Rocznica mszy pojedniania w Krzyżowej

pk, inf. pras. | Utworzono: 2017-11-12 15:15 | Zmodyfikowano: 2017-11-12 15:32
A|A|A

Artur Klose / wikipedia / CC 2.0

9 listopada 1989 roku kanclerz Helmut Kohl rozpoczął wizytę w Polsce. Jednak jeszcze tego samego dnia musiał wracać do kraju, gdzie miały miejsce przełomowe dla Niemiec wydarzenia – upadek muru berlińskiego. Helmut Kohl wrócił do Polski dwa dni później, by omówić kluczową kwestię granicy na Odrze i Nysie, a także problem odszkodowań za straty poniesione przez Polskę w czasie II wojnie światowej oraz sytuację mniejszości narodowych.

W trakcie wizyty w Polsce kanclerz Niemiec miał wziąć udział w mszy świętej. Strona niemiecka pierwotnie zaproponowała, aby uroczystość odbyła się na Górze św. Anny. Strona polska nie zgodziła się jednak na tę lokalizację ze względu na silne związki tego miejsca z historią powstań śląskich. Wtedy realny stał się scenariusz zorganizowania mszy w Krzyżowej – wsi na Dolnym Śląsku, gdzie znajdował się przed wojną majątek rodziny von Moltke. To właśnie tu spotykała sią antynazistowska grupa opozycyjna – Krąg z Krzyżowej, której członkowie za swoją postawę zostali skazani na śmierć.

12 listopada na dziedzińcu w Krzyżowej spotkały się polska i niemiecka delegacja, a szefowie rządów uczestniczyli w nabożeństwie. W specjalnie przygotowanej na tę okazję homilii biskup Alfons Nossol podkreślał, jak ważne dla obu narodów jest pojednanie. Po słowach „przekażcie sobie znak pokoju" kanclerz Kohl i premier Mazowiecki opuścili klęczniki i wymienili długi uścisk. Fotografowie uwiecznili tę scenę, która stała się symbolem otwarcia nowego etapu w stosunkach polsko-niemieckich.

W tym roku mija 28. rocznica tych przełomowych wydarzeń.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~strzelec76
2017-11-13 04:02:57
z adresu IP: (188.122.xxx.xxx)
Ocena: 11
niestety to pojednanie to mit. Widać dzisiaj to wyraźnie. Niemcy ugrali wszystko, głównie uznanie mniejszości niemieckiej wspomaganej przez państwo. Polska zaś nic, ani uznania mniejszości polskiej i zwrotu jej majątku, ani odszkodowań wojennych, ani granicy. Trzeba było toczyć trudne dyplomatyczne boje i dopiero wsparcie zwycięskich mocarstw wymusiło na wściekłym Kohlu ostateczne uznanie granicy. Polityka zagraniczna rządu Mazowieckiego była słaba, np. świadczy o tym zaniechanie negocjacji dot. wycofania wojsk sowieckich. Sam Mazowiecki był bardzo chwiejny i kunktatorski. Na tyle że w szeregach jego partii już nigdy nie pojawił się temat ponownego premierostwa. I na pewno ani NATO , ani EU nie zawdzięczamy pojednaniu z Niemcami, tylko ich chłodnej kalkulacji.
~Historyk
2017-11-10 11:29:31
z adresu IP: (217.153.xxx.xxx)
Ocena: -3
Jeden z najważniejszych momentów współczesnej historii. Dlaczego nie ma już tak roztropnych polityków jak Tadeusz Mazowiecki?
NA ANTENIE
Reklama