
2018-11-13 10:03:12
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 0
Jeżeli nie zmienią prawa nie ma co oddawać czegokolwiek. Nie bądžcie głupi. To tylko problemy.
~Ala
2018-11-13 09:48:24
z adresu IP: (81.111.xxx.xxx)
Ocena: 0
Na calym swiecie jest tak ze amatorzy przynosza skarb do instytucji panstwowych I sa za to nagradzani, Najwieksze znaleziska w Niemczech czy Anglii zostaly odkryte przez amatorow...
~Wieslaw
2017-12-28 20:29:43
z adresu IP: (89.64.xxx.xxx)
Ocena: 2
Nigdy nie oddam niczego
~grabarz
2017-09-25 20:32:00
z adresu IP: (87.121.xxx.xxx)
Ocena: 12
Archeolodzy NIE CHCĄ badać, bo wolą ciepłe posadki. Taka jest prawda. Gdyby nie eksploratorzy, to połowa zabytków nadal leżałaby w ziemi. Zamiast jazgotać bierz się za robotę, człowieku. Łopata w łapę i kopać, zamiast pluć się w internecie ze swojej akademickiej nory.
~truposzzszafy
2017-09-24 20:39:05
z adresu IP: (84.146.xxx.xxx)
Ocena: -8
ten skarb nie jest z ok. 1500 pne!!! To sa przedmioty duzo młodsze, o jakies 600-700 lat. Da jazgotów na tym forum. Kodeks Cywilny stanowi o tym, ze takie przedmioty stanowią własnośc państwa, czyli społeczeństwa. Kodeks ten obowiązuje od 1919 roku, a zapisy przejeto z prawa francuskiego. Archeolodzy sa od tego, zeby to badać a nie je jakis selzanski misio lub bruno........
~Coin Hunter
2017-09-24 14:42:08
z adresu IP: (84.203.xxx.xxx)
Ocena: -2
Chwala tym co to odnalezli I oddali stosownym wladzom,postapilbym tak samo,bo po co mi takie skarby w domu.Natomiast jesli chodzi o nagrode za wskazanie miejsca to dlaczego nie ma nagrod za oddanie takich skarbow.W Anglii placa 100% wartosci I nie brakuje tam takich co oddaja cenne znaleziska a muzea sa wypelnione zarowno eksponatami jak I odwiedzajacymi.
~bruno
2017-09-21 15:50:21
z adresu IP: (95.211.xxx.xxx)
Ocena: 14
A archeolodzy może nie niszczą stanowisk? Też niszczą tylko swój swojemu oka nie wykole.
~zenekDST
2017-09-20 18:54:25
z adresu IP: (83.4.xxx.xxx)
Ocena: 16
nie dosc ze daj gotowy skarb dla Państwa przynieś w zębach to i tak zrobią z Ciebie przestępce!! beznadzieja !!
~Jan
2017-09-20 16:36:08
z adresu IP: (2.186.xxx.xxx)
Ocena: 18
Mało to było przypadków, że taki archeolog powiadomiony przez znalazcę sam sobie przypisał całą zasługę znalezienia, a o prawdziwym znalazcy nawet nie wspomniał w artykułach? Mimo, że tak jak piszą poprzednicy, profesorek nawet szpadla nie tknął. Ale pewnie, lepiej niech zabytek nadal leży w ziemi niż gdyby miał zostać tknięty przez kogoś spoza towarzystwa wzajemnej adoracji.
~Szpadel
2017-09-20 16:19:46
z adresu IP: (188.166.xxx.xxx)
Ocena: 17
Ten "kontekst" wygląda tak, że kopią studenci pierwszego roku (bo panom profesorom nie chce się brudzić rączek) i połowę i tak zniszczą, oczywiście gdy to się dzieje pod opieką archeologa to inni archeolodzy już nic złego nie widzą. Gdy za szukanie biorą się osoby z zewnątrz środowiska to już jest szum. I tu tkwi sedno problemu a nie w tym czy ktoś niszczy czy nie - konflikt środowisk siorbiących z jednego żłoba. Z jednej strony stare dziadki przyspawane do akademickich stołków którzy od dekad nie mieli łopaty w ręce i dla których wszystko robią studenci albo doktoranci (nawet badania do ich prac habilitacyjnych), z drugiej eksploratorzy nie mający nic wspólnego z tym światkiem i wykonujący swoje zajęcie z pasją i zaangażowaniem. Dziadkom zależy (z wielu względów) żeby nie było konkurencji i żeby mogli dalej pіerdzіeć w stołki, a to czy dane znalezisko zostanie odkryte czy nie to uwierzcie mi - jest dopiero na którymś tam, bardziej odległym miejscu na liście ich priorytetów. Niestety dziadków wspiera prawo, bo w Polsce nadal tak jest, że prawo wspiera uprzywilejowane grupy, a nie dobro społeczne. To jest prawdziwy "kontekst" całego problemu, a nie to czy stare siekierki zostały wyjęte przez tego czy innego (nawet kompletny laik niewiele zniszczy w ten sposób, archeolog po wyciągnięciu znaleziska też może pojechać na miejsce i je zbadać, o ile oczywiście mu się chce). Dopóki tak będzie nadal będzie istnieć szara strefa w archeologii, a takimi "apelami" rozpowszechnianymi przez tzw. "pożytecznych іdіotów" to może przekonacie ciemnego chłopa ze wsi który podczas orki znalazł garnek z dukatami, ale nie osoby od dawna zajmujące się eksploracją.
