Rozmowa na Wielki Piątek: Ksiądz Mirosław Maliński - duszpasterz akademicki

Dariusz Litera/PP | Utworzono: 2018-03-30 13:50 | Zmodyfikowano: 2018-03-30 13:50
A|A|A

(fot. Radio Wrocław)

Dariusz Litera (Radio Wrocław): Dzisiaj Wielki Pątek. Chrześcijanie na całym świecie wspominają męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa. To czas przygotowania do tajemnicy, którą jest dla wiernych Zmartwychwstanie. W studiu Radia Wrocław ks. Mirosław Maliński diecezjalny duszpasterz akademicki, rektor kościoła pod wezwaniem św. Macieja. Witam księdza.

MM: Witam serdecznie wszystkich słuchaczy Radia Wrocław. Nie wiem czy przy śniadaniu, czy nie przy śniadaniu, bo to dzisiaj dzień postny. Wszyscy pościmy...

DL: ...przy postnym śniadaniu

MM: Przy postnym śniadaniu. Niemniej bardzo serdecznie wszystkich witam. Szczęść Boże!

DL: Wielkanoc to nie są łatwe święta. Bo o ile z łatwością potrafimy witać Dzieciątko podczas Bożego Narodzenia, o tyle w Wielki Piątek mierzymy się z czymś zupełnie innym. Z cierpieniem i jego sensem w naszym życiu. A cierpienie i śmierć nie są popularne w naszej kulturze.

MM: Mam przyjaciół, którzy twierdzą, że jak się powie, że coś jest trudne, to to staje się trudne. Z drugiej strony żyjemy też chyba trochę w takich czasach, w których w ogóle trudno nam świętować. Czasami myślimy, że czas poświęcony na święta to jest czas stracony. Trochę też nie odróżniamy świąt i świętowania od dobrej zabawy. Niemniej jest dużo racji w tym, że te święta są trudne, bo mają ogromną dynamikę i emocje, które niesamowicie skaczą w te święta. I faktycznie stykamy się podczas nich także z cierpieniem i bólem, od których czasami uciekamy. Mam też przyjaciół, którzy mówią, że są dwa rodzaje bólu w naszym życiu. Jest ból neurotyczny i ból rozwojowy. Wczoraj wypadła mi plomba i pewnie ząb zacznie mnie boleć niedługo.

DL: I który to ból?

MM: Właśnie. Jeśli boli mnie ząb, to raczej idziemy w kierunku bólu neurotycznego. A jeśli pójdę do dentysty i zacznie mi wiercić w tym zębie, on też mnie będzie bolał. Ale to będzie miało sens. To będzie prowadziło do uzdrowienia. I to będzie ból rozwojowy. I jeśli w te święta mamy przeżywać jakiś ból, to właśnie ból rozwojowy. Związany także z tymi różnymi trudnościami, które mamy w sobie, bo one się odzywają. Jak patrzymy na cierpienie Chrystusa, na jego mękę, na jego odtrącenie, jego samotność, zdradę także, to trochę ożywają również w nas różne nasze zdrady, odtrącenia, alienacje, samotności. Ciemna noc to ten moment, kiedy Judasz zdradza Chrystusa. My dotykamy tej ciemnej nocy, czegoś co jest trudne.

DL: Ale możemy mieć też poczucie nie tylko, że zostaliśmy zdradzeni, ale że sami zdradziliśmy. I to jest pewnie czasami bardziej dojmujące.

MM: No tak, ale to daje dalej duże szanse. Ba jak już czuję i rozumiem, że zdradziłem kogoś i jestem w stanie się przed sobą do tego przyznać, to jest pierwszy krok do uzdrowienia tej sytuacji. Mogę przemyśleć jakieś pojednanie. Mogę powiedzieć: przepraszam cię bardzo, powiedz jak ci mogę to zadośćuczynić, chciałbym to naprawić. Wydaje mi się, że najczęściej jednak nie widzimy, że zdradziliśmy. Podczas tych świąt dotykamy nie tylko bólu zdradzonego Chrystusa. To jest też ból zdrady Piotra, to jest ból zdrady Judasza, to są niesamowite rzeczy, które przeżywa Piłat, który chce uwolnić Chrystusa, a nie może tego zrobić.

DL: Krzyczą dookoła: Ukrzyżuj go!

MM: A lud krzyczy: Uwolnij Barabasza! Barabasz w języku hebrajskim znaczy "syn ojca". Czyli ten lud myśli, że Piłat ma moc uwolnić syna ojca. "Synem ojca" nazywano ludzi, którzy byli bez genealogii. Ale to jest też każdy z nas. Każdy z nas chce zostać uwolniony. I ten lud myśli, że ten Piłat ma taką moc, taką siłę, by nas uwolnić. My współcześnie czasami też uważamy, że politycy, media chcą uwolnić nas od czegoś. Ale ten lud nie wie, że modli się do Chrystusa. I cała akcja kończy się w ten sposób, że Barabasz odchodzi wolny. Prawo nie zostało złamane. "Życie za życie, krew za krew". My czasami też w swoim życiu krzyczymy o jakieś uwolnienie, ale za bardzo nie wiemy w jakim kierunku powinniśmy krzyczeć. Ale wystarczy, że krzyczymy. Bóg nie jest Bogiem pychy, który wymaga od nas ogromnej precyzji. To Bóg litości, któremu wystarczy już sam nasz krzyk.

DL: Jeżeli chodzi o krzyk który słyszymy, to w Wielki Piątek jest on szczególnie dojmujący. Bo tutaj wspominamy bardzo konkretne wydarzenia. Podobnie jest w Wielki Czwartek. Natomiast w Wielką Sobotę, kiedy święcić będziemy pokarmy i obrzędowość jest bardzo specyficzna, nie odnosimy się do żadnego konkretnego wydarzenia.

MM: Wydarzenie Wielkiej Soboty, moim zdaniem, zostało u nas troszkę zaniedbane. Bardzo mocno akcentujemy w tym czasie Grób Pański. I jakbyśmy dziś zapytali, gdzie był Pan Jezus w Wielką Sobotę, to wszyscy by odpowiedzieli: w grobie był. A to jednak nie do końca jest prawda. Są kościoły, nawet w Europie, które zupełnie inaczej przygotowują świątynię na Wielką Sobotę. Tzn. że wynosi się z kościoła wszystko co jest cenne, świecące i błyszczące, ściąga się obrusy, otwiera tabernakulum i drzwi kościoła. Ludzie wchodzą do takiego kościoła i pytają: co się stało, gdzie jest Bóg? I to jest bardzo właściwe pytanie. Ponieważ to jest spotkanie, które jest nicością, ale też niewiadomą. Bo to jest tajemnica. To jest też niesamowite, że pierwsze co Chrystus Zmartwychwstały robi, to wstępuje do jakiejś tajemniczej otchłani. Niektórzy uważają, że jest to przestrzeń szatana i spotkanie z samym szatanem. Co by było też pewną konsekwencją nauczania Chrystusa: miłujcie nieprzyjacioły swoje. I Chrystus pierwsze co robi, to idzie na spotkanie z nieprzyjacielem. (...)

POSŁUCHAJ CAŁEJ ROZMOWY:

 

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
Reklama