Rozmowa Dnia: Kogo poprą ruchy miejskie we Wrocławiu? [POSŁUCHAJ]

| Utworzono: 2018-03-06 16:00 | Zmodyfikowano: 2018-03-06 16:00
Rozmowa Dnia: Kogo poprą ruchy miejskie we Wrocławiu? [POSŁUCHAJ] - fot. Andrzej Owczarek
fot. Andrzej Owczarek

Czy ruchy miejskie w tej kampanii odegrają znaczącą i aktywną rolę? A jeśli tak, to kto będzie ich kandydatem na prezydenta Wrocławia? O tym rozmawialiśmy z Przemysławem Filarem, prezesem Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia.

POSŁUCHAJCIE:

W weekend Michał Jaros zostanie oficjalnie przedstawiony jako kandydat Nowoczesnej na prezydenta Wrocławia, swoje propozycje od kilku miesięcy przedstawia Jerzy Michalak z Dolnośląskiego Ruchu Samorządowego i Alicja Chybicka z PO. Aktywny jest Jacek Sutryk z urzędu miasta. A ruchy miejskie - dalej bez politycznej decyzji.

Niektórzy mówią, że my w politykę wdepnęliśmy bardzo dawno, a ja powiem w taki sposób - polityka transportowa, mieszkaniowa, to tematy kluczowe od bardzo dawna dla mieszkańców i jesteśmy w nich aktywni codziennie, a nie tylko w trakcie kampanii. Może dlatego, gdy politycy budzą się podczas kampanii, widzą naszą specyficzną aktywność.

Cztery lata temu odegraliście ważną rolę mimo że nie było was na listach, może teraz czas wziąć sprawy w swoje ręce?

Nie ukrywam - jesteśmy do tego namawiamy przez różne środowiska. I do poparcia, i do tego, byśmy wystartowali. Powiem, trochę parafrazując Roberta Biedronia - jeżeli chcemy, żeby to miasto się zmieniało, musimy wszyscy wziąć za nie odpowiedzialność - nie tylko ruchy miejskie, ale także osiedla, działacze osiedlowi, działacze związani z kulturą itd. Jeżeli miałaby powstać taka społeczna lista, to musiałaby objąć mnóstwo ludzi, który są aktywni od dawna, od 10, 15 lat we Wrocławiu robią swoje, a nie budzą się jedynie podczas kampanii.

Czy taka lista powstanie?

Nie wykluczam.

Kiedy się o tym dowiemy? Wszyscy powinniśmy walczyć o miasto, ale ostatecznie decyzja zapada i tak podczas sesji rady miasta. I kropka.

Tak i często jesteśmy bardzo rozczarowani tym, jak radni podejmują decyzję. Warto wspomnieć o obecnym budżecie miasta, w którym na działania smogowe czy naprawę torowisk, na których notorycznie wykolejają się tramwaje, jest 10-20 mln. To grosze w porównaniu z tym, ile idzie na niezbyt konieczne inwestycje czy rzeczy takie, jak sport.

Decyzja należy do radnych - jeżeli byście wygrali, podniesiecie rękę i zagłosujecie.

Trzeba by było mieć radnych sporo. W radzie miasta jest teraz wyraźna opozycja z PiS oraz środowiska, które bardziej lub mniej się dystansują od prezydenta Dutkiewicza i niestety nie mają wpływu na budżet. Na przykład kandydatka Platformy Obywatelskiej mówiła głośno o tym, że na antysmogowe działania trzeba mieć co roku kilkaset milionów i Wrocław na to stać, po czym radni PO zagłosowali za budżetem, w którym na walę ze smogiem jest jedynie 20 mln. Prezydent obiecuje, że może coś znajdzie więcej, ale na obietnicach się kończy.

Dobrze, ale z drugiej strony mamy Dominika Kłosowskiego, jedynego radnego SLD, którego głos jest często rozstrzygający. Dzięki temu załatwił kilka projektów lewicowych.

Tak, ale my, nie będąc w radzie, też mnóstwo załatwiliśmy. Z innymi ruchami miejskimi doprowadziliśmy do tego, że powstanie tramwaj na Nowy Dwór. Wszelkie inne inwestycje tramwajowe, nie da się ukryć, też są w dużej mierze efektem naszego lobbingu, podobnie jak dyskusja o smogu czy o tym, że trzeba rewitalizować kamienice.

Ta świadomość wam wystarcza?

Czasami tak, a czasami nie, bo detale w realizacji nie są takie, jakie chcemy. Dzięki temu, że do tej pory nie stratowaliśmy w wyborach, byliśmy traktowani jako środowisko, którego pomysły każdy może sobie wziąć i realizować, co jest dużą zaletą. Z jednej strony mamy na koncie projekty miejskie, z drugiej - także ogólnokrajowe - np, nasza walka o pieniądze na zabytki. Na regon dolnośląski jest teraz siedem razy więcej pieniędzy niż było wcześniej. Udało nam się przekonać wszystkich posłów. Mamy gigantyczny sukces i możemy powiedzieć - tak, to my, TUMW, zaczęło tę walkę kilka lat temu.

