Groził bronią sprzedawcy, później tłumaczył, że to żart

Przemek Gałecki, GN | Utworzono: 2018-05-04 14:49 | Zmodyfikowano: 2018-05-04 14:50
A|A|A

zdjęcie ilustracyjne: Thomas Hawk/flickr.com (Creative Commons)

Dziwna historia z wrocławskiego Grabiszynka. Jeden z klientów sklepu monopolowego rano przyszedł zwrócić butelki, by kilka godzin później wrócić, ale już nie na zakupy. Miał na głowie kominiarkę, w dłoni trzymał przedmiot, który przypominał broń. Sprzedawca wytrącił napastnikowi broń i zerwał kominiarkę z głowy. O szczegółach mówi Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej policji:

Mężczyzna ukradł butelkę wódki i uciekł, ale nie na długo. Gdy do sklepu przyjechała policja napastnik wrócił do monopolowego i stwierdził, że chciał zrobić żart, a pistolet był hukowy. Teraz średnio śmieszny żart może zostać wyceniony przez sąd na 12 lat więzienia.

REKLAMA

Dodając komentarz do artykułu akceptujesz regulamin strony.
Radio Wrocław nie odpowiada za treść komentarzy.
~ŻART to TY
2018-05-05 01:38:39
z adresu IP: (46.169.xxx.xxx)
Ocena: 3
POmyłka tego co teraz w purpurze
Reklama