Jelenia Góra: Prokuratura wyjaśnia, dlaczego karetka przez ponad godzinę nie dotarła do wzywających pomocy

Piotr Słowiński, MK | Utworzono: 2017-10-24 17:00 | Zmodyfikowano: 2017-10-25 13:19
A|A|A

fot. Andrzej Owczarek

Jak opowiada pan Andrzej, jego ojciec zaczął mdleć i wymiotować, wtedy postanowił wezwać na pomoc pogotowie ratunkowe:

Jeleniogórzanie domagają się wyjaśnienia dlaczego karetka do Jeleniej Góry przyjechała z Gryfowa Śląskiego, dlaczego to tyle trwało:

-Z tego co mi wiadomo, to karetka przyjechała z Gryfowa Śląskiego. Z tego co my wiemy, na obrębie Jeleniej Góry jest dziesięć karetek. Nie wiemy dlaczego tylko tą jedną wezwali. Panowie przyjechali po godzinie czasu z Gryfowa Śląskiego, gdzie z Gryfowa Śląskiego na sygnale - z dwadzieścia minut i by spokojnie przyjechali.

Pracownicy pogotowia w Legnicy, które od 4 września, od likwidacji miejscowej dyspozytorni, zarządza karetkami w Jeleniej Górze, poprosili o przesłanie pytań e-mailem. Sprawę wyjaśnia też prokuratura w Jeleniej Górze mówi jej rzecznik, Tomasz Czułowski, która zleciła między innymi sekcję zwłok zmarłego jeleniogórzanina:

-Po uzyskaniu wyniku badań, będzie wydana opinia sądowo-lekarska, co do przyczyn zgonu pokrzywdzonego. Dodatkowo wykonano czynności w celu zabezpieczenia dokumentacji z pogotowania ratunkowego w Jeleniej Górze i Legnicy, w tym nagrań dyspozytora.

Prokuratura będzie też wyjaśniać czy nie było można zadysponować karetki pogotowia tak, by mogła dotrzeć na miejsce szybciej niż zespół z Gryfowa.

Dyspozytornia pogotowia w Jeleniej Górze została zlikwidowana 4 września. Od tego czasu jej obowiązki przejęła placówka legnicka obsługująca niemal połowę województwa.

Stanowisko pogotowia ratunkowego w Legnicy w sprawie interwencji:

Odnosząc się do zdarzenia z 4 października 2017 r. informuję, że zgłoszenie zostało zarejestrowane w systemie SWD PRM o godzinie 12:37, a pomoc udzielona została o godzinie 13:36, czyli w czasie nie przekraczającym godziny. Powodem wezwania był ból bioder, pacjent czekał na inplantacje stawu biodrowego, objawami towarzyszącymi były wymioty, ogólne osłabienie, w wywiadzie cukrzyca, ustabilizowana lekami. Pacjent cały czas był przytomny, w logicznym kontakcie słownym, wydolny oddechowo, co potwierdza rodzina w trakcie zbierania wywiadu przez dyspozytora medycznego, również podczas kolejnych monitów ze strony osoby wzywającej.

Nieprawdziwą jest informacją, aby dyspozytor medyczny użył słów, żeby pacjent nie udawał, takie słowa nie padły. Dyspozytor medyczny starał się uspokoić zniecierpliwionego pacjenta, oraz rodzinę tłumacząc pacjentowi, że uleganie panice może wywołać strach u pozostałych osób przebywających w otoczeniu chorego co z pewnością niekorzystnie może wpłynąć na stan psychiczny i somatyczny samego pacjenta, taki był zamiar użycia tego słowa. Podczas tej rozmowy dyspozytor medyczny poinformował pacjenta, że karetka jest w drodze i niebawem dotrze na miejsce zdarzenia. Dyspozytor przekazał instrukcje, w jaki sposób pacjent ma się zachować, minimalizując ryzyko pogorszenia stanu zdrowia.

W pierwszym etapie realizacji zgłoszenia zadysponowana została karetka z Gryfowa Śląskiego, która ze wskazań systemu SWD PRM, była najbliższą wolną karetką w rejonie działania Pogotowia Ratunkowego w Jeleniej Górze.

Po analizie czasu dojazdu i sugestii kierownika ZRM D04 10 z Gryfowa Śląskiego, dyspozytor medyczny wycofał zespół D0410 jednocześnie dysponując zespół D04 D10 ze Szklarskiej Poręby, który w tym momencie zwolnił się, i który miał mniejszy dystans do przebycia, do miejsca zdarzenia i byłby w krótszym czasie. Różnica w odległości to ok. 12 km a czas dojazdu krótszy o ok. 13 min.

Decyzję o wysłaniu pierwszego wolnego zespołu z poza terenu Jeleniej Góry dyspozytor podjął z uwagi na brak wolnych zespołów ratownictwa medycznego działających na terenie Jeleniej Góry, w tym czasie zespoły obsługiwały zachorowania typu ból w klatce piersiowej z dusznością, osoba nieprzytomna, wypadek komunikacyjny. Decyzja dyspozytora medycznego oparta jest wyłącznie o wywiad i w tym przypadku, jak i wielu innych, w pierwszej kolejności zespoły dysponowane były do poszkodowanych i pacjentów z stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Śmierć osoby bliskiej niewątpliwie jest traumą dla całej rodziny, a szczególnie śmierć nieoczekiwana. Jednakże z zapisów rozmów, jak też z informacji uzyskanych podczas przyjmowania monitów nie wynikało, że pacjent jest w stanie ciężkim.

Obecnie działający system opieki zdrowotnej z powodu niewydolności lekarzy rodzinnych, niewydolności specjalistycznej opieki zdrowotnej, jak też dużego obciążenia Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych powoduje, że gros wezwań do zachorowań, przypadków niewymagających nagłej pomocy medycznej cedowana jest na jednostki Ratownictwa Medycznego, które w swoich zasobach mają ograniczone siły i środki i nie są w stanie jednoczasowo udzielić kwalifikowanej pomocy medycznej wszystkim zgłaszającym, dzwoniącym do Dyspozytorni Medycznej, pacjentom.

Paweł Halik

SDM Legnica

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Grzesiu
2017-10-25 18:16:01
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 3
Brawo Panie Halik, tak trzymac!
~Ziomek
2017-10-25 07:34:30
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 7
Prosta odpowiedź. Nie było wolnej karetki bo była u żula , gorączki albo bólu brzucha od tygodnia . Ludzie będą umierać jak nie będą myśleć :) pozdro Ratownik
NA ANTENIE
Reklama