Koszmarne życie psa Stefana ze Świętej Katarzyny

Michał Hamburger, TOZ | Utworzono: 2018-05-21 10:10 | Zmodyfikowano: 2018-05-21 10:14
A|A|A

fot. TOZ

- Przed domem w siedzi mężczyzna - właściciel psa. Czekają na nas osoby zgłaszające. Razem wchodzimy do mieszkania - szok. Sterty odchodów, butelek po alkoholu, pajęczyny, pojemniki po jedzeniu. Fetor okropny. W międzyczasie właściciel Stefana wchodzi do domu, bierze go na ręce i wychodzi - relacjonują pracownicy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Po wykonaniu dokumentacji odbyła się rozmowa z właścicielem Stefana, który twierdzi, że pies ma 13 lat i regularnie wychodzi z nim na spacer. Pracownicy TOZ jednak nie mają wątpliwości, ze o zwierzę nikt nie dba, Ogromne kołtuny nasiąknięte moczem i pokryte odchodami są tego dowodem. Stefana zabierają ze sobą.

Po dotarciu do kliniki w ruch idzie od razu maszynka do strzyżenia. Trzeba golić na łyso - skóra jest naciągnięta, miejscami odparzona. Ze Stefana zdjęliśmy zbroję ważącą prawie dwa kilogramy. Stefan ma chore oczy i uszy - ale to nic poważnego.

 

REKLAMA
Reklama