Chciał pomóc, wezwał pogotowie: "Procedura okazuje się silniejsza i ważniejsza, niż życie i zdrowie ludzi"

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2017-09-20 08:06 | Zmodyfikowano: 2017-09-20 08:06
A|A|A
REAKCJA 24

fot. Andrzej Owczarek

Jak opowiada Daniel Łopaciński, kiedy zobaczył słaniającego się na nogach mężczyznę, był już przy nim nauczyciel z pobliskiej szkoły, pojawiła się także lekarka z przychodni, która jest przy tym placu. Oboje próbowali przekonać dyspozytora, że potrzebna jest karetka, jednak połączenie zostało przerwane.

Podczas kolejnego połączenia dyspozytor rozpoczął procedurę od nowa, zadawał te same pytania, co według naszego rozmówcy - niepotrzebnie przedłużało decyzję o wysłaniu na miejsce ratowników. Dyspozytor nie dawał wiary słowom lekarki i nauczyciela, że z pacjentem nie ma kontaktu:

- Na moje pytanie czy wysyła karetkę nie było z jego strony odpowiedzi tylko cały czas kontynuowanie tej procedury. Rozłączyłem się, zadzwoniłem po policję z prośbą, że być może oni zadziałają, bo ja się nie mogę z tym dyspozytorem dogadać (...)

- Taka osoba, która jest na dyspozytorni, ma za nic słowa kogoś kto jest kompetentny, przynajmniej w mojej ocenie, czyli lekarza, który z nim rozmawia i mówi że człowiek potrzebuje pomocy (...) To tak jak rozmawiać ze ścianą. Procedura okazuje się silniejsza i ważniejsza niż życie i zdrowie ludzi.

Nasz słuchacz poprosił o pomoc policję. W końcu na miejsce przyjechały dwie karetki i ratownicy zabrali mężczyznę do szpitala. O wyjaśnienia poprosiliśmy kierownictwo Pogotowia Ratunkowego.

Czy dyspozytor wrocławskiego Pogotowia Ratunkowego straci pracę? - jeszcze nie wiadomo, ale po interwencji naszego słuchacza jego zachowanie jest analizowane. W programie Reakcja24 opowiedzieliśmy o zasłabnięciu przy placu Św. Macieja. Pomoc do nieprzytomnego mężczyzny próbowało wezwać kilka osób - nauczyciel z pobliskiej szkoły i lekarka z przychodni, która znajduje się w pobliżu. Jak opowiada Daniel Łopaciński on także telefonował na 112 , ale dyspozytor pozostawał niewzruszony:

Po bezskutecznych tłumaczeniach nasz słuchacz poprosił o pomoc policję, ostatecznie na miejsce przyjechały dwie karetki i zabrały mężczyznę do szpitala.
Kierownik wrocławskiej dyspozytorni Szymon Czyżewski przyznaje, że pomoc mogła być wysłana szybciej.

Decyzja pogotowia ma być znana w ciągu kilku dni. Nie udało nam się ustalić w jakim stanie pacjent trafił do szpitala. Wiadomo tylko, że został przewieziony na sygnale do ośrodka na Stałbowicach. Dyrekcja nie odpowiedziała na nasze pytania o jego stan zdrowia.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Sprostowanie
2017-09-22 13:13:46
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: 4
Pani Elu! Wiem, że dla Pani jaki dziennikarki medycyna jest pasją ale chyba konieczne jest sprostowanie.
~R_M
2017-09-20 18:12:10
z adresu IP: (89.73.xxx.xxx)
Ocena: 12
Ja mam pytanie do redakcji radia, ktora pisała ten artykuł, czy tak używane tutaj słowa dyspozytor i pogotowie ratunkowe, szanowna redakcja ustawiła pod jaki numer alarmowy dzwonił państwa słuchacz, gdyż pod numer 112 mieści się centrum powiadamiania ratunkowego, a nie dyspozytornia medyczna pogotowia ratunkowego ktora dysponuje karetkami we Wrocławiu, ale jezeli państwo juz poruszyli temat wyjazdów, to zapraszam do zapoznania się do czego jeżdżą zespoły ratownictwa, a do czego nie powinny.
~Lolek
2017-09-20 17:20:31
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 14
To ze dyspozytor prowadzi rozmowę z wzywającym nie oznacza ze karetka nie wyjechała !!! W trakcie rozmowy dyspozytor uzupełnia wywiad a karetka juz jedzie. Hahaha a koleś był pijany . I co komu poć tym ze ktoś powie przez telefon ze jest lekarzem. Ja mogę zadzwonić i powiedzieć ze jestem papieżem i proszę helikopter. Jest 20 karetek na caly wroclaw i ludzie beda umierac :) taka sytuacja pozdro
~Gal
2017-09-20 17:14:04
z adresu IP: (195.182.xxx.xxx)
Ocena: 12
Dla wielce oburzonych taka mala informacja. Mezczyzna ten trafil na sor do szpitala Marciniaka, gdzie okazalo sie, ze mial pare promili. Plakal i awanturowal sie. Wiecej przejmujcie sie pijakami, a na karetke bedziecie czekac godzinami, bo beda stac przy takim delikwencie i czekac napolicje lub zawozic go do wytrzezwienia na sor.
~Kika
2017-09-20 13:11:42
z adresu IP: (83.22.xxx.xxx)
Ocena: 0
Kilka dni temu też wzywaliśmy karetkę we Wrocławiu do nieprzytomnego człowieka na przystanku MPK. Zaczęło się od długiej rozmowy z dyspozytorem pod nr 112, później zostaliśmy przekierowani do dyspozytora z pogotowia ratunkowego i znowu zadawano te same pytania. Niestety pojawiły się niesmaczne stwierdzenia, że "pewnie jest pijany, bo to taka dzielnica" (dzielnica jest całkiem normalna, zresztą pijanym też udziela się pomocy, a poza tym ten człowiek był trzeźwy). Podaliśmy ulicę, nr domu oraz nr przystanku MPK z rozkładu jazdy i padło pytanie, a gdzie to jest. I tak to niestety wygląda, byliśmy zaskoczeni podejściem służ ratunkowych.
~logiczny
2017-09-20 10:40:09
z adresu IP: (108.171.xxx.xxx)
Ocena: 3
Może by wreszcie ktoś zmienił te "procedury" ? Idiotyzm totalny, żeby lekarz rozmawiał z może magistrem czegoś tam (nie wiadomo czego bo lekarze na tych dyspozytorniach nie siedzą przecież) i prosił się o wezwanie karetki... Tragikomedia... Tylko temu potrzebującemu do śmiechu pewnie nie było....
NA ANTENIE
KrzysztofMajewski
Krzysztof Majewski
 19:00 - 24:00
Domówka
Zapraszam
Reklama