Bogusław Ogrodnik o spadających kamieniach i szansach polskiej wyprawy na K2

Elżbieta Osowicz | Utworzono: 2018-02-12 10:00 | Zmodyfikowano: 2018-02-12 10:00
A|A|A

fot. Bogusław Ogrodnik/Facebook

Ranny w głowę Adam Bielecki, potem złamane przedramię Rafała Froni - zdecydowały o zmianie planów. Spadające kamienie zmusiły polską wyprawę narodową na K2 do wybrania innej trasy prowadzącej na szczyt. Szef ekipy Krzysztof Wielicki zdecydował, że himalaiści będą wspinali się drogą przez Żebro Abruzzi.

- To dobra decyzja - ocenia w rozmowie z Radiem Wrocław Bogusław Ogrodnik, który miał do czynienia z latającymi kamieniami kiedy wspinał się na K2 latem 2010 roku.

Wrocławian doszedł do wysokości 8 tysięcy metrów i wycofał się z powodu pogarszającej się pogody. Jak mówi góra będzie stała, a życie można stracić tylko raz. Ponadto w tym czasie zginął członek innej ekipy wspinającej się na tej samej drodze i to przesądziło o odwrocie.

Rozmowa z Bogusławem Ogrodnikiem o szansach polskiej wyprawy na K2:

Czas nie działa na korzyść wspinaczy, bo na wysokości powyżej 5 tysięcy metrów trudno się zregenerować. Himalaistom ma pomóc specjalna, jedyna w Polsce, górska komora hiperbaryczna, która pozwala uzyskać efekt obniżenia ciśnienia bez schodzenia w dół.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama