Pracownicy sądów i prokuratury będą w poniedziałek manifestować w Warszawie

Piotr Kaszuwara, GN | Utworzono: 2017-11-12 08:00 | Zmodyfikowano: 2017-11-12 16:12
A|A|A

fot. Piotr Kaszuwara

Akcja protestacyjna w polskich sądach. Ci, którzy pracując w wymiarze sprawiedliwości zarabiają najmniej, chcą 10 procent podwyżki, bo dziś ich pensje oscylują wokół najniższej krajowej. Nie chodzi o sędziów ani prokuratorów, ale o pracowników biurowych, czy administrację. Większość sądów na Dolnym Śląsku będzie nieczynna, bo pracownicy odbierają wolny dzień za Święto Niepodległości.

- Wiele osób, zamiast odpoczywać pojedzie jednak do Warszawy, by manifestować - mówi Aneta Kurowska z Prokuratury Rejonowej Wrocław Stare-Miasto:

- 13 listopada jedziemy wszyscy do Warszawy, dlatego nie będzie w sekretariatach nikogo. Każdy z nas chce godnie żyć. Będziemy dążyć do tego, żeby dostać jakiekolwiek podwyżki. Będziemy się cieszyć ze wszystkiego, co dostaniemy – mówi Aneta Kurowska.

Jak dodaje Anna Żelazko z Solidarności, starszy sekretarz sądowy w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, pensje niektórych ludzi są naprawdę niskie i nie były rewaloryzowane od 8 lat:

- Około 80 % wszystkich urzędników zarabia w granicach 1800-2500 netto. Mamy koszulki z emblematami, jest taki biały ludzik z napisem stop, ma wyciągnięte puste kieszenie, które symbolizują nasz niedostatek, czyli nasze cieniutkie pensje – tłumaczy Anna Żelazko.

- Na co dzień zajmujemy się pracą biurową: wysyłaniem i przyjmowaniem listów, protokołowaniem, przyjmowaniem opłat sądowych. Pomagamy w pracy sędziom i prokuratorom, a często nasza sytuacja materialna jest dramatyczna i niezauważalna, mówi Aneta Kurowska:

Mimo akcji protestacyjnej i zaplanowanego dnia wolnego w większości placówek, będzie czynny między innymi Sąd dla Wrocławia Fabrycznej oraz Sąd Rejonowy w Środzie Śląskiej. - Wpisane w wokandę rozprawy na pewno się odbędą, zapewnia Anna Żelazko z Solidarności:

- Sesja musi być zapewniona. Nie ma takiej opcji, żeby ludzie przyszli do sądu, a rozprawa by się nie odbyła. To będzie tylko forma właśnie takiej przewidzianej przerwy na śniadanie. Tylko w tym momencie możemy wykazać swoje niezadowolenie - dodaje Żelazko.

O godzinie 12 wiele osób planuje wykorzystać swoją 15 minutową przerwę by po prostu odejść od biurek. Tak zrobią między innymi pracownicy sekretariatów, okienek kasowych czy protokolanci. Związkowcy alarmują, że przez niskie wynagrodzenia z sądów w całej Polsce, w ostatnich 3 latach odeszło 17 tysięcy osób.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~XXX
2017-11-13 09:26:27
z adresu IP: (91.225.xxx.xxx)
Ocena: 1
1800 zł? Nigdy takich pieniędzy na oczy nie widziałam ... !!!! Mimo, iż pracuję dopiero 4 lata .... 1500 zł to wszystko, co ma państwo do zaoferowania. Jak mam z tego utrzymać rodzinę? Ale co tam ... Przecież to państwówka...tu się zarabia miliony....
~Komentarz został usunięty
2017-11-12 17:50:41
z adresu IP: (195.26.xxx.xxx)
Ocena: 0
Komentarz został usunięty
~Sonia
2017-11-12 12:17:39
z adresu IP: (46.134.xxx.xxx)
Ocena: 2
Wielki szacun za odwagę. Wstydzimy się głośno mówić o swoich niskich zarobkach.
Reklama