O doniesieniu policyjnych związkowców na dziennikarza. Prokuratura zmienia zdanie [POSŁUCHAJ]

| Utworzono: 2017-11-22 16:23 | Zmodyfikowano: 2017-11-22 16:23
A|A|A

Policyjni związkowcy z Wrocławia złożyli doniesienie do prokuratury na dziennikarza, który ujawnił okoliczności zatrzymania i śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim rynku. Ich zdaniem publikując nagrania, dziennikarze dokonali linczu na policjantach, a to wywołało falę hejtu.

Tyle, że nawet wśród związkowych policjantów nie ma jednomyślności, czy korporacja powinna bronić policjantów, których interwencja zakończyła się śmiercią 23-latka. Gościem Rozmowy Dnia był dzisiaj Piotr Malon, szef związku NSZZ Policjantów na Dolnym Śląsku.

POSŁUCHAJCIE:

Dziennikarze Rzeczpospolitej poinformowali, że policyjni związkowcy z Wrocławia złożyli doniesienie do prokuratury na reportera, który ujawnił okoliczności zatrzymania i śmierci Igora Stachowiaka (KLIKNIJ I ZOBACZ WIĘCEJ). Pan to potwierdza?

Organizacja związkowa Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów Województwa dolnośląskiego, działając w ramieniu organu, jakim jest zarząd, postanowiła złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez nieznaną nam osobę, polegającego na ujawnieniu materiału dowodowego w trwającym postępowaniu przygotowawczym. Uważamy, że było to na tym etapie nieuprawnione. 

Czego, pana zdaniem, dotyczy przestępstwo?

Ten materiał został następnie wykorzystany przez pana redaktora z TVN i chcemy uzyskać odpowiedź od prokuratury, czy było to działanie uprawnione, czy prokuratura wyraziła zgodę, aby ten materiał - jako dowodowy - został ujawniony.

Na tym polega praca dziennikarza - przez rok po śmierci Igora Stachowiaka nie działo się nic, wyglądało to jak tuszowanie tej sprawy i zamiatanie jej pod dywan. Na jakiej podstawie pan domniemuje, że doszło do przestępstwa?

Czynności trwały, trwają, sprawa jest bardzo skomplikowana, bardzo zawiła. Nam przede wszystkim zależy - tak jak wszystkim - aby ta sprawa została wnikliwa wyjaśniona. Nie chcemy żadnego zamiatania faktów pod dywan, chcemy, aby sprawa została rozpoznana. Prokuratura, z tego co wiemy, czynności zakończyła, będzie to miało odzwierciedlenie w przewodzie sądowym. Złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa przez nieznaną nam osobę polegającą na ujawnieniu materiału dowodowego.

Przyznaje pan, że to policjanci, którzy przeprowadzili interwencję, a później przesłuchiwali Igora Stachowiaka w komendzie, zwrócili się o pomoc w tej sprawie?

Zwrócili się o pomoc do organizacji związkowej.

Nie czuje pan niesmaku?

Wszyscy funkcjonariusze są objęci naszym zakresem działania. Jeżeli funkcjonariusze zwracają się do nas o udzielenie pomocy, mamy odpowiednie narzędzia. Podejmujemy decyzje nie jednoosobowo, ale jako zarząd, a więc złożony z 56 przedstawicieli województwa dolnośląskiego. Podejmujemy decyzję, czy udzielamy pomocy, czy nie. Biorąc pod uwagę złożoność całego zdarzenia, tragiczny jego finał, podjęliśmy taką decyzję i dlatego pomoc została funkcjonariuszom udzielona. Każdy ma prawo do obrony, jeżeli prowadzone jest jakiekolwiek postępowanie i może występować o taką pomoc.

Co innego mówi Rafał Jankowski, przewodniczący zarządu głównego związku policjantów: "Każdy, kto ujawnia zło w policji, działa w interesie społecznym. Gdyby nie dziennikarze, wiele nadużyć, nigdy nie wyszłoby na jaw".

Oczywiście. Każdy, kto ujawnia, działa w interesie społecznym, ale należy pamiętać, ze jeżeli trwa postępowanie przygotowawcze, zbierane są materiały dowodowe, to podlegają one określonej przez KPK ochronie. Materiał musi być należycie zebrany przez prokuraturę.

Pan ma w pamięci to, co się działo w maju, gdy materiał został opublikowany? Pan ma w pamięci o tym, co działo się przez rok po śmierci?