~miś ślężański
2017-09-20 15:30:47
z adresu IP: (179.60.xxx.xxx)
Ocena: 18
Przynajmniej nie zostawili po sobie takiego syfu jak archeolodzy na przykład w kościele na Ślęży, gdzie do tej pory jest problem z przywróceniem stanu obiektu po burdelu, jaki zrobili tam archeolodzy z Uniwersytetu Wrocławskiego w trakcie swoich wykopalisk. Jak "nałkoffcy" niszczą zabytki to włos im z głowy nie spada (swój swojemu rękę myje), jak zwykły śmiertelnik który robiąc coś w dobrej wierze przez przypadek zrobi coś nie tak, to już ma na głowie sądy, prokuratora i durnych dziennikarzy. Inna sprawa, że znam archeologów u których co poniektóre znaleziska trafiają do ich własnych kolekcji i chwalą się potem nimi swoim znajomym. To też jest uczciwe? Nie dajcie się omamić policyjnemu państwu!
~miś ślężański
2017-09-20 15:30:17
z adresu IP: (179.60.xxx.xxx)
Ocena: 15
Przynajmniej nie zostawili po sobie takiego syfu jak archeolodzy na przykład w kościele na Ślęży, gdzie do tej pory jest problem z przywróceniem stanu obiektu po burdelu, jaki zrobili tam archeolodzy z UWr w trakcie swoich wykopalisk. Jak "nałkoffcy" niszczą zabytki to włos im z głowy nie spada (swój swojemu rękę myje), jak zwykły śmiertelnik który robiąc coś w dobrej wierze przez przypadek zrobi coś nie tak, to już ma na głowie sądy, prokuratora i durnych dziennikarzy. Inna sprawa, że znam archeologów u których co poniektóre znaleziska trafiają do ich własnych kolekcji i chwalą się potem nimi swoim znajomym. To też jest uczciwe? Nie dajcie się omamić policyjnemu państwu!
~Nick
2017-09-20 14:31:11
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 12
100 tyś złotych - HA HA HA. Najpierw to zatrzymają na 24h , przeszukaią dokładnie miejsce zamieszkania a potem rozstawia zarzuty . Takie prawo ,taki kraj ,takie realia dnia codziennego .
~wkurzony
2017-09-20 10:55:07
z adresu IP: (185.15.xxx.xxx)
Ocena: 12
PiS robi z Polski państwo policyjne. Na całym świecie ludzie, którzy szukają z wykrywaczmi metali, po prostu się szanuje. Gdyby nie oni, tysiące artefaktów by nie trafiło do muzeów. Brzydzę się tymi politykami..
~maku
2017-09-19 19:00:11
z adresu IP: (178.37.xxx.xxx)
Ocena: 15
ciekawe jak by znalazca zostawili na polu i zawiadomili odpowiednie władze a po przybyciu archeo nic by nie było ,co by wtedy powiedzieli .że grozi im kara bo ze sobą nie wzieli i ktoś ukradł
~Geo
2017-09-19 16:02:21
z adresu IP: (85.255.xxx.xxx)
Ocena: 12
To jest celowe działanie tylko dla czego? W Angli i większości krajów zachodnich prawo działa na korzyść właściciela gruntu i znalazcy.
~Andreas
2017-09-19 15:12:40
z adresu IP: (178.212.xxx.xxx)
Ocena: 11
Hahaha Radio Wrocław próbuje ludzi straszyć. Jakby to kogokolwiek intererere co RW chce ludziom wtłumaczyć swoje dogmaty. Abyś przypadkiem nie pomyślał inaczej od tego jak (podkreślam) chciało by RW
~daro
2017-09-19 13:27:02
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: 15
No to od teraz już nikt nic nie "znajdzie" i nie odda do WKZ bo będzie się bał konsekwencji jakie mu grożą.Teraz archeolodzy będą mieli spokój nikt im nie przyniesie nic,będą mogli siedzieć za biurkiem przez cały miesiąc brać wypłatę a przy okazji dorobią sobie jakimś szwindelkiem typu lewe pieniążki za sprzedane artefakty lub łapóweczka za badania terenu pod budowę.Polskie prawo coraz bardziej sprzyja legalnemu złodziejstwu a tych,którzy od czasu do czasu z wykrywaczem metalu pochodzą po polu najlepiej rozstrzelać bo to bandyci i złodzieje mimo tego iż wykrywacz kupują za własne pieniądze a za godziny spędzone w terenie od nikogo nie żądają nawet złamanego grosza.Darmozjad archeolog to jest gość a detektorysta to bandyta i złodziej dzieł sztuki.Oby tak dalej Wysoki Sejmie.
~watermarkhouse
2017-09-19 13:02:53
z adresu IP: (92.43.xxx.xxx)
Ocena: 12
Martwe prawo, w dodatku działające de facto na szkodę dziedzictwa kulturowego, bo wbrew pozorom większość tzw detektorystów to ludzie działający z zamiłowania do historii jako takiej, natomiast większość wojewódzkich konserwatorów to beton najgorszego sortu.
~Xtc
2017-09-19 12:37:16
z adresu IP: (185.89.xxx.xxx)
Ocena: 12
Debilne prawo !! Gdzie archeo robi odkrywki ?? Wszystko ludzie praktycznie im przynoszą !! Zastraszanie obywateli nic więcej !!
~Eryk
2017-09-19 12:33:29
z adresu IP: (89.72.xxx.xxx)
Ocena: 14
betonowy SNAP z Warszawy i WKZ nadal swoje. Znalazca przyniósł a oni że zachował się źle bo kontekst naruszony. Po 1 stycznia zostaniecie z poczuciem nienaruszonych kontekstów tylko bo NIKT Wam już nic nie będzie takiego przynosił. Czas na zmiane pokoleniową, musza powymierać betonowi profesorowie z UBeckim tokiem myślenia żeby było normalnie.
~Komentarz został usunięty
2017-09-19 10:24:14
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: -6
Komentarz został usunięty
Reklama