Akta Igora Stachowiaka: jeden z oskarżonych policjantów miał zatarg z wrocławianinem

Piotr Kaszuwara, PP | Utworzono: 2018-05-10 16:10 | Zmodyfikowano: 2018-05-10 16:10
A|A|A

fot. archiwum radiowroclaw.pl/Andrzej Owczarek

Mężczyźni spotkali się w czasie interwencji na stacji benzynowej w pobliżu ul. Hallera we Wrocławiu. W czerwcu 2013 roku Adam W. i Przemysław Sz. przyjechali na stację paliw wezwani przez obsługę. 22-letni wówczas Igor Stachowiak, zdaniem policjantów, miał być pod wpływem alkoholu i narkotyków. Zachowywał się agresywnie, groził kasjerowi. Podczas interwencji stawiał opór. Został zabrany na komisariat Wrocław - Grabiszynek. Z wywiadu sądowo-lekarskiego z 14 czerwca 2013 (czyli dzień po zatrzymaniu) wynika, że Igor Stachowiak miał być rażony prądem uderzony głową o ścianę i podduszany. W aktach znajduje się też pismo gdzie można przeczytać, że policjanci pytali dyżurnego, w którym pokoju komisariatu nie ma kamer. Po tym zdarzeniu Stachowiak złożył skargę na funkcjonariuszy. Postępowanie wobec mundurowych zostało jednak w listopadzie 2013 roku umorzone, bo śledczy nie znaleźli dowodów by policjanci popełnili jakiekolwiek przestępstwo. Stachowiak zaś został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej mundurowych. 

W aktach sądowych można znaleźć informację, że już wtedy policjanci ostrzegali wrocławianina, by ten się pilnował, bo będą się spotykać.

Adam W. tuż po śmierci Igora Stachowiaka w 2016 roku odszedł z policji i wstąpił do wojska (żandarmeria). Kiedy prokuratura postawiła mu zarzuty został zawieszony w obowiązkach do momentu zakończenia procesu i uprawomocnienia się wyroku.

18 maja odbędzie się posiedzenie organizacyjne sądu, na którym ustalony zostanie termin rozpoczęcia procesu i kolejne daty rozpraw w sprawie śmierci Igora Stachowiaka. W procesie oskarżonych jest czterech byłych policjantów: Adam W. Łukasz Rz., Paweł P. oraz Paweł G.

Igor Stachowiak zmarł w w maju 2016 roku na komisariacie przy ul. Trzemeskiej we Wrocławiu. Z ustaleń prokuratury wynika, że był tam torturowany jednak policjanci nie są oskarżeni o spowodowanie śmierci młodego mężczyzny, a o znęcanie się nad zatrzymanym i przekroczenie uprawnień. Grozi im kara do 5 lat więzienia.

REKLAMA
Reklama