Mam, jednakże organizacja związkowa nie jest od oceniania, nie jest od stawiania zarzutów, nie jest od wymiaru kary. Jedynie, co możemy zrobić - i tak własnie zadziałaliśmy - to pomoc funkcjonariuszom.

Pan wie, że nie wygląda to dobrze?

Organizacja nie jest od oceny skutków.

Przypomnę jak wygląda sprawa postępowań dyscyplinarnych. żaden ze zdymisjonowanych komendantów nie pojawił się przed rzecznikiem dyscyplinarnym, przez co żadne z postępowań nie mogło się zakończyć. Policja nie mogła wymierzyć żadnych kar, wszyscy dyscyplinarnie zwolnieni zasłaniali się zwolnieniami lekarskimi. To wygląda jak korporacyjne chronienie swoich ludzi.

Akurat jeżeli chodzi o panów komendantów, żaden nie zwrócił się do naszej organizacji związkowej ani o pomoc ani o reprezentowanie. Nie jestem władny ani uprawniony, aby wypowiadać się w ich imieniu.

Przeczytam jedno z sądowych uzasadnień w apelacji dotyczących interesu społecznego pracy dziennikarza. "Za działanie w imię uzasadnionego interesu społecznego należy uznać rozpowszechnianie w prasie prawdziwych informacji, które dotykają lub mogą dotyczyć grupy ludzi względnie całego społeczeństwa i zasługują na poparcie lub krytykę. czy dziennikarz popełnił błąd, czy mówił o nieprawdzie?

Nie stwierdzam tego. Oczekujemy odpowiedzi ze strony prokuratury, gdzie wnioskowaliśmy o przeprowadzenie analizy czy uprawnione było wykorzystanie na tamtym etapie materiału dowodowego.

Po państwa doniesieniu sąd, na wniosek prokuratury, zdjął z reportera klauzulę tajemnicy dziennikarskiej. nie ma pan wrażenia, że wasze działanie, prokuratury, mogą stanowić skuteczny straszak na osoby, które chcą informować media o takich zdarzenia, a boją się informować organy ścigania.

Ujawnienie tego materiału, jeżeli byłoby za zgodą właściwego organu prowadzącego czynności - nie mamy nic przeciwko. Natomiast jeżeli jest to na etapie zbierania materiałów dowodowych i nie ma zgody - uważamy, że było to nieuprawnione.

I wracamy tu do interesu społecznego. Dziennikarz działa w interesie społecznym.

Tak, ale kodeks postępowania karnego, który chroni zbierany materiał dowodowy, nie robi wyłączenia w tym zakresie.

Nie ma pan wrażenie, że takie zachowanie korporacji policyjnej jeszcze mocniej wpływa niekorzystnie na to, jak jest odbierana cała policja?

Przypomnę jeszcze raz - nam również zależy na tym, by sprawa była dogłębnie wyjaśniona. Oczekujemy, że dokona tego właściwy sąd.

Chcielibyście, żeby dziennikarz zeznawał i mówił o swoich informacjach?

Dociekamy i czekamy na odpowiedź ze strony prokuratury, czy było to uprawnione ujawnienie materiału dowodowego czy nie.

Wojciech Bojanowski już zapowiedział, że będzie zeznawał w tej sprawie.

Czekamy na odpowiedź ze strony prokuratury.

Pół roku przed śmiercią Igora Stachowiaka zespół lekarzy medycyny sądowej w Łodzi przedstawił szczegółowe zalecenia ws postępowania policjantów w podobnych sprawach - czyli gdy policjanci przypuszczają, że zatrzymywana osoba jest pod wpływem narkotyków lub chora psychicznie. Potem doszło do interwencji na wrocławskim rynku i ona nie przebiegała zgodnie z nową procedurą. Dlaczego?

My nie oceniamy przebiegu wydarzenia. Od tego są właściwe organy. Interwencja była trudna, skomplikowana, niestety - z tragicznym skutkiem. W tej chwili nasze główne działania położone są na to, by ta sprawa została wnikliwie i z dobrem dla całego społeczeństwa wyjaśniona.

Ale ja pytam pana o coś innego. Czy wrocławscy policjanci znali nową procedurę? Wiedzieli, że należy wezwać karetkę, że nie należy dusić?

To pytanie skierowane do właściwych przełożonych tych funkcjonariuszy. 

Ale według pana wiedzy - pan reprezentuje policjantów na Dolnym Śląsku. 

Reprezentuję w sprawach związkowych.

W tej sprawie ma pan wiedzę?

Nie mam wiedzy, czy wszyscy w sposób właściwi zostali zapoznani z tą nową procedurą.

Czy szefowie związku w Warszawie są za postępowaniem jakie przyjęli dolnośląscy związkowcy?

To sprawa, która dotyczy typowo garnizonu dolnośląskiego. Tutaj działa nasza organizacja i taką decyzję - jako zarząd - podjęliśmy.

Jednomyślnie?

Jednomyślnie.

Nie ma pan wrażenia, że to wpływa na szkodę dla waszego zawodu, dla związkowców?

Nie mam takiego wrażenia. Mam nadzieję, że właściwie rozstrzygnięcie, po wnikliwej analizie przez sąd, również pozwoli uniknąć podobnego typu sytuacji w przyszłości.

Czy pana zdaniem policja zdała egzamin ze sprawy Igora Stachowiaka?

Nie jestem uprawniony do oceny całej formacji policji.

Czy pana zdaniem dolnośląscy policjanci zdali egzamin?

Postępowanie trwa, czekamy na jego wyniki i efekt. 

Jest pan zadowolony z tego, jak zakończyły się postępowania dyscyplinarne?

Nie prowadzimy postępowań dyscyplinarnych względem funkjonariuszy.

Ale reprezentujecie policjantów.

W tym zakresie - jeżeli się zwrócą o pomoc.

I jakie jest pana spostrzeżenie? Czy dolnośląska policja zdała egzamin jeżeli chodzi o wyjaśnienie tej sprawy?

Z pewnością dolnośląska policja podlega głębokiej reformie po tych nieszczęśliwych wydarzeniach.

To były nieszczęśliwe wydarzenia czy znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem?

Czekamy na właściwą ocenę sądu.

A pana ocena?

W mojej ocenie zbieg wielu nieszczęśliwych okoliczności, które niestety, miały tragiczny finał, ale czekamy na ocenę sądu.

Jak ocenia pan fakt, że sąd powołuje specjalnego biegłego, który ma sprawdzić, czy materiał nie był modyfikowany przed tym, gdy trafił do śledczych?

To kompetencja sądu, nie uczestniczymy bezpośrednio w prowadzonych czynnościach.

Na jakim etapie miał pan wiedzę, że doszło do takiego zdarzenia?

Chwilę po zdarzeniu, kiedy zgłosili się do nas funkcjonariusze po pomoc.

Poinformowali, że doszło do jakiego zdarzenia?

Że doszło do interwencji, która miała nieszczęśliwy skutek.

Miał pan pełną wiedzę, którą usłyszał pan w materiale reporterskim rok później?

Część wiedzy, którą wówczas posiadaliśmy, która była w naszej dyspozycji, również podlega analizie przez organy prowadzące te czynności. Na chwilę obecną, dla dobra śledztwa, nie chciałbym wchodzić w szczegóły.

AKTUALIZACJA 15:00:

Już po Rozmowie Dnia otrzymaliśmy odpowiedź od prokuratury, która zmieniła zdanie w sprawie wniosku do sądu o zwolnienie dziennikarza z tajemnicy dziennikarskiej. Prokuratura Okręgowa uznała decyzję rejonówki jako przedwczesną i przychyliła się do skargi dziennikarza na podjętą przez sąd decyzję.

Po przejęciu sprawy do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator z Prokuratury Okręgowej decyzję prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Ursynów w Warszawie o wystąpieniu z wnioskiem o zwolnienie z tajemnicy dziennikarza, w świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego ocenił jako
przedwczesną. W związku z powyższym wczoraj tj. 21.11.2017 r. skierował do Sądu pismo przychylające się do zażalenia dziennikarza na postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy dziennikarskiej.

prokurator Łukasz Łapczyński
Rzecznik Prasowy
Prokuratury Okręgowej w Warszawie

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Komentarz został usunięty
2017-11-23 01:30:23
z adresu IP: (37.47.xxx.xxx)
Ocena: -1
Komentarz został usunięty
~Lola
2017-11-22 19:40:56
z adresu IP: (188.146.xxx.xxx)
Ocena: -1
Szacun dla dziennikarza.
~eles1949
2017-11-22 18:03:06
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 1
Totalnie załgane wystąpienie - żałosne . . . NIEBYWAŁE !
~Michał
2017-11-22 10:29:35
z adresu IP: (185.73.xxx.xxx)
Ocena: 3
Szok, nie wierzę w to co się dzieje. Zabili niewinnego człowieka a teraz chcą ochrony. I dostają wsparcie od związku, chociaż już nie są policjantami. Rozmowa bez sensu, gadanie do jak do ściany. Rzygać się chce.
Reklama