Na kogo pan zagłosuje?

Niektórzy z kandydatów mają bardzo fajne fragmenty programu - dotyczące smogu czy tramwajów, ale w tym wszystkim brakuje pewnej wizji, wizji miasta, które miałby przeskoczyć to, gdzie dzisiaj stanęło. Nie podciągnęliśmy tyłów, w niektórych obszarach prowadzimy taką trochę PRL-owską gospodarkę rabunkową. Przykłady? Jeździmy tramwajami, aż się zaczną wykolejać, a wtedy od nowa przebudujemy ulicę, jeździmy Pomorską po której nie da się jeździć, w ubiegły piątek na Traugutta zawaliła się ścianka kamienicy i stanął ruch. Nie możemy robić jak w PRL-u, że dopóki coś funkcjonuje, to pacykujemy elewację i głosujemy na European Best Destinantion robiąc akcje marketingowe za ogromne pieniądze, a nie pamiętamy o tym, że życie wrocławian toczy się dzisiaj, tu i teraz.

Sprawa jest otwarta, bo Rafał Dutkiewicz nie będzie kandydował. Na kogo, spośród obecnych kandydatów, pan zagłosuje?

Dzisiaj jeszcze nie ma takiej osoby.

Może Przemysław Filar będzie kandydatem?

Jeszcze jest za wcześnie, by o tym mówić. Uważam, że kandydat, który miałby pociągnąć za sobą listę społeczną, trochę lewicową, musi mieć za sobą dużą koalicję. Gdyby Robert Biedroń wystartował w Warszawie, wyprzedziłby Patryka Jakiego, a w drugiej turze wyraźnie powalczyć z Rafałem Trzaskowskim. Jeżeli we Wrocławiu byłaby szansa na taką osobę, to nie rozmawiajmy dzisiaj o nazwiskach. Może do Wrocławia też ktoś wróci, kto robił kiedyś fajne projekty, a może to będzie ktoś, kto przedstawił wizję miasta.

Czy to będą naczynia połączone - jeżeli lista aktywistów, to także kandydat na prezydenta?

Obecne regulacje i to, jak wglądają wybory, uniemożliwiają wybranie innego wariantu.

Kiedy decyzja?

Mamy jeszcze czas. W ostatniej kampanii kandydatka PiS-u wystartowała trzy miesiące przed końcem i zagrała o całą pulę.

Mówił pan o budżecie. Skarbnik miasta chwalił się, że wygląda on coraz lepiej.

Jak wygląda wystarczy wyjść na ulicę i zobaczyć wykolejające się tramwaje, wystarczy spojrzeć, jak idzie wymiana pieców. W ciągu pięciu lat musimy zlikwidować wszystkie piece w kamienicach, a miasto chce przeznaczać na to środki, które pokryją wymianę kopciuchów w 40 budynkach rocznie. Jeżeli kamienic jest 4 tys, w z czego tysiąc całkowicie miejskich, to coś jest nie tak.

Czy prof. Kulczyński jest dobrym kandydatem na honorowego obywatela Wrocławia?

Zdecydowanie tak. My przez lata proponowaliśmy podobnego naukowca, człowieka, który przed wojną wyjechał z miasta. Uważamy, ze takie niekwestionowane autorytety to dobre postaci do honorowania nagrodami. Warto, by takie nazwiska połączyły to miasto.


Komentarze (3)
Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Lewak2018-03-06 16:22:44 z adresu IP: (83.31.xxx.xxx)
Kogo obchodzi zdanie tego oszołoma?
~Zet2018-03-06 12:18:47 z adresu IP: (62.87.xxx.xxx)
"Niekwestionowane autorytety" - kiedy to masło-słowie pojęciowe wreszcie ktoś zatrzyma. To taki sam "bąk" jak pisanie "witam" w mailach. Prof. Kulczyński, skoro o nim mowa, zasługiwał na ulicę i zasługuje na pamięć, ale nie był "niekwestionowanym autorytetem". Jak większość ludzi bywał przyzwoity, tak jak i bywał koniunkturalny, bo jak inaczej jego karierę po 49. i przylepienie do UWr nazwiska B. Bieruta nazwać? Dlaczego u nas zawsze musi być posągowo i na beton - nieważne czy po prawej czy po lewej stronie.
~złota zasada2018-03-06 11:56:10 z adresu IP: (31.0.xxx.xxx)
Ja mam złotą zasadę. Nie głosuje nigdy na kompradorów i ojkofobów jeżeli te dwie przypadłości są połączone w jednym człowieku (jednej partii). Jak jest tylko jedna przypadłość, to jeszcze można się zastanawiać, ale jak są dwie, to taki człowiek będzie tylko bruździł.