Dopalacze znikną z Wrocławia? Miejscy radni chcą wpłynąć na rząd

Przemek Gałecki, DK | Utworzono: 2018-04-13 17:30 | Zmodyfikowano: 2018-04-13 17:30
A|A|A

W Łodzi takie działania okazały się skuteczną bronią – mówi Jerzy Sznerch, radny PiS  (na zdjęciu). - Zróbmy co możemy w ramach naszych kompetencji.

Jednak władze Wrocławia przekonują, że takie rozwiązania niewiele zmieniają, bo cały kraj przegrywa walkę z dopalaczami i potrzebne są zmiany ustawowe. Szerzej tłumaczył to wiceprezydent Wojciech Adamski:

To jest mówienie - użyj szpilki tam, gdzie walką już kilofem. Jeżeli chodzi wam o dobro mieszkańców to nie używajcie demagogii, bo problem tkwi w tym, że prawo centralne jest nieskuteczne.

Na zdjęciu Wojciech Adamski i Rafał Dutkiewicz

Właśnie taki apel trafi do rządu - o zmiany w prawie. Paweł Wróblewski, Powiatowy Inspektor Sanitarny we Wrocławiu tłumaczył, że potrzebne są dodatkowe kompetencje i środki, aby skutecznie walczyć z coraz lepiej zorganizowanymi bandytami.

Są to takie zabezpieczenia, których nawet policja nie jest w stanie sforsować. Na stawową mam wrażenie, że kolejny raz będziemy musieli wchodzi przy użyciu materiałów wybuchowych. Moi pracownicy nie angażowali się do firmy, w której będą oddziały specjalne i będą musieli walczyć z bandytami przy użyciu maczet i pistoletów.

Na razie cały kraj przegrywa walkę z dopalaczami, bo działania sanepidu są powolne i mało skuteczne.  Dolnośląski sanepid tylko w ubiegłym roku wystawił kar za 1,6 mln zł, ale ściągalność jest praktycznie zerowa. Policja w czasie sesji przekonywała, że pomagają wyłącznie całodobowe patrole przy punktach z dopalaczami - tłumaczy  zastępca komendanta miejskiego policji Karol Pawłowski.

Tu jednak pojawia się "ale" - to powoduje, że mundurowych brakuje w innych częściach miasta. Tylko w ubiegłym roku wrocławska policja przeprowadziła 14 kontroli w sklepach z dopalaczami, zarekwirowano blisko 3 tysiące sztuk dopalaczy, wszczęto 1840 postępowań. Ale punkty z dopalaczami wracają jak grzyby po deszczu, dlatego też we wczorajszej sesji udział wzięli mieszkańcy, którzy często muszą żyć drzwi w drzwi w punktami sprzedaży dopalaczy. Jak to wygląda - mówi Agnieszka Miciuk z Rady Osiedla Nadodrze:

Stołowali się z tymi wszystkimi dopalaczami na podwórkach. Potem są bardzo agresywni, bo te środki wywołują agresję, do tego stopnia, że mój syn dostał nożem.

Praktycznie wszyscy zgadzali się z tym, że potrzebne są centralne rozwiązania, lepsze prawo, które pomoże wygrać walkę z handlarzami trującymi substancjami.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~Ala
2018-04-22 22:24:17
z adresu IP: (94.254.xxx.xxx)
Ocena: 0
Tak ludzie słupy bezdomni - właściciele Na nich są zakładane działalności. Z kogo komornik ma ściągnąć dług? Z bezdpmnego?
~centralne rozwiązanie :
2018-04-13 13:39:28
z adresu IP: (156.17.xxx.xxx)
Ocena: 0
skoro właściciele lokalu z dopalaczami dostają karę 500 tys. zł a są przecież posiadaczami tegoż lokalu to już jest zajęcie dla wyższych instancji : sąd licytacja komornik można ?
~Andreas
2018-04-13 08:22:33
z adresu IP: (178.212.xxx.xxx)
Ocena: 0
Dopalacze ciągle istnieją i są w obrocie ? SZOK !
Reklama